Weszła na tablet męża i postanowiła się zemścić
Marek od pół godziny stukał do drzwi, ale nikt nie otwierał. Mimo że żona była w domu. Zamek był zamknięty od środka i w oknie paliło się światło.
– Kinga, to już nie jest śmieszne! Otwórz natychmiast! Nie rozumiem, co się dzieje.
Z powodu tych hałasów ciekawska sąsiadka, pani Ania, wyszła na klatkę schodową.
– Marek, czemu ci żona nie otwiera?
– Nie, po prostu zamek się zaciął.
Pani Ania tylko się uśmiechnęła:
– Wiem, co jej tam się zacięło.
– Co? – zapytał zaskoczony Marek, udając, że nie słyszał.
– Nic. Mówię, wezwij ślusarza.
W końcu Kinga łaskawie otworzyła drzwi.
Już od progu Marek zauważył, że jego żona jest wściekła, ale nie wiedział, z jakiego powodu tym razem.
– Dlaczego nie otwierałaś drzwi?
– Po tym, co zrobiłeś, gotowa jestem cię z domu wyrzucić! – zaczęła krzyczeć żona.
– Co się stało?
– To ty mnie pytasz? To ja chcę wiedzieć, od kiedy śmiesz mnie zdradzać?
Marek zupełnie nie rozumiał, o co jest oskarżany.
– Nie udawaj głupka! Z tą Olą Kowalską. Wszystko widziałam na własne oczy.
– Posłuchaj…
Marek próbował coś wyjaśnić, ale w tym momencie Kinga rzuciła na podłogę tablet, w którym odkryła ich korespondencję.
– Tak, sądząc po waszych rozmowach, to trwa już od dawna. Nic, już wiem, jak ci się odwdzięczę. Idź do salonu, popatrz.
Kinga była bardzo zazdrosna. Nawet można powiedzieć, że patologicznie. Kiedy zapalała się w niej lampka zazdrości, traciła wszelkie granice.
Kiedyś przyszła do pracy Marka i zrobiła mu scenę przed kolegami, urządzając poważną awanturę.
Wtedy Marek szkolił młodą stażystkę. Jak tylko Kinga się o tym dowiedziała, postanowiła zrobić prawdziwą burzę. Zaczęła nawet grozić tamtej dziewczynie.
W końcu dziewczyna się przestraszyła i zrezygnowała. A dział HR musiał długo szukać nowej osoby na to stanowisko.
Wtedy Marek niemal stracił pracę, a Kinga – Marka. Jednak błagała go, by jej nie opuszczał i zapewniała, że coś takiego nigdy się nie powtórzy.
Jednak dziś przekroczyła wszelkie granice i trudno było powiedzieć, która sytuacja była poważniejsza – tamta czy ta teraz.
Kiedy Marek wszedł do pokoju, zobaczył, że Kinga połamała wszystkie jego gry na konsolę. To była jego ulubiona kolekcja, którą zbierał od młodości.
– Widzisz, co zrobiłam z twoimi ukochanymi grami! Masz, zdrajco!
Ku zaskoczeniu, Marek reagował całkowicie spokojnie.
Zdawałoby się, że w tej chwili powinien rzucić się na swoją żonę i postawić ją na miejscu. Ale ciekawiło go, jak daleko Kinga posunęła się tym razem.
– Spójrz na to. Oblałam twoją markową bluzę zieloną farbą. A potem podeptałam ją w błocie. Dokładnie tak, jak ty podeptałeś moje uczucia.
Tak, to była ulubiona bluza Marka, podarowana przez brata. I Kinga doskonale o tym wiedziała.
Ale to nie koniec.
– A tej twojej ulubionej filiżanki z logo firmy też już nie ma. Wyobraź sobie, też ją rozbiłam. Prawda, przez przypadek. A może i nie…
Trzy miesiące wcześniej.
– Bracie, przepraszam, że się wtrącam… To nie moja sprawa, ale mimo wszystko.
– Genek, nie zaczynaj
Marek doskonale wiedział, o czym będzie mowa. A raczej o kim.
– Ale posłuchaj. Ta Kinga cię do niczego dobrego nie doprowadzi. To nie nastolatka, żeby się tak zachowywać.
– Wiem – przytaknął Marek.
– Jak można było zazdrościć kuzynce? Gdybyś podwiózł obcą kobietę, ale kuzynkę?
– Nie mam pojęcia, dlaczego się tak wściekła.
– Bracie, życie jest jedno. Nie warto tracić nerwów przez taką osobę jak Kinga.
Marek doskonale rozumiał, że Genek ma rację, a mimo to nie mógł rozstać się z Kingą. Umiała naciskać na litość.
Za każdym razem, gdy chciał ją zostawić po kolejnej awanturze, zaczynała lamentować, że nikomu nie jest potrzebna.
Wychowała się w domu dziecka, nie zaznała miłości i czułości. A w Marku zobaczyła bliską osobę, którą panicznie bała się stracić. Dlatego tak zazdrościła. On jej współczuł i się z nią ożenił.
Kinga twierdziła, że po ślubie będzie spokojniejsza, bo Marek będzie tylko jej. Ale było tylko gorzej. Jej zachowanie przekraczało wszelkie granice.
Marek nadal zachowywał lodowaty spokój, choć w środku była burza emocji.
– Wszystko widziałam. Jak wyznawałeś jej miłość i wiem, że to trwa od dawna. Jak mogłeś, draniu!
– Co jeszcze powiesz o mnie?
– A to ci nie wystarczy? Nie wystarczy wszystko, co zrobiłam? Powiem ci coś jeszcze.
– No mów
Kinga stanęła pewnie i powiedziała:
– Właściwie to ja też cię zdradziłam. Z moim byłym Szymkiem. Nadal mnie pragnie. I było mi z nim bardzo dobrze. Nie tak jak z tobą. Rozumiesz?
Marek spojrzał na żonę z gniewem, zacisnął pięści i jednocześnie swoją wolę.
Ileż to siły kosztowało go wtedy, by powstrzymać się od uderzenia jej. To rodzicielskie wychowanie mu przeszkadzało. Mama zawsze mówiła, że dziewczyn się nie bije.
Ale co zrobić, gdy te dziewczyny przekraczają wszelkie granice?
„Teraz rozumiem, co miała na myśli pani Ania mówiąc o „zamku” – pomyślał Marek, przypominając sobie słowa sąsiadki.
Nagle zadzwonił jego telefon, a Kinga natychmiast zareagowała.
– O, dzwoni Ola, co? Wiedziałam.
Marek nawet nie zwrócił uwagi na wrzaski żony i spokojnie odpowiedział.
– Tak, Szymon. Tablet mam przy sobie. Ale tak się złożyło, że teraz jest uszkodzony. Przepraszam, upuściłem go po drodze do domu. Kupię ci nowy. Do jutra.
Teraz to Kinga nie rozumiała, co się dzieje.
– Jaki Szymon? Co ma do tego tablet?
Marek najpierw spojrzał w bok, a potem prosto w oczy żony.
– To był tablet Szymona i zniszczyłaś cudzą rzecz.
Twarz Kingi w tym momencie trzeba było zobaczyć.
– Poczekaj, a co z korespondencją?
– Jeszcze raz powtarzam, to był tablet Szymona. Co tu jest niezrozumiałe? Ola to jego dziewczyna.
Kinga westchnęła i próbowała podejść do Marka, ale on nie pozwolił jej się zbliżyć.
– Co ci jest?
– Odstąp ode mnie na dwa metry.
– Marek, no przecież nie zrobiłam tego celowo. Chcesz, to oddam pieniądze za ten tablet. I za wszystko, co zniszczyłam. No, prawie za wszystko.
Tak, szkody były większe niż 100 tysięcy.
– Jak mogłaś? – powiedział z rozpaczą Marek i nerwowo zapalił papierosa.
– Marek, przecież powiedziałam, że straciłam panowanie, ale wszystko naprawię!
– Nie!
Zaskakujące, ale Kinga nawet nie od
razu zrozumiała, co jej mąż ma na myśli. On nadal nie mógł pojąć, jak mogła go zdradzić.
Przecież kiedyś ta sama Kinga przysięgała mu, że nikt nigdy jej tak nie kochał. Że jest samotna i nikomu niepotrzebna. A teraz zrobiła mu taką krzywdę.
I nie chodziło tylko o stronę finansową, ale również o moralną. Bo to bolało najbardziej.
W krótkim czasie Marek spakował wszystkie swoje rzeczy i opuścił mieszkanie, które formalnie należało do Kingi.
Ona oczywiście błagała go, żeby został. Ale nie miało to sensu. Fakty były faktami.
A Marek należał do tych mężczyzn, którzy nigdy nie wybaczają zdrady.
Przed wyjściem spotkał się na klatce schodowej z panią Anią.
– No, udało się z zamkiem? – zapytała z ciekawością.
– Prawie. Stary się zepsuł. Trzeba kupić nowy. Ale nic, Kinga na pewno sobie poradzi. Jest w tym profesjonalistką.
W całej tej sytuacji Marek żałował tylko straconych nerwów, które, niestety, nie regenerują się. A także lat spędzonych na obietnicach lepszego życia.
