Dziewczyna, która ma doświadczenie: “Lepiej nie spędzać czasu z tymi, którzy cię zupełnie nie potrzebują…”
“Ten czas, który zmarnowałeś, już nie wróci, ale życie na tym się nie kończy i trzeba iść dalej”, mówi Irena, która ma czterdzieści pięć lat.
Każdy sam wybiera, jak przeżyje swoje życie i wszystko zależy tylko od osoby, która wybiera swoją drogę. Jeśli coś ci się nie udało, nie warto liczyć na innych ludzi, bo trzeba radzić sobie ze wszystkimi problemami samodzielnie, inaczej później nie poradzisz sobie bez czyjejś pomocy. Za każdym razem trzeba iść naprzód, a nie zostawiać wszystko, jak jest i próbować pogodzić się z życiem, które być może cię nie satysfakcjonuje.
Moje życie było całkowicie zwyczajne i niczym nie różniło się od innych losów, dlatego jeszcze w młodości nawet nie wiedziałam, jak będę nawiązywać relacje z mężczyznami. Podobali mi się dosłownie wszyscy i z kim lepiej się dogadywałam, z tym postanowiłam wziąć ślub, bo zaproponował mi małżeństwo i pomyślałam, że gdyby nie on, nigdy nie znalazłabym chłopaka.
Przed ślubem z Arturem wydawało mi się, że mamy prawdziwą miłość i będziemy mieć idealne małżeństwo, w którym przeżyjemy długo i szczęśliwie. Ale bardzo się myliłam, bo Arturowi była potrzebna dziewczyna z moim charakterem, a jeśli na mnie krzyczał, nie mogłam się sprzeciwić. Po prostu dlatego, że głównie milczałam i robiłam to, co mi kazano. Potrzebował gospodyni domowej, która nigdy nie wychodzi z domu i interesuje się tylko domem, bo tak powiedział mąż. Widocznie powinnam była wcześniej pomyśleć, za kogo uważa mnie mąż, bo teraz na pewno nie związałabym się z takim mężczyzną.
Jeśli Arturowi coś się nie udawało, zawsze byłam winna tylko ja, bo nie potrafiłam dobrze uprasować jego rzeczy, przygotować kolacji lub źle posprzątałam mieszkanie. Po tym, jak zaszłam w ciążę i urodziłam dziecko, kłótni w rodzinie było jeszcze więcej, bo jego czasami irytował syn, który przeszkadzał mężowi spać w nocy. Ale nic nie mogłam zrobić, bo niemowlęta mogą płakać o każdej porze dnia i nie da się ich uspokoić w kilka sekund. Musiałam wszystko znosić, bo bałam się, że sama nie poradzę sobie z dzieckiem.
Pewnego razu, gdy wróciłam po pracy, zobaczyłam, że mój syn ma siniak pod okiem i wybity ząb. Pokłóciłam się z Arturem, bo na pewno nie pozwolę mu bić naszego dziecka. W rezultacie po tej awanturze Artur spakował swoje rzeczy i wyprowadził się.
Nie chciał się ze mną pogodzić, ale po pewnym czasie przyszedł i zaczął przepraszać za wszystko. Moje uczucia do niego już całkowicie ostygły i nie zamierzałam więcej z nim żyć, bo jak wiadomo, ludzie się nie zmieniają. Spokojnie się rozwiedliśmy i w końcu mogłam żyć spokojnie, ale było mi przykro, że wiele lat zmarnowałam na mojego byłego męża, z którym ostatecznie się rozwiodłam. Temu człowiekowi zupełnie na mnie nie zależało, więc gdybym wcześniej się domyśliła, być może teraz miałabym innego mężczyznę, z którym bylibyśmy dużo szczęśliwsi. Po pewnym czasie zaczęłam uważać swoje przeszłe doświadczenia za lekcję życiową, która choć trochę, ale była przydatna.
