Teściowa lubi chwalić się, że starszy syn daje na święta sprzęt AGD, a młodszy coś z kategorii rękodzieła
— Już wszystkim koleżankom pochwaliła się, że starszy syn z żoną na Dzień Kobiet podarowali telewizor! — mówi 30-letnia Wioletta. — Mieli całkiem dobry telewizor, choć nie nowy. Mąż twierdzi, że ma co najmniej 20 lat. Ale przecież nadal działał. Teściowa chciała zebrać pieniądze na LED-telewizor, żeby powiesić na ścianie. Chcą się przed sobą popisywać. No i nasza też musiała taki mieć.
— Przyjaźnią się?
— Aha, mieszkają blisko siebie, a tu nadarzyła się okazja do świętowania. Teściowa zawsze zaprasza krewnych na takie okazje. Zjeżdżają się siostry, kuzyni, koleżanki, sąsiedzi, synowie. Tłumy ludzi. Postanowiliśmy więc, że będziemy dawać prezenty tylko dzieciom i solenizantom. Ale przecież i tak nie można przyjść z pustymi rękami, więc postanowiłam z córką upiec ciasteczka, ładnie je zapakować, kupić kwiaty, żeby sprawić babci radość.
Goście usiedli do stołu, brakowało jeszcze brata męża, ale oni zawsze się spóźniają. Gospodyni zapraszała wszystkich do rozpoczęcia świętowania.
— I wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. — mówi Wioletta. — Przyjechali Wojtek z Ludką. I złożyli mamie życzenia. Teściowa aż się popłakała. Była zdziwiona tak drogim prezentem, powiedziała, że to jej marzenie. Syn promieniał z dumy, koleżanki się zachwycały. A my siedzimy z naszymi ciasteczkami. No co to za występy? Nie umawialiśmy się na takie prezenty. Przynieśli jej ogromny telewizor.
Teściowie Wioletty żyją skromnie. Są na emeryturze. Mają dwupokojowe mieszkanie, działkę, stary samochód. I na wszystko im wystarcza. Emerytura miejska, teściowa lubi sama gotować, śledzi promocje. Synowie nie mają w zwyczaju pomagać rodzicom finansowo, ale gdy trzeba, dają pieniądze. Na leczenie zębów czy na budowę altany na działce. Na szczęście mają dobrze płatne prace.
37-letni Wojtek ma nastoletnie dzieci, jego żona wróciła do pracy, a 32-letni Igor ma żonę na urlopie macierzyńskim. Wszyscy mają własne mieszkania — teściowie kiedyś się o to postarali. Starszy brat Igora zawsze stara się wyróżnić. Raz podaruje rodzicom ekspres do kawy, innym razem jakieś akcesoria do haftu. Czasem przywiezie na działkę ogromną zamrażarkę, parowe żelazko. Wioletta i Igor dają skromniejsze prezenty.
— Ja sama nie mam takich rzeczy, żeby je rozdawać innym.
Ale jej mąż jest smutny, bo brat zawsze go przebija. Choć Wioletta go uspokaja. Nie ma sensu rywalizować. To niewdzięczne zajęcie. Każdy ma swoje zdanie na temat prezentów. I tak Wioletta podsłuchała rozmowę teściowej z jej koleżanką.
— Słuchaj, Zosiu, patrzę na twoich synów i dziwię się — wydaje się, że są z jednej rodziny, a taka różnica między nimi! — mówi sąsiadka. — Wojtek to taki dobry chłopak, a drugi przyszedł na święto z ciasteczkami. Przecież to dorosły, pracujący mężczyzna.
Teściowa zauważyła Wiolettę i dała znak koleżance, zmieniając temat. A kilka dni później Wioletta słyszała jej rozmowę telefoniczną:
— Możesz sobie wyobrazić, Wojtek podarował nam na Dzień Kobiet ogromny telewizor plazmowy. Tak wygodnie się ogląda! Nie trzeba nawet chodzić do kina. A młodszy? Też przyszedł.
Czy teściowa ma rację? Może rzeczywiście coś jest nie tak, gdy pracujący człowiek przynosi takie skromne prezenty? Przecież emeryci się starali, przygotowywali, wydawali pieniądze. Matka oczekuje uwagi. I przecież to ona jest gospodynią domu. Starszy syn postąpił słusznie, szanując rodziców. A młodszy pożałował. Czy może starszy tylko się popisuje przed młodszym bratem?
