– Ty chyba dzisiaj miałaś być do ósmej? – Zapytał zmieszany Marek, nie wpuszczając Anny do mieszkania
Marek i Anna mieszkali razem szczęśliwie od sześciu lat. Ich historia zaczęła się jak w romantycznym filmie: przypadkowe spotkanie w parku, długie rozmowy przez telefon każdego wieczoru, spacery przy świetle księżyca i pierwszy pocałunek nad rzeką.
Te sześć lat minęło jak jedno mgnienie, wypełnione szczęściem, wzajemnym zrozumieniem i wsparciem. Jak w każdym małżeństwie, zdarzały się kłótnie. Aby ożywić nudne dni i zminimalizować spory o drobnostki, takie jak mycie naczyń, często gdzieś wychodzili.
Najczęściej w weekendy jeździli na łono natury: chodzili na wycieczki, pływali łódką po pobliskim jeziorze lub spacerowali po lesie. Uwielbiali odkrywać nowe miejsca i cieszyć się pięknem otaczającej przyrody. Marek zawsze był z tego powodu bardzo zadowolony, ale Anna ostatnio była wiecznie niezadowolona. Narzekała na czas, miejsce, pogodę. Nic jej nie cieszyło.
Innym ważnym aspektem ich życia była rodzina i bliscy przyjaciele, co pozwalało im odrywać się od domowych problemów. Lubili przyjmować gości, organizując wieczory z grami planszowymi lub rozmowami przy kawie.
Anna była doskonałą gospodynią i zawsze zachwycała gości pysznymi daniami, które znajdowała w kulinarnych książkach odziedziczonych po mamie. W dzieciństwie często obserwowała, jak mama gotowała dla całej rodziny i starała się jej pomagać. Miłość do domowej kuchni była jej nieodłącznym elementem. Marek natomiast wprowadzał radosną atmosferę swoimi dowcipami i opowieściami.
Najczęściej spotykali się z najlepszą przyjaciółką Anny – Kasią i jej chłopakiem, Arturem. Kasia zawsze z zazdrością patrzyła na ich związek, widząc, ile ciepła i troski jest w małżeństwie Anny i Marka. Zawsze wspierali się w trudnych momentach, czy to w problemach zawodowych, czy osobistych, czego Kasia nigdy nie miała w swoich relacjach. To były jej czwarte relacje od ślubu Anny i też marzyła o znalezieniu swojej prawdziwej miłości. Mimo że Artur zawsze był obok, gotowy pomóc i wspierać, Kasi ciągle czegoś brakowało.
– A może wyjedźmy gdzieś razem – zaproponował pewnego dnia Artur.
Pomysł spodobał się wszystkim i zaplanowali wspólne wakacje. To było dla wszystkich bardzo ekscytujące, oczekiwane podróż. Postanowili wybrać się niedaleko, aby uprościć formalności i dostosować się do budżetu każdego z nich. Czekało na nich 10 dni w uroczej chatce nad Morzem Czarnym i jacht do ich dyspozycji. Pojechali dużym autem Marka. Całą drogę śpiewali piosenki, grali w zgadywanie melodii, zatrzymywali się w interesujących i pięknych miejscach, nigdzie się nie spiesząc.
Na miejscu postanowili spędzić pierwsze dni na relaksie i cieszeniu się przyrodą. Rano razem chodzili na plażę, kąpali się i opalali. Marek nauczył Artura, jak obsługiwać łódź, i często organizowali małe wycieczki morskie, badając okolicę. Anna i Kasia cieszyły się spokojem, czytając książki i przeglądając muszelki.
Wieczorami organizowali kolacje na tarasie. Anna i Kasia przygotowywały pyszne dania z lokalnych produktów, a Marek i Artur smażyli ryby lub grillowali mięso. Artur często szedł spać wcześniej, bo bardzo lubił lokalne wino, które go usypiało. W takich momentach Kasia czuła się szczególnie samotna, było jej smutno, że zostawała bez swojego partnera.
– Jak dobrze, że jesteście – westchnęła z smutkiem Kasia.
– No co ty, Kasiu! – Marek przyjacielsko objął ją ramieniem. – Lubi wino, zdarza się.
Następnego dnia mieli razem zwiedzać lokalne atrakcje. Wypożyczyli rowery i wybrali się do pobliskiego miasteczka, znanego z historycznych zabytków i uroczych kawiarni. Marek, jak zawsze pełen entuzjazmu, dokładnie zaplanował trasę, aby pokazać wszystkim najciekawsze miejsca. Ale Artur czuł się tak źle, że wolał zostać w domu. Nikt nie zwrócił na to uwagi, oprócz Kasi.
– Jesteś niesamowity! – powiedziała Anna z miłością, mijając piękny, lokalny domek.
– Masz szczęście, przyjaciółko – dodała Kasia z goryczą w głosie. Nie mogła pogodzić się z tym, że Artur ją zostawił.
Dzień był pełen wrażeń, spróbowali najsmaczniejszych małży na wybrzeżu, zrobili mnóstwo zdjęć i spędzili aktywny dzień na świeżym powietrzu. Po powrocie do domu zebrali się przy ognisku na kolację, aby opowiedzieć Arturowi o swoich przygodach. Pokazując zdjęcia, Kasia coraz bardziej uświadamiała sobie, jak bardzo jest na niego zła, bo na każdym zdjęciu była sama.
Marek to zauważył i postanowił rozluźnić atmosferę. Wyjął z samochodu swoją gitarę i zaczął grać ulubioną piosenkę Kasi. Kiedyś często organizowali muzyczne wieczory, kiedy Kasia spotykała się z utalentowanym gitarzystą. Usłyszawszy melodię, Kasia odżyła, to był doskonały sposób, aby zostawić za sobą smutki i skupić się na przyjemniejszym zajęciu. Tak zakończyli wieczór, śpiewając wiele piosenek, aż ognisko niemal wygasło.
– Prawdziwy odpoczynek dla duszy – oznajmił Marek.
Dziewczyny uśmiechnęły się, ale Kasia szybko wróciła do swoich myśli. Gest Marka bardzo ją poruszył. “Artur nawet nie pomyślał, żeby przeprosić, chciałabym, żeby był taki jak Marek” – pomyślała, patrząc na siedzących obok siebie mężczyzn.
Ostatni dzień postanowili spędzić na plaży. Anna i Kasia ubrały lekkie letnie sukienki, wyglądając jak dwie syreny, które wyszły na brzeg. Zabrali ze sobą sprzęt do nurkowania, żeby podziwiać morskie stworzenia i poszukiwać muszli.
Rozłożyli się na leżakach, Anna i Kasia opalały się, a Artur grał z Markiem w karty, opowiadając sobie niezręczne sytuacje, które im się przytrafiły. W pewnym momencie Artur, patrząc za plecy Marka, powiedział:
– Oho! Co za… – szybko się poprawił, pamiętając, że Kasia leży obok – tatuaż.
Marek spojrzał za siebie i zrozumiał, o co chodzi, ale nic nie powiedział, tylko surowo popatrzył na Artura, dając mu do zrozumienia, że to było głupie. Kasia również zerknęła za plecy Marka i zobaczyła pięknie opaloną dziewczynę w atrakcyjnym stroju kąpielowym z małym tatuażem na prawej pośladku. To wykrzyknienie zszokowało Kasię, ale nie chciała psuć sobie ostatniego dnia wakacji. Spojrzała na Marka, który w tym momencie surowo patrzył na Artura, i poczuła, że obok jest ktoś, kto jej nie zawiedzie. To miłe uczucie złagodziło incydent i udawała, że nic się nie stało, kładąc się z powrotem na leżaku.
Robiło się gorąco, więc
wszyscy postanowili się wykąpać. Marek i Anna zanurzyli się pierwsi, szybko znajdując piękną muszlę. Artur dołączył do nich, a Kasia została na brzegu, obserwując ich i czytając książkę. Nieustannie porównywała Artura i Marka, dostrzegając wady tego pierwszego. Fizycznie Artur bardzo różnił się od Marka, który był bardzo wysportowany, zdrowo się odżywiał i dużo pływał. Artur za to miał piwny brzuszek i przypominał raczej foki, która gromadzi zapasy na zimę.
Na obiad zjedli przekąski i ruszyli popływać na rowerach wodnych. Skakali do morza i bawili się jak dzieci, a Artur robił im zdjęcia. Bardzo bał się głębokiej wody i dużych morskich stworzeń. Nagle Kasia głośno krzyknęła z bólu, będąc w wodzie, i zaczęła panikować. Artur wpadł w stupor i nie wiedział, co robić. Marek, widząc to, natychmiast ruszył na pomoc i wyciągnął ją z wody. Na nodze miała poparzenie od meduzy. Szybko pojechali na brzeg, gdzie Marek znalazł roztwór soli, opatrzył ranę, usuwając resztki macki przy pomocy łyżki, i przepłukał ją. Poparzenie było niewielkie, ale Marek szybko zabrał ją samochodem do lekarza.
Anna i Artur wrócili pieszo, bo byli niedaleko plaży. Kasia i Marek nie zostali długo. Lekarz powiedział, że miała szczęście, że ugryzienie było nieznaczne, i szybko wyzdrowieje.
Po kolacji Artur szybko poszedł spać, a reszta nadal siedziała w kuchni. Wtedy Kasia nagle wstała z smutnym wyrazem twarzy i wyszła na plażę. Serce jej pękało z bólu, łzy spływały po policzkach, długo szła wzdłuż spokojnego morza.
– Co się z nią dzieje? – zapytał Marek, patrząc na Annę.
– Nie zwracaj na nią uwagi, zawsze była taka zamknięta w sobie. Wróci, jak się wyciszy. – Odpowiedziała obojętnie Anna. – Chodźmy spać, to nasza ostatnia noc tutaj, musimy nacieszyć się dużym łóżkiem.
Minęło kilka godzin, a Marek nie mógł zasnąć. Wyszedł do kuchni, ale śladów Kasi nadal nie było. Bardzo się zaniepokoił i, nie zastanawiając się, poszedł jej szukać. Wyszedł na plażę i zobaczył ją, siedzącą na piasku, z twarzą wtuloną w kolana.
– Kasiu, co się stało? – cicho zapytał, podchodząc bliżej.
– Marek? – Odwróciła się, zaskoczona jego obecnością. – Nic, po prostu poczułam się źle.
Marek usiadł obok niej, obejmując ją przyjacielsko ramieniem.
– Źle? Znowu coś z Arturem? – próbował ją pocieszyć.
– I z Arturem, i ogólnie. – Kontynuowała. – Jesteś taki wspaniały, troskliwy. Gdyby nie ty, chyba bym dziś utonęła. Dlaczego wszyscy moi faceci nie mogą być choć trochę podobni do ciebie! Jak Anna ma szczęście. Czasami wydaje mi się, że jestem w tobie zakochana.
Te słowa sprawiły, że Marek poczuł gulę w gardle, ale szybko zebrał myśli.
– Kasiu, to emocje, dziś był ciężki dzień. Jesteś najlepszą przyjaciółką Anny, ona pewnie dużo ci o nas opowiada, a z boku wydaje się to idealne.
Kasia nagle przerwała jego słowa i pocałowała go. Pocałunek trwał kilka chwil, zanim Marek wrócił do rzeczywistości.
– Co ty robisz?! To nie w porządku. – zaczął mówić.
– Nie rozumiesz. – przerwała mu. – Od dawna jestem w tobie zakochana. Tylko ty grasz moje ulubione piosenki, tylko ty jesteś tak troskliwy, nawet będąc przyjacielem, chronisz mnie. Jesteś moim ideałem i nie wiem, co z tym zrobić.
Kasia zaczęła płakać, a Marek, całkowicie tracąc kontrolę nad sytuacją, jeszcze mocniej przytulił ją do siebie, próbując ją uspokoić. Kasia podniosła głowę i spojrzała mu w oczy, które były pełne smutku, szczerości i miłości do niego. Pociągnęli się do siebie i znów ich usta połączyły się w pocałunku. W tym momencie w sercu Marka coś się zmieniło. Przed oczami zaczęły pojawiać się różne obrazy, a umysł szukał potwierdzenia słów Kasi. Przypominał sobie wspólne wieczory i to, jak na niego patrzyła. Wszystko wydarzyło się samo z siebie, a kilka godzin później powitali wschód słońca, leżąc na piasku w swoich objęciach.
– Nic nie mów Annie, sam jej wszystko powiem. – powiedział Marek w drodze do domu.
Kasia zgodziła się i czekała, aż Marek zacznie działać. Pewnego dnia Anna przyszła do Kasi z zatroskaną miną.
– Co się z tobą dzieje, przyjaciółko? – zapytała. Strach, że prawda wyjdzie na jaw, ogarnął ją.
– Kasiu, Marek stał się jakiś dziwny. Wydaje mi się, że kogoś ma, nie zauważyłaś niczego podejrzanego?
– Nie, wszystko wydaje się normalne.
Wewnątrz Kasi przewrócił się cały świat. Nie chciała kłamać przyjaciółce, ale obiecała Markowi, że nie powie jej, więc zrobiła wszystko, żeby zapewnić ją o przeciwnym.
Minął około miesiąc, a oni nadal spotykali się na boku. Marek nie wiedział, jak powiedzieć o tym Annie, więc czekał na odpowiedni moment.
– Marku, co będzie dalej? – zapytała Kasia, patrząc na ślubne zdjęcie najlepszej przyjaciółki, leżąc na jej poduszce.
– Pracuję nad tym. – odpowiedział Marek i nagle usłyszał, jak otwiera się drzwi wejściowe. Pobiegł do drzwi na złamanie karku.
– Ty chyba dzisiaj miałaś być do ósmej? – zapytał zmieszany z progu, nie wpuszczając Anny do mieszkania.
– Wypuścili mnie wcześniej. A co tu się dzieje? – odpychając go i wciskając się do domu, odpowiedziała Anna. Zobaczyła dobrze znane buty i od razu wszystko zrozumiała. Wpadła do sypialni i rzuciła się na najlepszą przyjaciółkę.
– Tak więc nic nie wiedziałaś? A ja jeszcze ci wierzyłam!
Kasia zaczęła się usprawiedliwiać, ale odwrotu już nie było. Prawda wreszcie wyszła na jaw i można było zrzucić ten ciężar z ramion.
Anna natychmiast złożyła pozew o rozwód i przestała rozmawiać z przyjaciółką, niezależnie od jej prób zadośćuczynienia. Związek Marka i Kasi trwał około pół roku. Byli szczęśliwi jak dzieci, ale na cudzym nieszczęściu nie da się zbudować szczęścia. Marek miał wypadek samochodowy i zginął na miejscu. Kasia została sama i przez całe życie cierpiała z powodu swojego postępku.
