Kiedy przyjaciółka urodziła córeczkę, nie miała już czasu na sprzątanie i gotowanie. Bardzo często zdarzało się, że w jej domu nie było co jeść, dlatego mąż zaczął nocować u swoich rodziców. Najbardziej z tego cieszyła się teściowa i sama przestała ją odwiedzać
Moja przyjaciółka, z którą studiowałam na uniwersytecie, rok temu urodziła córeczkę. Przez wiele lat się nie widziałyśmy, ale kilka miesięcy temu spotkałyśmy się i zasmuciłam się, gdy opowiedziała mi o swoim życiu.
Z Jarosławą poznałyśmy się na studiach. Była miłą, inteligentną i piękną dziewczyną. Dobrze się dogadywałyśmy, a potem zaprzyjaźniłyśmy się i odwiedzałyśmy się w domach.
Po ukończeniu studiów wyszłam za mąż, miałam inne zainteresowania, obowiązki rodzinne i oczywiście zaczęłyśmy rzadziej się widywać. Potem już w ogóle się nie widziałyśmy ani nie rozmawiałyśmy, każda miała swoje życie.
Miesiąc temu spotkałyśmy się, byłam zaskoczona: ona tak się postarzała, była smutna, w jej oczach nie było radości, jak kiedyś.
Nie musiałam pytać, jak jej się wiedzie, bo było widać, że jej życie nie jest łatwe.
Jarosława opowiedziała, że po narodzinach córki cała rodzina, a nawet mąż, się od niej odwróciła, jakby wszyscy się zmówili. Przyjaciółka teraz jest sama i wszystko robi sama, ledwo sobie radzi.
Oczywiście, że po narodzinach córki, jako młoda mama, miała znacznie mniej wolnego czasu. Jarosława poświęcała cały swój czas dziecku, co jest zrozumiałe. Dziecko wymaga dużo uwagi, więc na sprzątanie i gotowanie miała bardzo mało czasu. Często zdarzało się, że w jej domu nie było co jeść, bo nie zdążyła nic przygotować.
Mąż nie pomagał przy dziecku ani w domowych obowiązkach, bo uważał, że to obowiązek żony. Coraz częściej zostawał na noc u swoich rodziców, mówiąc, że w domu nigdy nie ma co jeść, a małe dziecko nie daje mu spać. Teściowa też przestała przychodzić, mówiła, że synowi trafiła się zła żona.
Tak, teściowa również przestała ją odwiedzać. Wcześniej lubiła wpaść na herbatę. A teraz zapomniała drogę do jej mieszkania. Tłumaczy się, że nie może podnosić ciężkich rzeczy, bo jest chora, ale Jarosława nawet nie prosiła jej o pomoc, mogła po prostu posiedzieć i pobujać dziecko, podczas gdy ona robi coś innego.
Najbardziej przykre dla przyjaciółki było to, że odwróciła się od niej własna mama. Powiedziała, że jest za młoda, żeby cały czas siedzieć w pieluchach, wychowała już córkę, teraz chce żyć dla siebie.
Współczułam Jarosławie. Chciałam jej jakoś pomóc. Dlatego przyjeżdżałam do niej prawie codziennie po pracy i chodziłam z dzieckiem na spacery, czasami robiłyśmy to razem. Jak powiedziała przyjaciółka, nie tyle męczy ją praca, co samotność. Chce od czasu do czasu z kimś porozmawiać, szczerze opowiedzieć, co ma na sercu, albo po prostu wypić kawę w milczeniu.
Postanowiłam więc, że będę pomagać Jarosławie, ile tylko będę mogła. Mam nadzieję, że z czasem jej życie się ułoży.
Ostatnio jednak nie podoba się to mojemu mężowi. Adam nie rozumie, dlaczego miałabym coś robić dla obcej osoby i prosi, żebym lepiej spędzała ten czas z własną rodziną, a nie chodziła do przyjaciółki.
Teraz nie wiem, jak powiedzieć o tym Jarosławie, będzie jej trudno zrozumieć, dlaczego i ja się od niej odwróciłam.
