Mąż mnie zostawił, odszedł do innej, wysyłając tylko wiadomość. Przeżyliśmy razem 30 lat

Od najmłodszych lat Świętosława myślała, że małżeństwo jest na zawsze. Zwłaszcza, gdy ludzi łączą uczucia, dzieci, wspólne zainteresowania, majątek i codzienne życie. Zawsze patrzyła na swoich rodziców i widziała, jak silna jest ich rodzina. Patrząc na nich, wierzyła, że wszyscy tak żyją — biorą ślub raz na zawsze.

„Nie musisz szukać męża specjalnie, córko. On sam cię znajdzie i nigdy już cię nie opuści.”

Takie były słowa matki i Świętosława wierzyła jej. Życie osobiste nie zawsze jest burzliwe. Trzeba po prostu poczekać. Wkrótce zaczęła się nią interesować Jan. Pomyślała, że jest poważny i spokojny, idealny kandydat na męża.

„Jest silny, męski, szanuje nas i ciebie. Możesz za niego wyjść.”

Tata zawsze mówił z sensem. Jedyny problem był taki, że Jan nie darzył jej rodziców szczególną sympatią. Byli dla niego jak obcy ludzie. Ale Świętosława nie zwracała na to uwagi. W pozostałych kwestiach Jan był wspaniały. Spotykali się przez kilka lat, a potem pobrali. Wszystko odbyło się w pośpiechu, bez wielkich uroczystości. Jan nie brał urlopu, następnego dnia poszedł do pracy. Bardzo chciał mieć własne mieszkanie.

Świętosława zaszła w ciążę i została w domu. Mąż troszczył się o nią, a nad narodzonym pierworodnym czuwał, ale jego stosunek do żony po porodzie się zmienił. Świętosława szybko schudła, żeby przyciągać uwagę męża. Powiedział, żeby siedziała w domu.

„Nie musisz chodzić do pracy tak piękna. Ja będę zarabiał, a ty zajmuj się domem i synem.”

Świętosława się nie sprzeciwiała — znalazła hobby, haftowała i sprzedawała swoje prace. Tak więc nie siedziała bezczynnie. Po trzech latach urodziło się im drugie dziecko. Rodzina mogła sobie pozwolić na nowy, przestronny dom. Jan dogadał się z teściami, wszystko szło swoim torem.

Jan założył własny biznes i dobrze mu szło. Zawsze poświęcał czas rodzinie. Po kolejnych trzech latach Świętosława urodziła bliźniaczki. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi. Lata mijały, dzieci rosły, a ich małżeństwo stało się rutyną. Świętosława wyglądała świetnie, dlatego była pewna, że ich małżeństwo jest silne i nierozerwalne.

Dzieci skończyły szkoły, założyły własne rodziny i zbierali się wszyscy razem na święta. Kolejny raz zebrali się na imieniny Świętosławy. Dobrze się bawili. Następnego ranka mąż wysłał jej wiadomość, że opuszcza ją dla innej. Świętosława była w szoku. Myślała, że to żart. Ale gdy zaczął pakować swoje rzeczy, zrozumiała, że to na poważnie.

„Świętosława, jesteśmy dorosłymi ludźmi. Po co nam wyjaśniać relacje? Od trzech lat żyję z inną rodziną. Chcę zalegalizować związek z tamtą kobietą. Tylko odkładałem ten moment.”

Po tych słowach Jan odszedł. Wszystko załatwił zdalnie. Przez pierwsze miesiące Świętosława nie mogła pogodzić się z tym, co się stało. Dzwoniła do Jana, ale on zmienił numer telefonu. Nie pojechała do jego pracy. Dzieci dowiedziały się o rozstaniu rodziców, stanęły po stronie matki, ale nie mogły pomóc jej uporać się z bólem. Cały czas myślała o byłym mężu. Po roku dowiedziała się, że jej były mąż ma córkę. Ma prawie dziesięć lat. Okazało się, że Jan od dawna ją zdradzał. Kobieta, z którą pracuje. Świętosława była wściekła, że przez te lata była strażniczką domowego ogniska, a mąż za jej plecami miał romans i zdradził jej uczucia.

Po tym wszystkim Świętosława poczuła się oszukana, a tego nie zasługiwała. Zwykły romans w pracy przekreślił jej szczęście. Jakieś podejrzane relacje. Jan przez te wszystkie lata mógł kłamać wszystkim. To było podłe i obrzydliwe. Może czas wyleczy rany. Ale złość i nienawiść dodają siły. To fakt.