Na roczek córki teściowa z uśmiechem na twarzy wręczyła mojej córeczce prezent. Podczas gdy teściowa bawiła się z dzieckiem, zerknęłam, co jest w tym tajemniczym pakunku i zamarłam. Nie wytrzymałam i poszłam zapytać, co to ma znaczyć
Zawsze można wyczuć, czy prezent jest dany z głębi serca, czy nie. Mówią, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda, ale co zrobić z prezentem od osoby, która nie jest zbyt szczera?
Kiedy córka miała obchodzić swoje pierwsze urodziny, teściowa zadzwoniła i powiedziała, że ma dla wnuczki szczególny prezent. Nie planowaliśmy żadnego większego przyjęcia, ponieważ córka nie była zbyt zdrowa, ale dla mamy upiekliśmy tort.
Mąż pojechał do sklepu i kupił produkty, żeby przygotować skromną kolację. Ugotowałam ziemniaki, zapiekłam kurczaka i ozdobiłam tort. Teściowa przyjechała z walizką. To mnie zdziwiło. Z ogromnej torby zaczęła wyciągać przetwory i inne domowe smakołyki. Mnie podarowała chustę z wełny, a mężowi ciepły sweter. Potem wyciągnęła jakąś pudełko owinięte papierem.
– Oto, Anna, to dla ciebie! – powiedziała do wnuczki.
Trzymałam małą na rękach i przyjęłam prezent. Od razu poczułam niezbyt przyjemny zapach. Tak kiedyś pozbywano się moli. Tego aromatu nie da się pomylić ani zapomnieć.
Podczas gdy teściowa bawiła się z dzieckiem, zajrzałam do środka i zamarłam. To było małe dziecięce futerko z królika. Na zdjęciu męża sprzed trzydziestu lat widziałam, że nosił takie samo.
Czyli teściowa przechowywała trzydzieści lat dziecięce futerko gdzieś w mieszkaniu, żeby podarować wnuczce coś „szczególnego”?
— Mamo, – wyszłam z „prezentem” w ręku z balkonu, – Co to jest i po co nam to? Po co to tutaj przynieśliście?
Teściowa nawet się nie zawstydziła, wręcz przeciwnie, z dumą powiedziała, że to prezent dla jej syna na roczek od jej zmarłej matki i że przekazała mi rodzinną relikwię. Poprosiła, żebym to zachowała i koniecznie zrobiła zdjęcie córki w tym futerku.
— Pierścionki, obrączki, łańcuszki – to są rodzinne relikwie. A futro, które jest już praktycznie łyse, czy to prezent, czy to relikwia?
Nigdy nie potrafiłam milczeć i tym razem też nie zamierzałam. Ktoś przyniósł coś takiego i udaje, że to ja czegoś nie rozumiem. Jak tu milczeć, i po co?
Do stołu już nie usiedliśmy. Jak mąż nie próbował przekonać matki, ta wyszła do domu.
Teraz mam z tego prezentu nieprzyjemności w domu. Mąż prosi, żebym przeprosiła jego matkę, bo zachowałam się nieodpowiednio. Ale uważam, że to nie ja powinnam przepraszać, tylko teściowa. Skąd nabrała odwagi, żeby przynieść coś takiego?
