Możesz dalej mieszkać ze swoją mamą – oświadczyłam mężowi

– Jesteś złą żoną i okropną gospodynią!

Te głośne słowa wypowiedziała Irena, moja teściowa. Nie rozumiem jednej rzeczy – wychodzisz za mąż za jedną osobę, a dostajesz w “prezencie” jeszcze jedną – teściową. Zaraz po ślubie z Krzysztofem zamieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu. Przedtem oboje mieszkaliśmy ze swoimi rodzicami. Jego mama, Irena, proponowała, żebyśmy zamieszkali z nią, bo ojciec Krzysztofa zmarł, ale ja nalegałam, żebyśmy żyli osobno. Nie lubię dzielić kuchni z kimś innym. Dwa lata małżeństwa minęły szybko. Żyjemy dobrze, oboje pracujemy. Jednak od pewnego czasu zauważyłam, że mój mąż coraz częściej ucieka do swojej mamusi na noc. Przy najmniejszej kłótni od razu biegnie do niej. Nigdy nie uważałam Krzysztofa za “maminsynka”, ale teraz moje zdanie się zmieniło. Chcę mieć dziecko, a kiedy tylko poruszam ten temat, wybucha kłótnia.

Dziś rano, kiedy Krzysztof szykował się do pracy, próbowałam na niego nacisnąć.

– Krzysztof, mam 25 lat, chcę dziecka.

– Eliza, czemu tak ciągle o tym dziecku? Jesteśmy jeszcze młodzi, zdążymy.

– W takim razie znajdę inną kandydaturę na ojca mojego dziecka.

Po tych słowach wybuchła kłótnia. Krzysztof poszedł do pracy, a ja miałam wolne. Jednak już po dwóch godzinach przyszła jego mama.

– Więc tak to ujęłaś? Znajdziesz innego faceta!

– Pani Ireno, powiedziałam to pod wpływem emocji.

– Dziś powiedziałaś to pod wpływem emocji, a jutro sprowadzisz go do domu!

– Co pani mówi?

– Widzę cię na wylot! Krzysztof jest ufny i bardzo wrażliwy! Może po tych słowach coś sobie zrobić!

– Ojej, pani Ireno, co on może zrobić? W najgorszym wypadku się upije!

– I to przez ciebie!

– Po prostu powiedziałam prawdę, że bardzo chcę dziecka, a on wpadł w histerię i poskarżył się pani.

I teraz to weszło mu w nawyk, jak tylko coś się dzieje, od razu biegnie do mamy. A ostatnio Krzysztof często nocuje u niej. Bardzo mi się to nie podoba, a on udaje, że tak ma być.

– Eliza, uważaj, bo Krzysztof cię zostawi. Jest przystojnym facetem, nie zostanie sam, a ty będziesz rozwódką.

Po tych słowach poczułam się dotknięta.

– Pani Ireno, czym zasłużyłam sobie na takie traktowanie? Czyżby nie chciała pani wnuków?

– Jestem jeszcze za młoda, żeby zostać babcią! – oświadczyła teściowa.

– Czyli to pani zabroniła mu mieć dziecko?

– No ja, a co?

– No to już przesada!

– On jest jeszcze za młody na to, a ty Eliza jesteś co najwyżej kokietką!

Po tych słowach chciało mi się płakać, ale przełknęłam łzy i powiedziałam:

– Pani Ireno, mam sprawy do załatwienia, proszę opuścić mieszkanie!

Teściowa fuknęła, ale po kilku minutach jednak wyszła. A ja czekałam na powrót męża, aby wszystko z nim wyjaśnić.

Wrócił do domu jak zwykle. Nie przygotowałam kolacji, bo wiedziałam, że Krzysztof znów ucieknie na noc do mamy.

– Krzysztof, co się dzieje?

– O co ci chodzi?

– Nie udawaj głupka. Twoja mama przyszła, zrobiła awanturę. Po co jej wszystko opowiedziałeś?

– Musiałem z kimś porozmawiać.

– Okazuje się, że to ona zabroniła ci mieć dziecko!

– Eliza, nie mów głupot – Krzysztof poczerwieniał.

– Wstyd ci?

– A za co mam się wstydzić? Tak, powiedziałem mamie, że chcesz dziecka i naciskasz na mnie. Eliza, jesteśmy jeszcze młodzi, po co nam teraz dziecko?

– Jesteśmy młodzi czy twoja mama jest za młoda?

– O co ci chodzi?

– Och, Krzysztof, przestań! Ona powiedziała, że jest za młoda, żeby zostać babcią!

– Ale ona ma tylko 48 lat!

– Moja mama też ma 48 i już od dawna jest babcią!

Mam brata, któremu dwa lata temu urodził się syn.

– Eliza, jeszcze nie jestem gotowy na bycie ojcem! Idę do mamy!

– Możesz dalej mieszkać ze swoją mamą! – oświadczyłam mężowi.

Już po pięciu minutach mój mężczyzna biegł do swojej mamy. Byłam pewna, że jutro rano Irena będzie walić do moich drzwi. Nie czekając na poranek, spakowałam rzeczy i wyjechałam do mamy.

Miesiąc później.
– Córko, jeszcze nie złożyłaś pozwu o rozwód?

– Jeszcze mam nadzieję, że Krzysztof w końcu stanie się mężczyzną!

– Czy on w ogóle do ciebie dzwoni?

– Na początku dzwonił codziennie, a teraz dwa razy w tygodniu.

– Wiesz, Eliza, wydaje mi się, że on już się nie zmieni.

– Nie wiem, mamo, może rzeczywiście powinnam złożyć pozew o rozwód i żyć dalej.

W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi.

– Mamo, czekasz na kogoś?

– Chyba nie. Czyżby Krzysztof?

– Mamo, nie chcę go widzieć! Siedź, ja otworzę.

– Dzień dobry, czy czuć tutaj gaz?

W drzwiach naszego mieszkania stał wysoki, przystojny mężczyzna.

– Czy pani jest właścicielką mieszkania? – zapytał.

– Jestem córką właścicielki, proszę wejść.

To był pracownik miejscowej gazowni.

– Mamo, składam pozew o rozwód! – tego samego wieczoru oświadczyłam.

Później od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że Krzysztof mieszka z mamą. Po rozwodzie zaczął dużo pić. Związał się z jakąś alkoholiczką i teraz mieszkają u Ireny.