– Dziecko mi oczywiście szkoda, ale utrzymywać twojej byłej żony nie zamierzam – powiedziała gniewnie Ania
– Kochanie, w tym roku będziemy musieli zacisnąć pasa i zmniejszyć wydatki – smutno oznajmił Tomek podczas kolacji.
– Dlaczego? Co się stało? – zapytała zaniepokojona Ania.
– Nasza firma ma problemy. Z powodu sankcji i odcięcia banków od międzynarodowego systemu płatniczego, firma zaczęła tracić dochody. Kierownictwo zaproponowało dwa rozwiązania: albo zredukować liczbę pracowników, albo zmniejszyć pensje i premie. Wszyscy zagłosowali za obniżeniem pensji – wyjaśnił Tomek.
– O ile ci obcięli pensję? – zapytała Ania.
– O około trzydzieści procent – odpowiedział spokojnym tonem Tomek.
– Niezła sprawa! Nie dość, że ci obcięli pensję, to jeszcze ćwierć tej sumy zabiorą komornicy na alimenty. Twoje pieniądze starczą tylko na spłatę kredytu hipotecznego – narzekała Ania.
– Co mogę zrobić? Takie są okoliczności – wzruszył ramionami Tomek.
– Znajdź inną pracę. Nie jesteś nic winien swojej firmie, ich problemy finansowe nie powinny odbijać się na naszym budżecie domowym – powiedziała stanowczo Ania.
– Dlaczego myślisz, że problemy finansowe ma tylko moja firma? – zapytał nerwowo Tomek.
– Po prostu, jeśli nie znajdziesz nowej pracy, będziemy musieli żyć z mojej pensji – przypomniała żona.
– Nic strasznego, jakoś damy radę – odpowiedział pewnie Tomek.
– W takim razie szykuj się na oszczędzanie, mięso będziesz jadł tylko od święta – powiedziała surowo Ania.
Ania i Tomek byli małżeństwem od trzech lat, dla Tomka to było drugie małżeństwo. Wcześniej był żonaty z Martą i miał z nią syna. Tomek regularnie płacił alimenty i czasami w weekendy spotykał się z synem. Zabierał go do kawiarni dla dzieci, zoo i innych miejsc. Oczywiście, na wszystko to potrzebne były pieniądze.
Jednak po obniżeniu dochodów nie miał pieniędzy na te wyjścia, więc poprosił Anię o pomoc.
– Kochanie, mogłabyś mi pożyczyć trochę pieniędzy? Chcę jutro spotkać się z synem – powiedział nieśmiało Tomek.
– Mogę, przecież nie będę skąpić na dziecku. Ile potrzebujesz? – zapytała spokojnie Ania.
– Dwa tysiące wystarczy – odpowiedział Tomek.
Ania milcząc, odliczyła potrzebną sumę i wręczyła pieniądze mężowi. Przez kilka miesięcy Ania sponsorowała wyjścia Tomka z synem. Aż pewnego dnia usłyszała, jak Tomek rozmawia przez telefon ze swoją byłą żoną.
– Jakiego jeszcze kredytu zamierzasz zaciągnąć? Ten ledwo udaje nam się spłacić – syczał Tomek do słuchawki.
Ania, która do tej pory przygotowywała kolację w kuchni, ostrożnie podeszła do drzwi sypialni.
– Mówię ci jeszcze raz, nie waż się brać kredytu na telefon, bo inaczej umywam ręce i będziesz musiała sobie radzić sama – powiedział groźnie Tomek.
Zanim Ania zdążyła odejść od drzwi, Tomek wyszedł z sypialni.
– Co chcesz na obiad: kaszę gryczaną czy ryż? – szybko zmieniła temat Ania.
– Ryż, kaszę jedliśmy przedwczoraj – odpowiedział ponuro Tomek.
Ania bardzo chciała zapytać go o rozmowę telefoniczną z Martą, ale się powstrzymała. Znała już dobrze swojego męża i wiedziała, że nie powie jej prawdy o swojej byłej żonie.
Po kilku dniach Ania przypadkowo zauważyła na telefonie męża wiadomość z banku o wpływie pieniędzy. Jakie było jej zdziwienie, gdy zrozumiała, że suma na koncie męża odpowiada jego wynagrodzeniu sprzed obniżki.
– Tomku, przyszła ci pensja! – zawołała Ania.
– Tak? Dobrze – odpowiedział krótko Tomek, wychodząc z łazienki.
– Widziałam wiadomość. Wydaje mi się, że przywrócili wam normalne wynagrodzenie. Czy firma ma się lepiej? – zapytała ciekawie Ania.
– Tak, znaleźli nowy bank do współpracy z zagranicznymi partnerami i wszystko zaczęło się układać – wymamrotał nerwowo Tomek.
– W takim razie proponuję urządzić małe święto i zamówić jedzenie z restauracji – zaproponowała radośnie Ania.
– Święto… No dobrze, zróbmy to – odpowiedział ponuro Tomek.
Tego wieczoru Ania nie mogła rozweselić męża, mimo że wydawało jej się, że mają dobry powód do radości. Kilka dni później Tomek znów poprosił Anię o pieniądze.
– Po co ci pieniądze? Przecież niedawno dostałeś pensję? – zdziwiła się Ania.
– Wiesz, musiałem część z nich oddać – odpowiedział zmieszany Tomek.
– Komu jesteś winien? – zapytała niepewnie Ania.
– Nie, to bardziej skomplikowane. Potrzebuję pieniędzy, żeby zabrać syna do cyrku – powiedział ponuro Tomek.
– Dobrze, dam ci pieniądze, nie jęcz. Ale powiedz mi, co zrobiłeś ze swoją pensją – powiedziała zirytowana Ania.
– Dobrze, opowiem ci. Po pierwsze, nie było żadnej obniżki pensji, skłamałem. A po drugie, oddawałem te pieniądze byłej żonie, żeby spłaciła kredyt za samochód – przyznał mąż.
– Niesamowite! Ja oszczędzam każdy grosz, daję ci pieniądze na dziecko, a wszystko po to, żeby twoja była mogła jeździć samochodem? – powiedziała z oburzeniem Ania.
– Rozumiesz, ona wzięła kredyt na samochód i teraz ledwo wiąże koniec z końcem, a mój syn na tym cierpi – powiedział smutno Tomek.
– Dziecko mi oczywiście szkoda, ale utrzymywać twojej byłej żony z tego powodu nie zamierzam – powiedziała gniewnie Ania. – Ani grosza więcej na jej kredyt, albo wystąpię o rozwód. Lepiej byś kupił coś synowi za te pieniądze.
Tomek z poczuciem winy opuścił głowę i coś niewyraźnie wymamrotał. Następnie wziął pieniądze od Ani i poszedł na spotkanie z synem. Po tej rozmowie Tomek przestał wspierać Martę finansowo i brać pieniądze z rodzinnego budżetu.
