Świętowaliśmy 18. urodziny mojego syna, byłam szczęśliwa, że wszystko się tak dobrze ułożyło. Mój mąż sam zaproponował, żeby odpowiednio uczcić tę datę, wtedy się zdziwiłam, ale poparłam jego inicjatywę. Skąd mogłam wiedzieć, że po hucznej imprezie z prezentami i pięknymi słowami, już następnego dnia mój mąż oznajmi, że Michał jest pełnoletni i powinien mieszkać osobno.

Nie miałam pojęcia, że po świętowaniu 18. urodzin naszego syna, mój mąż oznajmi, że Michał jest już dorosły i powinien mieszkać osobno.

Powiedzieć, że byłam oszołomiona, to nic nie powiedzieć, bo byłam przekonana, że mój mąż Adam, choć nie jest biologicznym ojcem Michała, to jednak go kocha. A tu nagle okazało się, że wszystko nie jest takie, jak myślałam.

Wcześnie zostałam wdową, mąż nagle odszedł, gdy syn miał zaledwie trzy latka. Trudno przeżyłam ten moment i długo próbowałam wrócić do normalnego życia, a potem wyszłam za mąż po raz drugi.

Adam od razu zabrał nas z synem do swojego domu i świetnie dogadywał się z moim synem. Wkrótce urodziło się nasze wspólne dziecko.

Trzeba przyznać, że mąż nigdy nie robił różnicy między dziećmi, nie dzielił ich na swoje i nieswoje. Jeśli kupował ubrania czy zabawki – to od razu dla obu, to samo dotyczyło wakacji, zawsze robiliśmy wszystko razem.

Dlatego teraz stanowisko męża jest dla mnie kompletną niespodzianką. Nie mam pojęcia, dlaczego tak postąpił.

– A co z Michałem? W zasadzie jest twoim synem – nie wytrzymałam.

– Jest mi obcy. Czekałem, aż skończy 18 lat, a dalej niech radzi sobie sam – twardo stwierdził Adam.

– Kiedy brałeś mnie za żonę, wiedziałeś, że mam dziecko. Dlatego nie możesz unikać odpowiedzialności. On nie ma biologicznego ojca. Dokąd ma pójść?

– Niech idzie do pracy i wynajmuje mieszkanie albo przeprowadza się do twoich rodziców – nie obchodzi mnie to – postawił kropkę nad „i” Adam.

Ponieważ nie byłam przygotowana na taką rozmowę, powiedziałam, że muszę się zastanowić. Adam dał mi miesiąc na przemyślenie.

Moja mama jest oburzona postępowaniem zięcia, mówi, że do tego momentu uważała go za normalnego człowieka, a teraz jest nim bardzo rozczarowana. Nikt nie prosi, żeby kupił synowi mieszkanie czy samochód, ale wyrzucenie dziecka z domu tylko dlatego, że jest pełnoletnie – to już przesada.

– Zabieraj dzieci i przeprowadźcie się do mnie, a on niech sam siedzi w swoich włościach, skoro taki mądry – radzi mi mama. Ale nie mogę też tak od razu podjąć decyzji, bo mam jeszcze drugiego syna.

Nie spodziewałam się takiej decyzji Adama, dlatego jestem zdezorientowana i nie wiem, co robić. Jesteśmy razem 15 lat, przez ten czas nigdy się poważnie nie kłóciliśmy.

Nasz wspólny syn ma 13 lat, bardzo kocha zarówno ojca, jak i starszego brata, Michał jest dla niego we wszystkim autorytetem. Jak to teraz będzie wyglądać, gdy jednemu synowi wskażę drzwi? Nie mogę tego zrobić.

Sytuacja jest bardzo trudna i niejednoznaczna. Proszę o radę, co mam zrobić? Czy mój mąż ma rację, stawiając takie warunki? Może istnieje jakieś inne rozwiązanie? Co byście zrobili na moim miejscu?