Poślubił młodą dziewczynę, ale lepsza okazała się dojrzała kobieta
Nasz profesor w instytucie wyglądał młodziej niż na swoje lata, zawsze dobrze ubrany, pachniał przyjemnie, i zakochałam się w nim. On również zwrócił na mnie uwagę. I oto, mając 20 lat, wychodzę za mąż za mężczyznę starszego ode mnie o 15 lat.
Rok po ślubie był jak bajka, mój mąż robił dla mnie wszystko. A potem zaczęła się codzienność, każdego dnia narzekał, że nie gotuję, wydaję za dużo pieniędzy, ubieram się nieodpowiednio.
Drugi rok naszego małżeństwa był nie do zniesienia. Mąż mnie obrażał, mówił, że muszę dorosnąć. Było mi bardzo przykro, bo nie zmieniłam się, jaka byłam, taka jestem. Moja mama od początku była przeciwna takiemu kandydatowi, ale po ślubie musiała się pogodzić z istnieniem w naszym życiu Piotra. Potem nawet zaczęli się dogadywać.
Pewnego razu mieliśmy poważną kłótnię. Odeszłam do mamy, na szczęście latem mieszkała na działce, więc mieszkanie było całkowicie moje. W weekendy nie miałam co robić, więc postanowiłam odwiedzić mamę na działce. Przyjechałam i zobaczyłam, że mama z Piotrem siedzą przy stole, piją wino i jedzą pierogi. Pomyślałam, że przyjechał do mamy, żeby nas pogodziła. Ale wszystko okazało się inaczej, mój mąż wolał zupy i pierogi.
Od razu uciekłam. Wkrótce rozwiedliśmy się z Piotrem. Moja mama przeprowadziła się do niego i teraz są razem. Wielokrotnie przepraszała mnie, ale nie mogę tego zaakceptować. Tak, obrażałam ją najgorszymi słowami, ale można mnie zrozumieć. Moja własna mama odebrała mi męża, jak to nazwać?
Mieszkam w jej mieszkaniu, bo nie mam dokąd pójść.
Patrząc na tę historię z boku, można wyciągnąć wniosek, że wszystkiemu winny jest mężczyzna. Przecież żeniąc się z młodą dziewczyną, na co liczył, że w ciągu kilku lat nabierze doświadczenia? A mama się akurat pojawiła.
Oczywiście, rozsądna matka powinna była go odesłać daleko. Ale z drugiej strony, jeśli kobieta przez wiele lat była samotna, a ktoś zwrócił na nią uwagę, dlaczego nie może być szczęśliwa?
Mężczyźni w życiu będą się zmieniać, ale innej matki nie będzie, a lata mijają, by nie było za późno na przebaczenie.
