Na podróż poślubną czekałem z niecierpliwością. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zrozumiałem, że teściowa jedzie z nami. Dobrze, że chociaż nie zamieszkała z nami w jednym pokoju

Ożeniłem się późno, bardzo kocham swoją żonę. Moja żona jest skromna, dobra. Poznaliśmy się w sanatorium, gdzie przechodziłem rehabilitację, a ona tam razem z mamą też coś leczyła. Zaczęliśmy się spotykać, razem spacerować, rozmawiać. Okazało się, że mieszkamy niedaleko od siebie, tylko 100 kilometrów.

Irena miała już ponad trzydzieści lat, ja jeszcze więcej, więc nie zwlekałem i oświadczyłem się jej.

Moja narzeczona przyjechała poznać moją mamę nie sama, ale ze swoją mamą. Moja mama postarała się dobrze przyjąć gości, a kiedy siedzieliśmy przy stole i rozmawialiśmy, moja teściowa gdzieś zniknęła. Jak się okazało, poszła do sąsiadów wypytać, kim jesteśmy.

Sąsiedzi nie powiedzieli nic złego o nas. Oczywiście, było mi nieprzyjemne takie śledztwo teściowej, ale dla ukochanej kobiety postanowiłem to znieść, w końcu mama martwi się o córkę. Mieszkałem z mamą w mieszkaniu ojczyma, swoje jednopokojowe mieszkanie wynajmowaliśmy, dostaję rentę inwalidzką i pracuję jako stróż.

Zaproponowałem Irenie, żeby przeprowadziła się do mnie i żyła oddzielnie. Ona nie chciała.

– Jak mogę zostawić mamę, ona jest chora. Gdzie znajdę tu nową pracę, ciężko mi przyzwyczaić się do nowego zespołu – powiedziała moja narzeczona.

Przed ślubem zacząłem szukać pracy w jej mieście. Zacząłem przygotowywać się do przeprowadzki. Następnego dnia po uroczystości ślubnej planowaliśmy wyjechać nad morze na bazę wypoczynkową. Jakie było moje zdziwienie, gdy rano teściowa również szła na autobus z rzeczami. Jechała z nami. Dobrze, że chociaż nie zamieszkała z nami w jednym pokoju.

Na plaży uważnie obserwowała, gdzie patrzę i co robię, postanowiłem nie zwracać na to uwagi i nie psuć sobie humoru. Po podróży porozmawiałem z żoną, żeby jednak się przeprowadzić, ale teściowa usłyszała i udawała chorą, więc musiałem porzucić ten pomysł.

Nie tak wyobrażałem sobie swoje życie rodzinne. Teraz gdziekolwiek byśmy nie pojechali, z nami jedzie moja teściowa. Nawet nie chce słyszeć o zostaniu w domu. Nic nie mogę zrobić, żona staje po jej stronie: „Co ci szkodzi, niech mama też pojedzie, nudzi się sama”.