Synowa tak zazdrości wnuka, że nawet w odwiedziny do mnie go nie puszcza

Mój syn już sam nie wie, jak reagować na wybryki swojej żony. Jest mu niezręcznie przede mną, ale rozumiem, że to nie jego wina — synowej po prostu odbiło z powodu macierzyństwa.

Mam wnuka. Jasiu ma już 4 lata. Mam też starszych wnuków od córki, ale oni są już na tyle dorośli, że są samodzielni.

Synowa nie zamierza mieć więcej niż jedno dziecko. Mówi, że musi mieć czas dla siebie. No tak, jak ona przeżyje bez swoich butików i koleżanek? Chodzi jej tylko o to, żeby się nie przemęczać i siedzieć w biurze na swojej lekkiej pracy.

Zawsze marzyłam o dużej rodzinie. Niestety zdrowie mi na to nie pozwoliło, więc mogłam urodzić tylko dwoje dzieci. Moja córka podziela moje wartości rodzinne. Ona również chce mieć dużą rodzinę, ale zobaczymy, jak się jej życie ułoży. Na razie ma dwójkę dzieci. Ale nie chodzi o córkę, tylko o synową.

Mój syn wybrał sobie na żonę nieodpowiednią kobietę. Jest zbyt zamknięta i odizolowana. W ogóle nie chce się z nami zbliżyć i zachowuje się jak samotnik. Jest mi już wstyd przed rodziną. Maria nawet nie siada do stołu, kiedy coś świętujemy.

Najbardziej mnie martwi, że synowa przekazuje swój charakter mojemu synowi. On również zmienia się pod wpływem swojej żony. Stał się równie dziwny i małomówny. Potrafi godzinami siedzieć w telefonie i nie rozmawiać z nikim. A wnuk rośnie na taki sam.

Synowie mojej córki wielokrotnie próbowali zaangażować Jasia do zabawy, ale on zamyka się w sobie. Kiedy jest u nas bez matki, wszystko jest w porządku, ale gdy Maria jest obecna, boi się od niej oddalić. Ona go celowo trzyma na kolanach. Wydaje mi się, że po prostu go zazdrości i nie chce, żeby się socjalizował i zwracał uwagę na innych ludzi.

Kilka razy próbowałam wyrwać wnuka z jej rąk, ale bezskutecznie. Maria twierdzi, że Jaś nie chce się ze mną bawić. Nie chce? To ona mu nie pozwala. W ogóle nigdzie go nie puszcza. Wnuk nawet nie bawi się z innymi dziećmi i nie ma przyjaciół wśród rówieśników. Co z niego wyrośnie?

Prosiłam, żeby Jaś został u mnie na noc. To świetna okazja dla młodych rodziców, żeby się rozerwać i spędzić czas razem, ale synowa jest przeciwna. Wygląda na to, że celowo nastawia syna, żeby nie zostawał ze mną. Syn potwierdził, że Maria nie lubi, gdy Jaś kontaktuje się z kimś innym niż ona.

Opowiedział mi, że jego żona ma traumę psychologiczną. Była bardzo przywiązana do swojego dziadka, a kiedy wyjechał za granicę, bardzo cierpiała i wymyśliła sobie wyimaginowanego dziadka. Tak bardzo pogrążyła się w swoim wyimaginowanym świecie, że przestała kontaktować się z koleżankami i innymi krewnymi.

Ale ja nigdzie nie zamierzam wyjeżdżać! Dlaczego ona się boi, że Jaś się do mnie przyzwyczai? Może to tylko wymówki i banalna zazdrość?

Syn nie może wpłynąć na swoją żonę. Maria nie puszcza wnuka do mnie. Co więcej, ostatnio sama nie przyjeżdża, bo widzi, jak Jaś do mnie lgnie. Powiedziała, że musimy zrobić przerwę. Dlaczego? Bo chłopiec sam prosi, żeby przyjechać do mnie, a to według niej nie jest normalne.

Powiedzcie: czy moja synowa jest normalna, czy nie? Żal mi wnuka. Z taką matką będzie mu ciężko w życiu.