— Potrzebuję normalnej żony i matki, a nie karierowiczki! — oświadczył mąż
Niedawno Zofia dowiedziała się, że ona i jej mąż mają zupełnie odmienne poglądy na życie. Biedna kobieta nie wie, jak dalej żyć.
— Muszę pracować nie tylko w pracy, ale także w domu. Pieniądze nigdy nie są zbędne, zwłaszcza w naszym przypadku. Mąż nie radzi sobie z utrzymaniem rodziny, jeśli mam być szczera. Nie wystarcza mi to, co zarabia. A przecież zawsze można dążyć do lepszego — chcę żyć lepiej — mówi Zofia.
Zofia wyszła za mąż 10 lat temu. Początkowo mieszkali w mieszkaniu teściowej. Mąż dobrze zarabiał, a Zofia, zaraz po studiach, starała się dorzucić cokolwiek do rodzinnego budżetu. Nigdy nie siedziała bezczynnie.
Po kilku latach małżeństwa wzięli kredyt hipoteczny na trzypokojowe mieszkanie. Postanowili od razu wziąć większe, żeby w przyszłości nie martwić się o większy metraż. Oczywiście rozumieli, że będą musieli pracować bardzo ciężko, ale byli na to psychicznie przygotowani.
— Potem przyszedł czas na urlop macierzyński. Kiedy córka poszła do przedszkola, nie chciałam wracać do starej pracy. Tym bardziej, że przez trzy lata mojej nieobecności tam, pensja się nie zmieniła. A i zespół był okropny — mówi Zofia.
Kobieta bardzo chciała osiągnąć kariery zawodowe, a nie siedzieć w czterech ścianach. Zaczęła aktywnie szukać pracy, która przyniosłaby jej zarówno dobre dochody, jak i satysfakcję. Miała szczęście — prestiżowa firma zaproponowała jej współpracę.
Oprócz głównej pracy, mogła również brać zlecenia do domu. Nigdy nie odmawiała, bo sytuacja finansowa rodziny pozostawiała wiele do życzenia. Mąż miał problemy w pracy, a nawet stracił premię. Samo wynagrodzenie nie wystarczało na podstawowe potrzeby.
Mąż był zadowolony, że Zofia znalazła pracę. Jednak nie spodziewał się, że żona stanie się taką pracoholiczką.
— Mąż nie chce nic zmieniać. Nie zamierza porzucić starej pracy i wciąż przynosi do domu grosze. Wielokrotnie proponowałam mu, aby wysłał CV do różnych firm i coś zmienił w swoim życiu, ale on nie ma ochoty. Czeka na cud i myśli, że nagle staniemy się bogaci — nerwowo mówi Zofia.
Obecnie małżonkowie ledwo wiążą koniec z końcem, spłacając kredyt hipoteczny. Żyją skromnie, bez luksusów, a o wakacjach i rozrywkach nawet nie ma mowy. Brak jakichkolwiek „chciejstw” i wyjazdów w ich życiu.
— Taki tryb życia mi nie odpowiada. Nie chcę kupować sukienki raz w roku i używać taniej kosmetyki. Na dziecko jeszcze jakoś znajduję pieniądze, ale sama chodzę w podartych tenisówkach i niczego nie mogę sobie kupić. Czy to normalne? — skarży się Zofia.
Zofia mogłaby zarabiać więcej, jednak mężowi nie podoba się, że poświęca pracy zbyt dużo czasu. Denerwuje się, widząc żonę pracującą w domu przy komputerze.
— Powinnaś zajmować się domem i dzieckiem. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio powitałaś mnie z ciepłym obiadem. A córka potrzebuje matczynej uwagi — narzekał mąż.
Zofia próbowała przekierować uwagę dziecka na ojca, który po pracy jedynie leżał na kanapie. Starała się gotować coś na szybko lub zamawiać gotowe jedzenie. Jednak ostatnio mąż zaczął stanowczo protestować.
— Wkurza mnie, że mąż nie chce zajmować się domem i dzieckiem. Jeśli nie potrafi zarabiać pieniędzy, niech chociaż coś pożytecznego zrobi w domu. Z chęcią bawiłabym się z córką i gotowała po pracy, ale wtedy z czego będziemy żyć? — złości się Zofia.
Kobieta obliczyła, że zarabia pięć razy więcej niż mąż. Nie tylko jej pensja jest wyższa, ale także dodatkowe zlecenia bardzo pomagają.
Zofia wróciła z urlopu macierzyńskiego dopiero w zeszłym roku, ale w tym czasie udało jej się kupić nowy sprzęt, meble i wreszcie wyremontować balkon. Nie oszczędza na jedzeniu dla rodziny i kupuje ubrania, kiedy ma na to ochotę. Jednak mąż wciąż narzeka:
— Potrzebuję żony i matki, a nie karierowiczki. Chcę, żebyś była taka jak dawniej. Gotuj, sprzątaj i zajmuj się dzieckiem — krzyczał.
— A ty zarabiaj tak, jak dawniej! — nie wytrzymała Zofia.
— Dlaczego wszystko mierzysz pieniędzmi?
— Bo mam dość życia w biedzie. Przepraszam, że nie spełniam twoich idealnych wyobrażeń. Ale mnie też męczy twoja obojętność. Jesteś mężczyzną. To ty powinieneś dbać o finansowe bezpieczeństwo naszej rodziny, a nie ja! To ja żywię rodzinę, więc nie mogę się rozdwoić.
Mąż wiecznie narzeka, że dziecko rośnie bez matki. Mówi, że dla żony pieniądze są ważniejsze niż szczęście bliskich. Ale co się stanie, jeśli Zofia rzuci pracę? Kobieta łapie się na myśli, że tak blisko im do rozwodu. Na ten moment nie widzi już powodu, by trwać w tym małżeństwie.
