Teściowa w pierwszej kolejności poprosiła o wybaczenie za swoje dawne zachowanie wobec mnie. Z ciekawości zapytałam, co spowodowało, że zmieniła swoje podejście do mnie. Po tym, co usłyszałam, zrobiło mi się wstyd za siebie

Po ślubie postanowiliśmy z mężem przeprowadzić się do innego miasta. Szybko znaleźliśmy mieszkanie i urządziliśmy się na nowym miejscu.

Rok później urodziła się nasza córeczka. Mąż miał wtedy urlop, więc po wypisie ze szpitala wszystko robiliśmy razem.

Nie odczuwałam żadnych trudności. Bardzo podobało mi się zajmowanie się domem i dzieckiem razem z mężem. Od czasu do czasu odwiedzała nas moja mama, ale niestety nie mogła długo u nas zostać z powodu pracy.

Urlop męża dobiegał końca, a naszej córce zaczęły wyrzynać się pierwsze ząbki, co trochę mnie przerażało. Córka spała niespokojnie i ciągle marudziła.

Mąż „ucieszył” mnie wiadomością o przyjeździe teściowej. Byłam zasmucona, ponieważ nasze relacje nie układały się dobrze od samego początku mojego związku z mężem. Już mentalnie i emocjonalnie przygotowywałam się na przyjazd teściowej.

Po przyjeździe teściowa mnie zaskoczyła. Jakby ktoś ją podmienił, zachowywała się wobec mnie jak wobec własnej córki. Nawet przywiozła prezenty, choć wcześniej nie mogła mnie znieść. Mimo wszystko, nie podobało mi się takie sąsiedztwo i byłam ciągle napięta.

Bałam się zrobić coś, co mogłoby jej się nie spodobać, czułam się jak gość we własnym domu. Starałam się mniej rzucać jej w oczy i ciągle czymś się zajmowałam.

Teściowa miała wyjechać pod koniec tygodnia, ale mąż poinformował mnie, że zostaje jeszcze na trzy tygodnie.

Byłam bardzo zasmucona tą wiadomością, choć teściowa bardzo mi pomagała z dzieckiem, gotowała jedzenie, była dla mnie bardzo uprzejma. Mimo to nie mogłam się zrelaksować i normalnie żyć, gdy w mieszkaniu była obca osoba.

Starałam się nie pokazywać swojego niezadowolenia, ale teściowa i tak coś wyczuła i postanowiła porozmawiać.

Teściowa w pierwszej kolejności poprosiła o wybaczenie za swoje dawne zachowanie wobec mnie. Z ciekawości zapytałam, co spowodowało, że zmieniła swoje podejście do mnie.

Okazało się, że jest chora na straszną, nieuleczalną chorobę. Zrezygnowała z leczenia, tłumacząc to tym, że chce spędzić swoje życie w gronie rodziny. Było mi strasznie wstyd za swoje myśli.

Po tej rozmowie teściowa mieszkała u nas jeszcze przez cztery miesiące. W tym czasie bardzo się z nią zaprzyjaźniłam. Dzieliła się ze mną przepisami na ulubione potrawy, pomagała w sprzątaniu i wychowaniu córki. Teraz, gdy jej już nie ma, często gotujemy jej ulubione dania i wspominamy ją.