U nas z mężem zbliżała się rocznica ślubu, 10 lat. Dlatego postanowiłam zrobić Andrzejowi niespodziankę, zaprosić wszystkich naszych krewnych i najlepszych przyjaciół do naszej ulubionej małej kawiarni, aby razem świętować. Przygotowywałam niespodziankę dla męża sama, robiłam wszystko, żeby się o niej nie dowiedział. Ale to, co Andrzej przygotował dla mnie, bardzo mnie zasmuciło jeszcze przed rocznicą

Z Andrzejem, swoim mężem, znałam się jeszcze ze szkolnych lat. Jeszcze w starszych klasach zaczęliśmy się spotykać. Studiowaliśmy razem na tym samym uniwersytecie. Po jego ukończeniu pobraliśmy się i przeżyliśmy razem prawie dziesięć lat.

Nasi krewni i znajomi zawsze mówili, że dopełniamy się nawzajem, bardzo do siebie pasujemy, że razem wyglądamy bardzo harmonijnie i jednolicie. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy gwiazdorską parą.

I to była prawda, żyliśmy w dobrobycie i dobrym samopoczuciu przez wiele lat.

A oto niedługo, za miesiąc, będzie dziesiąta rocznica naszego ślubu z Andrzejem. Może dla kogoś to nie jest tak istotna data, ale dla mnie każda rocznica naszego wspólnego życia to święto i wielkie wydarzenie.

Zawsze starałam się zorganizować dla nas w tym dniu coś niezwykłego, co zapamiętamy z mężem na całe życie.

I tym razem postanowiłam zrobić mężowi bardzo ładny prezent. Po prostu zarezerwowałam przytulną kawiarnię, w której często razem z Andrzejem jedliśmy kolację.

W tej kawiarni panuje taka przytulna atmosfera, że zapomina się o wszystkich problemach i trudnościach. Cały czas, gdy jesteś w tej kawiarni, chcesz tylko jednego: żeby wieczór nigdy się nie kończył.

Gra tam muzyka na żywo, która napełnia salę spokojem i miłością, co jest tak ważne w tych trudnych czasach dla nas wszystkich. Bardzo nam się tam podobało, chociaż ostatnio w ogóle tam nie chodziliśmy, bo nie było na to czasu.

Już od dawna myślałam, żeby choć raz świętować tam naszą rocznicę, ale jakoś nie wychodziło. Myślę, że właśnie dziesiąta rocznica jest warta wydania na nią sporej sumy pieniędzy.

Oszczędzałam pieniądze na to święto z wyprzedzeniem, więc nie wpłynie to na nasz budżet rodzinny. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko przemyślałam z wyprzedzeniem i zaczęłam spokojnie przygotowywać się do świętowania.

Obdzwoniłam krewnych i bliskich przyjaciół i zaprosiłam na ten wieczór naszej rocznicy, aby podzielili z nami to szczęście.

Wybrałam kartki, które zrobiliśmy na nasze wesele. Dla mnie to bardzo znaczące wydarzenie, więc poświęciłam dużo czasu na jego organizację.

I teraz, kiedy wszystkie przygotowania do tego dnia są praktycznie zakończone, dowiaduję się, że tylko ja tego potrzebowałam. Andrzej, jak się okazało, w ogóle nie jest zainteresowany naszym świętem. A dokładniej, w ogóle go nie obchodzi, bo ma inne sprawy. Po prostu wczoraj mąż poinformował mnie, że wkrótce zostanę sama.

Przyszedł wieczorem do domu z dużym opóźnieniem, po prostu postawił mnie przed faktem, że złożył pozew o rozwód i odchodzi do innej kobiety. Na początku nie zrozumiałam w pełni tego, co usłyszałam. Po jego słowach przez jakiś czas siedziałam nieruchomo, próbując znaleźć wyjście z tego zamieszania.

Kiedy zaczęłam rozumieć, co się stało, zobaczyłam, że Andrzej już zbiera swoje rzeczy. Zachowywał się tak pewnie, że nie miałam odwagi mu zaprzeczyć. W tamtej chwili w ogóle nie miałam żadnych myśli. Ręce i nogi były jak nie moje. Myśli krążyły w głowie jak stado, coraz bardziej mnie plącząc.

Zdołałam tylko zadać Andrzejowi jedno pytanie: od jak dawna spotyka się z tą kobietą? Jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła i rozczarowała. Okazało się, że ich związek trwa już drugi rok.

Po tym w ogóle nie chciałam już nic mówić. Po prostu usiadłam na małym stołku w kuchni i miałam wrażenie, że nie mogłam się doczekać, kiedy wyjdzie, żebym mogła zostać sama, aby się wypłakać i przemyśleć wszystko, co osiadło w mojej duszy.

Nie zauważyłam, jak minęła noc. Pierwsze promienie słońca powitałam, siedząc na tym stołku. Nie poczułam ulgi od myśli, które nie opuszczały mnie przez całą noc. Był to dzień wolny, a ja nie mogłam się ruszyć z miejsca. Nie mogę sobie wyobrazić, jak dalej żyć bez niego?

Już tylu ludzi zaprosiłam na naszą rocznicę, dzieci przygotowały prezenty. Co mam teraz zrobić? Po prostu go puścić, nie wybaczając tej zdrady? Czy walczyć do końca, przecież z Andrzejem przeżyłam szczęśliwe życie rodzinne? Czy warto rezygnować z dobrego męża, mimo jego zdrady?