Niewdzięczny syn zdecydował, że jego mamie będzie lepiej w domu spokojnej starości. Jej ostatnie słowa zmieniły jego świadomość

Szłem kiedyś po ciężkim dniu pracy i zobaczyłem, że mój kolega siedzi na ławce przed domem i gorzko płacze. Od razu było jasne, że coś się stało. Postanowiłem dowiedzieć się, co się wydarzyło. Odpowiedział:

– Całe życie przeszło obok mnie. Nie umiałem w porę docenić bliskich. Z tym grzechem będę żył do końca życia.

Stracił najbliższą osobę. Chociaż był bardzo bogaty, nie mógł już niczego zmienić.

Około 10 lat temu wysłał matkę do domu spokojnej starości. Sprawa w tym, że potrzebowała opieki, a on nie mógł jej zapewnić, bo był ciągle zajęty. Uważał, że w domu spokojnej starości będzie jej lepiej. W każdym razie, tak uspokajał swoje sumienie.

Jego pozycja nie pozwalała mu często odwiedzać matki. Kierował dużą firmą i mógł tylko czasami jeździć i odwiedzać ją.

Dzisiaj rano zadzwonili do niego ze szpitala i powiedzieli, że jego matka jest w bardzo złym stanie. Zabrali ją do szpitala i chce zobaczyć syna.

Nie widział jej ponad rok. Zawsze miał mnóstwo spraw, to huczne towarzystwa zajmowały jego czas, to lenistwo powstrzymywało go przed podróżą za miasto do matki. Tu słowa są zbędne.

Przyjechał do niej. Zobaczył swoją matkę na łóżku szpitalnym. Wyglądała bardzo źle.

– Dzień dobry, mamo.

– Dzień dobry, synku!

Wygląd matki pozostawiał wiele do życzenia. Ciężko jej było oddychać i mówić, ale mimo to, powiedziała synowi, aby słuchał jej uważnie i nie przerywał.

Te słowa syn zapamięta na całe życie:

“Synku, nie chciałam cię wcześniej martwić, bo jesteś taki zajęty. Doskonale rozumiem, że zostało mi już tylko kilka dni życia. Bardzo chciałam zobaczyć cię po raz ostatni. Ważne jest dla mnie wiedzieć, że u ciebie wszystko w porządku. Że jesteś żywy i zdrowy.

Przyzwyczaiłam się być sama, ale nawet wrogowi nie życzyłabym takiej samotności. Daj Boże, żeby twoje dzieci zawsze o ciebie dbały i nigdy nie postąpiły tak, jak ty ze mną. Nie zwlekaj z małżeństwem, synu. Jakże żałuję, że nie zobaczę wnuków i nie nacieszę się ich śmiechem.”

To były jej ostatnie słowa. Syn rozpłakał się i nie wiedział, co dalej robić. Nigdy nie rozumiał, że może spotkać go to samo, bo był zaślepiony pogonią za pieniędzmi.