— Twoje córki to twoje dzieci, a syna mamy tylko jednego! — Paweł nigdy nie zaakceptował córek żony z pierwszego małżeństwa
Wera i Paweł byli małżeństwem od dwóch lat. Wcześniej kobieta była już zamężna i miała dwie córki z pierwszego małżeństwa. Paweł natomiast był kawalerem, skoncentrowanym na karierze i nie myślał o poważnych związkach.
Spotkał Werę podczas badania lekarskiego, ponieważ kobieta pracowała w prywatnej klinice. I to była miłość od pierwszego wejrzenia. Tego samego dnia Paweł czekał na Werę po pracy z bukietem kwiatów i zaproponował, że odprowadzi ją do domu.
— Paweł, lepiej nie marnuj na mnie czasu. Mam dwójkę dzieci, a ty masz wolność i niezależność — odpowiedziała mu Wera.
— I co z tego? Czy dzieci to przeszkoda? — Paweł jeszcze nie rozumiał, jak wielka to odpowiedzialność.
Błagał Werę, aby dała mu szansę, i obiecał, że będzie traktować jej dzieci jak własne.
Wera zdawała sobie sprawę, że Paweł mówi pod wpływem emocji, nie mając pojęcia, czym jest rodzicielstwo. Bała się, że straci czujność i pozwoli, by ich związek zaszedł za daleko. Nie chciała, żeby córki przywiązały się do Pawła, a potem boleśnie z nim się rozstały.
Jednak po kilku miesiącach ich związek stał się poważny. Paweł szybko nawiązał dobry kontakt z córkami Wery. Dziewczynkom podobało się, że Paweł jest zabawny i często obdarowywał je prezentami. Były szczęśliwe w jego towarzystwie.
— Hurra, wujek Paweł przyszedł! — cieszyły się dziewczynki.
— Cześć, dziewczynki. Bierzcie prezenty!
Wera również przyzwyczaiła się do Pawła. Dlatego wkrótce zgodziła się zostać jego żoną. Nie urządzali wesela, zamiast tego postanowili wyremontować trzypokojowe mieszkanie Pawła.
— Jeden pokój dla dziewczynek, jeden dla nas, a jeden dla syna! — uśmiechał się Paweł.
— A co, jeśli będziemy mieli dziewczynkę? — oburzyła się Wera.
— Uwierz mi, wiem, co mówię.
I rzeczywiście, rok później Wera urodziła syna. Nigdy nie widziała Pawła tak szczęśliwego. Nie odstępował noworodka na krok i nie mógł uwierzyć, że jego marzenie się spełniło.
Paweł całkowicie zanurzył się w wychowanie dziecka. Po pracy biegł do syna, a dziewczynki były rozczarowane, bo nie rozumiały, dlaczego tata już im nie poświęca uwagi. Nawet wszystkie prezenty i smakołyki trafiały teraz do Nikity.
— Dam ci pieniądze, kup coś dziewczynkom — mówiła Wera.
— Sama kup. Nie mam czasu biegać po sklepach. Jeśli zapomniałaś, to ja utrzymuję całą rodzinę, a nie siedzę w domu.
— Pawle, rozumiem, ale one są bardzo smutne. Odsunąłeś się od nich po narodzinach syna.
Paweł udawał, że nie słyszy żony. Uważał, że nie jest zobowiązany poświęcać uwagi cudzym dzieciom. Zwłaszcza że miał już własnego syna.
Wtedy Wera poskarżyła się matce:
— On zupełnie przestał zwracać uwagę na córki. Bardzo za nim tęsknią.
— A czego się spodziewałaś, Wero? Nie może kochać cudzych dzieci tak jak własnych.
Wkrótce Paweł zaczął wręcz nienawidzić córki żony, które ciągle mu się narzucały. Często na nie krzyczał i krytykował ich zachowanie. Nie rozumiał, że z dziećmi bywa trudno.
— Wero, nie chcesz wysłać córek na lato do mamy? — zaproponował Paweł.
— Po co? Mama ma zajęcie z ogrodem, nie ma czasu na wnuki.
— Moglibyśmy spędzić czas jako rodzina, odpocząć. Może pojechalibyśmy gdzieś na kilka dni.
— Czyli moje córki to nie rodzina?
— Tak, rodzina…
Przed Bożym Narodzeniem doszło do kolejnego konfliktu. Paweł omawiał z żoną, jakie prezenty kupić dzieciom.
— Paweł, proponuję równo podzielić odłożoną sumę i za te pieniądze wybrać każdemu prezent. Nikita chciał samolot, Tania — zestaw malarski, a Ania — nową lalkę z kolekcji.
— Do prezentu dla syna dodasz kilka tysięcy ode mnie.
— Co masz na myśli?
— Co powiedziałem nie tak? Chcę osobiście dodać coś od siebie, żeby mój syn miał porządny prezent. Zarabiam pieniądze i chcę je wydawać tak, jak uważam za słuszne.
— Ale, Pawle, dziewczynki są już duże, wszystko rozumieją… Będzie im przykro.
— Wiesz co, Wero? Twoje dzieci to twoje dzieci. Przestań mi je narzucać.
Wera była kompletnie zdezorientowana. Szczerze mówiąc, nie wiedziała, co zrobić. Rozumiała, że Paweł nie musi kochać jej dzieci, ale było jej przykro. Było logiczne, że jest bardziej związany z własnym synem.
Nie kłóciła się z mężem — zrobiła, jak powiedział. Na szczęście dziewczynki niczego nie zauważyły. A co dalej? Wera bardzo żałowała, że Paweł tak dzieli dzieci. Czy wy kiedykolwiek spotkaliście się z podobnymi sytuacjami?
