Dzieci uprzejmie zaprosiły mnie do pozostania z nimi, a ja od razu zdałam sobie sprawę, że jest pewien haczyk
Niedawno skończyłam 72 lata, ale nie czuję się bardzo dobrze. Kiedyś jednak miałam niefortunny wypadek i doznałam kontuzji. Bardzo trudno było mi chodzić, a proces rehabilitacji był dość długi. Moja córka zaproponowała, abym się do niej przeprowadziła się. Przynajmniej tam jest jakaś opieka i razem jest weselej. Spakowałam swoje rzeczy i wyjechałam. Myślałam, że na kilka miesięcy, ale okazało się, że na cały rok.
Szczerze mówiąc, nawet na początku byłam zaskoczona taką życzliwością ze strony córki. Ostatnio nie przyjeżdża do mnie, a rzadko nawet przywozi wnuki. Tylko dzwoni i składa mi życzenia z okazji świąt.
Na początku wszystko szło dobrze. Ale potem zacząłam zauważać, że mój zięć bardzo mnie nie lubił. Był bardzo zły i ciągle narzekał pod nosem. Było jasne, że moja obecność w tym domu była dla niego stresująca. Taka postawa sprawiał, że czułem się niekomfortowo, więc pewnego dnia powiedziałam:
– Wy sobie dobrze radzicie, ale chyba powinienam wrócić do domu.
– Nie, oczywiście że nie! Zostań z nami na stałe, tak będzie lepiej dla wszystkich! -odpowiedział mój zięć.
Zupełnie się nie spodziewałam takiej odpowiedzi. Powiedziałam, że muszę to przemyśleć. Następnego dnia, gdy dzieci poszły do pracy, spakowałam się i pojechałam do domu. Mój dom nie był daleko od miasta. Mogłam tam dojechać pociągiem. Kiedy jednak weszłam na podwórko, prawie się przewróciłam.
Z domu wyszedł mężczyzna. Okazało się, że wynajmował ten dom i zamierzał go kupić! Powiedział, że wpłacił już połowę pieniędzy. Nie powiedziałam mu, kim jestem, tylko podziękowałam i wróciłam do córki.
Nie mogłam zrozumieć, jak mogli mi to zrobić. Tutaj dorastałam i tutaj wychowałam swoje dzieci. Jak mogli tak po prostu sprzedać ten dom bez mojej zgody!
Kiedy moje dzieci wróciły, szybko opowiedziałam im całą historię. Zwróciłam się do nich z wyrzutami:
– Myślicie, że jestem taka stara, że możecie mi to zrobić? Myśleliście, że zostanę z wami na zawsze i chętnie oddam wam mój dom?
Córka była zrozpaczona, ciągle przepraszała, a zięć wręcz przeciwnie, zaczął krzyczeć i zarzucać mi, że w ogóle nie doceniam ich wysiłków.
– Ty tu mieszkasz na wszystkim gotowym! Co się z Tobą dzieje? Umowa jest już prawie podpisana.
W milczeniu wysłuchałam wszystkich jego krzyków i przekonań. A potem powiedziałam mu, że jutro ma zwrócić wszystkie moje rzeczy na ich miejsce i eksmitować mężczyznę. Dokumenty dotyczące domu wciąż są na moje nazwisko.
– Jak możemy go eksmitować? Zabraliśmy już połowę pieniędzy… I połowa przepadła.
Dowiedziałam się, ile jeszcze brakuje i dałam to z moich oszczędności. Powiedziałam, że jeśli nie zwrócą wszystkiego w ciągu dwóch dni, pójdę na policję. Nie zamierzam sprzedawać domu. Niech sami rozwiążą swoje problemy finansowe, jeśli chcą pozbywać się cudzej własności.
Moja córka długo prosiła o przebaczenie. Powiedziałam jej, że jej wybaczyłam, ale w głębi serca zdałam sobie sprawę, że teraz będę musiała poradzić sobie ze wszystkim sama.
Jestem starszą osobą i bardzo przywiązuję się do wspomnień. Całe moje życie jest związane z tym domem. Trudno mi sobie uświadomić, że bliskie mi osoby chciały go sprzedać…
