– Co pani robi w mojej szafie? – zapytała zaskoczona synowa, widząc teściową grzebiącą w jej rzeczach

– Mówiłam, że nie mam niepotrzebnych rzeczy – zirytowała się Monika, której zaczynała złościć nieugiętość teściowej.

– Na pewno niczego nie masz? – Helena spojrzała na nią podejrzliwie. – Może jednak przejrzysz szafy?

– Na pewno! Niczego niepotrzebnego nie mam! – zdecydowanie odpowiedziała synowa.

– A co robisz z rzeczami, których nie nosisz? – nie ustępowała kobieta. – Wyrzucasz je na śmietnik?

– Nie! Nie mam zbędnych rzeczy! Dlaczego w ogóle czepia się mnie pani o tę odzież? Po co pani te rzeczy? Przecież jesteśmy różnych rozmiarów – uśmiechnęła się Monika, rzucając szybkie spojrzenie na sylwetkę teściowej.

– To nie dla mnie! – mruknęła Helena. – Nowa sąsiadka się wprowadziła, jej córka jest w twoim rozmiarze, a nie mają w co się ubrać. Ledwo wiążą koniec z końcem. Na pewno nic nie masz? – dodała, próbując wykorzystać jeszcze jedną szansę.

Tym razem Monika nic nie odpowiedziała teściowej. Spojrzała na nią tak, że kobieta mimowolnie się skuliła.

– Dobrze, to już pójdę – szybko zakończyła rozmowę Helena i, szybko się pożegnawszy, opuściła mieszkanie synowej.

Jednak w weekend kobieta ponownie, bez zapowiedzi, zjawiła się w domu syna i Moniki.

Teściowa przyszła bez konkretnego celu, co bardzo zdziwiło domowników. Kilka razy zdążyła napić się herbaty i zjeść coś, ale nie spieszyło jej się z wyjściem.

Helena usiadła obok syna na kanapie i zaczęła oglądać telewizję. Widząc, że nie zamierza odchodzić, Monika poszła do łazienki.

Słysząc chlupot wody i rozumiejąc, że synowa nie wyjdzie przez co najmniej pół godziny, kobieta zwróciła się do syna:

– Mogę zajrzeć do waszej sypialni? Zauważyłam tam pościel. Bardzo mi się podobała, chcę ją jeszcze raz zobaczyć, żeby zdecydować, czy taką samą sobie kupić…

Mężczyzna tylko skinął głową i kontynuował z zainteresowaniem oglądanie filmu w telewizji.

Tego tylko potrzebowała Helena. Pospiesznie poszła do sypialni i, zamykając drzwi, zaczęła przeszukiwać szafę synowej.

Od ilości rzeczy, aż oczy jej się zaświeciły. Pamiętając, że nie ma zbyt dużo czasu, skupiła swoją uwagę na spódnicach Moniki.

– Jak dużo! – westchnęła Helena. – Jej tyle nie potrzeba! – dodała szeptem i schowała pod bluzką dwie pierwsze lepsze rzeczy.

Następnie z niewzruszonym wyrazem twarzy wyszła z sypialni i skierowała się do przedpokoju.

– Synku, idę do domu! – wrzucając spódnice do torby, krzyknęła Helena i, nie czekając na odpowiedź, wyszła za drzwi.

To, że teściowa wyszła, podczas gdy ona się myła, Monika zauważyła od razu. Szybkie wyjście kobiety trochę ją zdziwiło.

Jednak nie podejrzewała, że Helena zdążyła ukraść z jej szafy kilka rzeczy.

Monika zauważyła brak dopiero wtedy, gdy teściowa odwiedziła ich ponownie w kolejny weekend.

Tym razem Monika zwróciła uwagę na brak jednej z bluzek tego samego wieczoru. Postanowiła ją założyć do pracy następnego dnia i chciała ją uprasować wieczorem.

– Nie mogę jej znaleźć! Gdzie się podziała? Wyparowała czy co?! – zirytowana mruknęła kobieta. – Michał, nie widziałeś mojej bluzki?

– Nie – obojętnie odpowiedział mąż z salonu, nie uznając za konieczne poinformowanie jej, że przez dwa weekendy z rzędu Helena zaglądała do ich sypialni.

Cały wieczór Monika spędziła na poszukiwaniu rzeczy, dopiero wtedy zauważyła brak spódnic.

– Nie rozumiem, co się dzieje! – kobieta z zaskoczoną miną wyszła z sypialni i usiadła obok męża. – Z mojej szafy zniknęły co najmniej trzy rzeczy…

– Gdzie one mogły się podziać w naszym mieszkaniu? – odparł Michał. – Wrzuciłaś je gdzieś i zapomniałaś.

– Prałam je na początku miesiąca. Nie próbuj robić ze mnie idiotki – obruszyła się Monika, nadąsając się.

Nagle przypomniała sobie, jak Helena kilka tygodni temu prosiła ją o rzeczy dla sąsiadki.

– Twoja matka wchodziła do naszej sypialni, kiedy się myłam? – zapytała męża.

– Nie pamiętam już – wzruszył ramionami mężczyzna, ale nagle zmienił wyraz twarzy. – Wchodziła, tak. Oglądała pościel…

– Pościel? – powtórzyła z zamyśleniem Monika.

– Nie myślisz chyba, że mogła zabrać twoje ubrania? – skrzywił się Michał. – Przecież one nawet by na nią nie pasowały – dodał z oburzeniem.

– Helena prosiła mnie o rzeczy dla sąsiadki! – Monika skrzyżowała ręce na piersi. – Jestem pewna, że to ona zabrała moje ubrania! Nie mogę uwierzyć, że mogła postąpić tak podstępnie!

– Nie wygaduj bzdur! – zmarszczył brwi mężczyzna, nie chcąc wierzyć, że jego matka mogła być zamieszana w kradzież ubrań.

Zrozumiawszy, że od męża nie otrzyma żadnej pomocy, Monika postanowiła sama sprawdzić teściową.

Była pewna, że w weekend kobieta znów przyjdzie w gości, aby znowu ukraść coś z szafy.

Monika była w sypialni, gdy usłyszała, że do mieszkania przyszła Helena.

Szybko rozejrzawszy się dookoła, wsunęła się pod łóżko i tam się ukryła. Po kilku minutach drzwi otworzyły się, i zajrzał mąż.

– Nie wiem, gdzie ona się podziała. Przecież była w domu – powiedział zmieszany. – Może wyszła, a ja tego nie zauważyłem.

Michał zamknął drzwi do sypialni, i Monika usłyszała, jak rozmawia z matką.

Nagle usłyszała zdanie teściowej, które ją zaniepokoiło.

– Szybko zerknę na perfumy. W ostatnim razem bardzo mi się podobały – powiedziała matka do syna, i po chwili weszła do sypialni.

Serce Moniki zaczęło szybciej bić, gdy zobaczyła, że kobieta bezpośrednio skierowała się do szafy.

– Gdzie ona ma te sukienki – Helena otworzyła drzwi i zaczęła przeglądać wieszaki. – To jest zbyt wyzywające, gdzie ona to nosi? Sonia się ucieszy – dodała z zadowoleniem i wcisnęła sukienkę pod bluzkę.

Monika nie mogła dłużej tego znieść. Cicho wyszła spod łóżka i surowo zapytała:

– Co pani robi w mojej szafie?

Zaskoczona Helena krzyknęła z przerażeniem i złapała się za serce.

– Przestraszyłaś mnie…

– Nie chce pani niczego wyjaśnić? – Monika zacisnęła pięści i ruszyła w stronę teściowej. – Jak mogła pani mieć czelność kraść moje rzeczy?!

– Nie kradłam… tylko chciałam je obejrzeć – zrozumiawszy, że została złapana na gorącym uczynku, Helena prób

owała się wykręcić.

– Co jeszcze pani mi ukradła? Natychmiast się przyznaj! – zgrzytała zębami Monika.

– Synku, pomóż mi! – krzyknęła Helena, licząc, że Michał ją obroni.

Słysząc hałas w sypialni, mężczyzna wstał z kanapy i powoli uchylił drzwi.

– Twoja matka ukradła moją sukienkę! – Monika wskazała palcem na zmieszaną kobietę. – Oddaj ją! – dodała i wyciągnęła rękę.

Helena nie miała wyboru, jak tylko z ciężkim sercem oddać rzecz prawowitej właścicielce.

– I tak masz dużo – burknęła z niechęcią. – Nic by się nie stało, gdybyś podarowała kilka rzeczy potrzebującej osobie.

Pod osądzającym wzrokiem syna i synowej, kobieta opuściła sypialnię i poszła do domu.

Od tego czasu Helena nie miała wstępu do mieszkania. Dalej niż do progu jej po prostu nie wpuszczano.