– Co dzisiaj mamy na kolację? – zawołał mąż z progu

– Nic nie ma – rozłożyła ręce Iwona.

– Witek, kiedy to się skończy?! – przemoczona żona, chlapiąc bosymi stopami po linoleum, wyszła z łazienki.

– Co się stało? – mąż z trudem powstrzymał uśmiech.

– Mam tego dość! Czy naprawdę nie można naprawić tego cholernie cieknącego kranu? – Iwona histerycznie tupnęła nogami. – Proszę cię już drugi tydzień!

– Naprawię – zmarszczył brwi mężczyzna, którego ręce jakoś nie mogły dotrzeć do naprawy.

– Może już trzeba wezwać “złotą rączkę”, skoro prawdziwy mąż nic nie może zrobić! – rozwścieczona dziewczyna zaczęła wyciskać mokre włosy na podłogę.

– Naprawię w przyszły weekend – Witek wpatrywał się w telewizor.

– Mam czekać jeszcze tydzień, aż raczysz coś zrobić? Kiedyś zalejemy sąsiadów i za szkody będziesz płacił z własnych pieniędzy! – pogroziła pięścią Iwona i zacisnęła zęby.

W odpowiedzi mężczyzna tylko głośno cmoknął językiem i kontynuował oglądanie telewizji.

Iwona była wściekła, nie wiedziała, jak dotrzeć do Witka i zmusić go, by coś zrobił w domu.

To lenistwo doprowadzało Iwonę do szału. Coraz częściej zastanawiała się, czy nie popełniła błędu, wybierając Witka na męża.

Jednak nawet gdyby miała wybór, nie wiadomo, jaki mężczyzna trafiłby się zamiast Witka.

Dziewczyna zawsze marzyła, że jej mąż będzie nie tylko dobrze zarabiał, ale także będzie złotą rączką.

Pierwsza część marzenia się spełniła: Witek zarabiał całkiem nieźle, ale to było wszystko, czym mógł się pochwalić, a to świadomość przygnębiała Iwonę.

Następnego dnia ponownie zaczęła rozmowę z Witkiem o zepsutym kranie.

– Wezwij hydraulika, mamy pieniądze – burknął mężczyzna, bez szczególnego entuzjazmu żując kanapkę.

– Czyli sam nie zamierzasz nic robić, tak? – dziewczyna bojowo postawiła ręce na biodrach.

– Nie – uśmiechnął się mąż i, słodko ziewając, beznamiętnie poszedł do sypialni.

Iwona całą noc przewracała się z boku na bok, rozmyślając, jak tu ukarać Witka i zmusić go do działania w ich mieszkaniu.

Rano nagle ją olśniło. Wydawało się, że znalazła sposób, jak wpłynąć na męża.

Zwykle rano jedli razem śniadanie, pili kawę i jedli kanapki, a wieczorem po pracy Iwona zawsze coś gotowała, bo Witek lubił domowe jedzenie.

– Co mamy dzisiaj na kolację? – zawołał mężczyzna z progu, nie czując, jak zwykle, zapachu gotującego się jedzenia.

– Nic nie ma – odpowiedziała Iwona równie głośno.

– Żartujesz? – Witek szybko zdjął buty, żeby sprawdzić, czy żona nie kłamie.

Jednak w kuchni czekało go ogromne rozczarowanie. Iwona siedziała przy stole i skromnie piła herbatę z kanapkami.

Mężczyzna uśmiechnął się i zaczął przeszukiwać po kolei lodówkę, szafki i piekarnik.

Gdy zrozumiał, że żona wcale nie żartowała, Witek spojrzał na nią zdezorientowany.

– Dlaczego nic nie przygotowałaś? – zapytał zaskoczony mężczyzna.

– Możesz zamówić sobie jedzenie z dostawą – odpowiedziała Iwona, unikając bezpośredniej odpowiedzi.

– Nie chcę dostawy! Chcę domowe jedzenie! – zdegustowany Witek zaczął gestykulować.

– Kochanie, zawsze możesz wezwać sobie kucharza – spokojnym tonem odpowiedziała dziewczyna.

– Kucharza? Żartujesz? – zmierzł mężczyzna.

– Nie, ale przecież mówiłeś, że mamy pieniądze i możemy sobie na to pozwolić – Iwona oblizała palce.

– Chcę, żebyś ty przygotowała! Po co mi żona, jeśli nic nie robi w domu?! – z oburzeniem powiedział Witek.

– Odmówiłeś naprawy kranu, więc dlaczego ja miałabym być lepsza od ciebie? – dziewczyna ponownie zaczęła kroić sobie kiełbasę i ser.

– To zemsta?! Porównujesz to? – mężczyzna momentalnie posmutniał. – Dobrze, obejdę się!

Witek zadzwonił po dostawę i już po godzinie jadł jedzenie, które przyniósł kurier.

– I jak? Smakuje? – zapytała Iwona, obserwując twarz męża.

– Smakuje! Nie chcesz gotować, będę sobie zamawiał – wyszczerzył się Witek, chcąc pokazać żonie, że jej gotowanie nie jest dla niego aż tak ważne.

Jednak nie dał rady zjeść całego jedzenia z dostawy. Zauważywszy pytające spojrzenie Iwony, otarł usta serwetką.

– Najadłem się.

Gdy tylko mężczyzna schował resztki do lodówki, dziewczyna postanowiła spróbować, co kupił.

Wziąwszy do ust łyżkę barszczu, Iwona mimowolnie skrzywiła twarz. Jedzenie było bardzo słone i bez smaku.

– Okropność – burknęła dziewczyna, ale nie powiedziała mężowi, że próbowała jego jedzenia.

Następnego wieczoru historia się powtórzyła. Iwona znów nic nie przygotowała, i Witek musiał zamówić jedzenie z dostawą.

Mężczyzna miał nadzieję, że żona odpuści przynajmniej na weekend, ale dziewczyna postanowiła trzymać się swojego stanowiska.

– Dobrze! Wygrałaś! – wróciwszy z pracy, powiedział Witek, podnosząc ręce do góry. – Poddaję się! Idę teraz do łazienki i naprawię ten cholerny kran!

Mężczyzna przebrał się w domowe ubranie i, biorąc narzędzia, zniknął za drzwiami łazienki.

Podczas gdy on zajmował się kranem, Iwona postanowiła przygotować kolację dla siebie i męża.

Mokry Witek po godzinie wyszedł z łazienki. Otarł pot ręką i dumnie oznajmił:

– Przyjmij pracę! A czym to tak ładnie pachnie?

– Ugotowałam gulasz – Iwona spuściła wzrok.

Mężczyzna rzucił się do kuchni i otworzył pokrywkę garnka, aby sprawdzić słowa żony.

– Jak bardzo tęskniłem za twoim jedzeniem – Witek wciągnął nosem aromat świeżo ugotowanego gulaszu.

Iwona szybko postawiła na stole talerze i zaczęła nakładać jedzenie. Po pół godzinie mąż z zadowoleniem gładził pełny brzuch.

Od tego momentu Witek już nie odmawiał żonie pomocy i wykonywał w domu wszystko, o co go prosiła, pamiętając, czym to może dla niego skutkować.