Żyjąc z mężem całe życie, postanowiliśmy się rozwieść

Po 35 latach małżeństwa mój mąż postanowił odejść. Zawsze myślałam, że nasze relacje układają się dobrze. Mam 62 lata, mąż ma 68, a tu rozwód.

Na święta Bożego Narodzenia dzieci powiedziały, że wyjeżdżają, zostawiły nam swojego kota i odjechały. Mąż już od dawna planował odwiedzić swoją siostrę, która mieszka w sąsiednim mieście, a także odwiedzić grób rodziców. Styczeń ma wiele dni wolnych, więc postanowił pojechać teraz.

Świętowaliśmy Nowy Rok, a potem mąż wyjechał. Po tygodniu wrócił, chodził zamyślony, a po kolejnych dwóch tygodniach mnie zaszokował. Powiedział, że składa pozew o rozwód, bo spotkał osobę, bez której nie może żyć. Zgodziłam się, w duszy mając nadzieję, że to mu przejdzie.

Wkrótce dowiedziałam się, że na portalach społecznościowych znalazła go kobieta, z którą spotykał się jeszcze przed naszym ślubem. Mieszka w tym samym mieście co siostra męża, do niej właśnie pojechał na noworoczne wakacje. Spędził z nią trzy dni. Jak twierdzi, ponownie między nimi zaiskrzyło. Jej mąż zmarł dawno temu, teraz jest sama. Po tym, jak opowiedział jej, jak źle mu się żyje w rodzinie, zaproponowała mu, żeby się do niej przeprowadził. Opowiedziała mu, że ma wszystko – trzypokojowe mieszkanie, działkę, samochód. A poza tym, potrafi leczyć.

Opowiadał mi o tym wszystkim, dodając, że jest ona medium, interesuje się medycyną chińską, potrafi nawet leczyć raka w początkowym stadium. Powiedział też, że jak tylko dostarczy jej świadectwo rozwodu, przepisze na niego działkę i samochód.

Następnego dnia mówi mi, żebym szła do urzędu stanu cywilnego. Mówiłam mu, żeby się zastanowił, poczekał, bo z czasem zmieni zdanie. Ale on się uparł. Sam poszedł, złożył dokumenty rozwodowe. Dowiedziałam się o tym, kiedy przyszło wezwanie do sądu. Poszłam, żeby zobaczyć, co podał jako przyczynę rozwodu, z czystej ciekawości. Napisał, że od 15 lat nie spełniam obowiązków małżeńskich, a od 6 lat nie prowadzimy wspólnego gospodarstwa. Ale to przecież nieprawda. Napisałam, że się nie zgadzam. Teraz razem czekamy na rozprawę sądową.

Bardzo mi przykro, że w wieku 62 lat zostanę sama. Przez wszystkie te lata, które spędziliśmy razem, przywiązałam się do tego człowieka, stał się mi bliższy niż rodzina. A teraz pojawia się inna kobieta, która ma 67 lat i odbiera mi męża. Czym mogła go tak zauroczyć? Zaczęłam myśleć, że skoro zajmuje się ezoteryką, może go oczarowała.

Mój mąż nie reagował na żadne prośby, mówił, że i tak żyjemy jak sąsiedzi.

Tak zakończyło się 35 lat małżeństwa.