Tydzień temu pojechałam do swoich rodziców. Wróciłam dzień wcześniej, niż planowałam. Wchodzę do mieszkania, a Jarosław nie jest sam, rozmawia z jakąś kobietą
Z Jarosławem spotykaliśmy się dość długo, a potem zaproponował mi, żebym zamieszkała w jego mieszkaniu:
– Przeprowadź się do mnie. Będziemy mieszkać razem. Tak będzie lepiej dla wszystkich i nie będziesz musiała wynajmować mieszkania i marnować pieniędzy. Nie będzie trzeba płacić za mieszkanie i wydawać pieniędzy na jedzenie. Możesz zajmować się tylko domem. Mojej pensji wystarczy dla nas obojga.
Oczywiście ucieszyłam się, słysząc taką propozycję. Od dawna czekałam na taką ofertę od Jarosława. Co mogło być lepszego?
Znamy się już 2 lata. Myślałam już, że nigdy nie będziemy razem, ale to nie było moim marzeniem, ponieważ przede wszystkim marzyłam o tym, żeby wyjść za mąż za Jarosława.
Ale uważałam, że to będzie dla mnie dobra szansa. Jarosław zobaczy, jaka jestem dobra i jaką świetną gospodynią jestem, i sam szybko zaproponuje mi małżeństwo. Takiej żony teraz nie znajdzie.
Ostatecznie przeprowadziłam się do Jarosława zaraz po tej propozycji. Oboje pracowaliśmy i każdego wieczoru, mimo zmęczenia, starałam się pokazać swoje kulinarne umiejętności, dogodzić Jarosławowi.
Zawsze starałam się wracać do domu wcześniej niż on i od razu zaczynałam coś smażyć, gotować, piec. Każdego wieczoru przygotowywałam dla Jarosława wykwintną kolację, starając się wymyślić coś oryginalnego i skomplikowanego, żeby go zadowolić, a rano zawsze czekało na niego świeże, smaczne śniadanie.
W weekendy często jeździliśmy do restauracji lub zamawialiśmy jedzenie do domu, i wtedy mogłam trochę odpocząć od prac domowych.
Sprawiedliwie będzie powiedzieć, że oprócz gotowania, wszystkie prace domowe spadły na moje barki. A Jarosław bardzo lubił czystość, więc zawsze starałam się utrzymać w domu idealny porządek.
Po pewnym czasie w mojej pracy zmieniło się kierownictwo, a także godziny pracy, które przedłużono do prawie ósmej wieczorem. Oczywiście, z takim harmonogramem nie miałam czasu na przygotowanie kolacji, utrzymanie idealnego porządku w domu, a także byłam bardzo zmęczona, bo na odpoczynek zostawało mało czasu.
Wtedy Jarosław powiedział mi, że nie interesuje go moja praca. Ważne, żeby w domu był porządek, to dla niego lepiej, bo sam może zarobić na nas dwoje.
Tak stałam się prawdziwą gospodynią domową. Minęło prawie 5 lat. Pewnego razu pojechałam do rodziców i wróciłam dzień wcześniej, niż planowałam. Weszłam do mieszkania i zobaczyłam u Jarosława jakąś panią, wszystko stało się dla mnie jasne.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, wyjaśnić, że tak nie można, że to jest nieludzkie, a Jarosław powiedział, żebym zbierała swoje rzeczy i szła, bo nie mam tam niczego swojego. Powiedział, że nie jestem jego żoną, więc nie mam prawa go obwiniać.
Nie pozostało mi nic innego, jak spakować swoje rzeczy i odejść. Dokąd? Tego nie wiedziałam. Tymczasowo zamieszkałam u swojej przyjaciółki. Miałam wtedy już 36 lat. Musiałam zaczynać życie od nowa – szukać pracy, mieszkania, w końcu dobrego męża, dla którego nie będę tylko gospodynią domową. Bardzo żałuję, że poświęciłam swoje młode lata obcej i obojętnej osobie.1
