No, synowa sobie zaplanowała! Dwupokojowe mieszkanie, a pokoju dziecięcego nie ma!
— Mają duże dwupokojowe mieszkanie. Z małego pokoju zrobili sypialnię, a z przestronniejszego salon. Kiedy wnuk był mały, spali wszyscy razem. Ale Mateusz już urósł, potrzebuje osobnego pokoju! — mówi 55-letnia Zofia Kowalska.
— No tak! Logiczne!
— Zaproponowałam im, żeby przerobili sypialnię na pokój dziecięcy, a sami spali na rozkładanej kanapie. Dziecko potrzebuje własnej przestrzeni. Albo obyć się bez salonu i przenieść tam łóżko. Ale nie, synowa krzyczy, że nie będą mieli gdzie przyjmować gości.
Najciekawsze jest to, że synowa Zofii Kowalskiej nie słynie z gościnności. Często odmawia nawet własnej babci wizyt. Wszystkie rodzinne święta obchodzą w kawiarniach, a na Nowy Rok idą do rodziców. Goście w ich domu to rzadkość.
Olga mówi, że wcześniej nie przyjmowali gości, bo dziecko było małe, ale teraz jest inaczej. Jednak teściowa uważa, że synowa powinna myśleć o pracy. Zatrudnić się na pełny etat, a w weekendy zajmować się domem. W takim trybie goście są nieistotni. A raz w roku można i w kuchni stół nakryć.
Zofia Kowalska uważa, że ma pełne prawo udzielać rad, bo to mieszkanie kupili z mężem dla syna. Zarejestrowali nieruchomość przed ślubem, ale klucze demonstracyjnie wręczyli na wesele. Remont małżonkowie robili już na własny koszt.
Kiedy mieszkali we dwoje, teściowa nie wtrącała się specjalnie w ich sprawy. Ale teraz jest oburzona! Jak może 7-letnie dziecko spać z rodzicami? Synowa w ogóle nie wyobraża sobie życia bez salonu.
— Powiedziała mi, że za kilka lat wezmą kredyt hipoteczny i się powiększą, wtedy będzie pokój dziecięcy. Zatkało mnie. Jaki kredyt hipoteczny? Przecież ona zarabia 30 000 miesięcznie! Nie chcę, żeby mój syn znowu dźwigał wszystko na sobie. Dobrze się urządziła. Mówi o wspólnym budżecie, a sama nic nie chce robić, — mówi zdenerwowana Zofia Kowalska.
Syn nie chce rozmawiać z mamą na ten temat. Jest przeciwny temu, by Zofia Kowalska ingerowała w jego życie. A teściowa nie może się uspokoić. Specjalnie wszystko zabezpieczyli z mężem, żeby wnuk miał w przyszłości własny pokój, a synowa zdecydowała, że salon jest ważniejszy.
Kto ma rację: synowa czy teściowa? Czy naprawdę tak ważne jest posiadanie osobnego pokoju na przyjmowanie gości? Czy Olga postępuje głupio, pozbawiając syna pokoju dziecięcego? Co o tym myślicie?
