„Jeśli to żart, to wcale nie jest śmieszny. Otwieraj natychmiast!” – krzyczał za drzwiami mąż
Kasia była pewna, że Marek ją oszukuje. W jego zachowaniu było coś podejrzanego. Jakby mąż coś przed nią ukrywał i zachowywał się dziwnie.
– Wszystko w porządku? – zapytała, widząc go przy lustrze.
– Tak, a dlaczego pytasz? – zdziwił się Marek, poprawiając fryzurę.
– Po prostu zauważyłam, że ostatnio spędzasz dużo czasu przed lustrem – powiedziała Kasia z sarkazmem.
– Nieprawda, zawsze dbałem o swój wygląd. Co to za przekonanie, że mężczyzna nie musi być przystojniejszy od małpy? – odpowiedział Marek z uśmiechem.
Kasia tylko się zaśmiała.
– Wcale nie jestem taki, i lubię dobrze wyglądać! – dodał Marek, po czym trzasnął drzwiami i wyszedł. Jego zachowanie jeszcze bardziej zaniepokoiło Kasię. Była pewna, że coś jest nie tak.
Z pewnością miał kogoś innego, inaczej nie poświęcałby tyle czasu swojemu wyglądowi. Nie robiłby tego dla niej, po tylu latach razem, kiedy widzieli się w różnych stanach.
Nie, coś tu zdecydowanie nie grało. Niektórzy mężczyźni nawet nie chcą się golić czy myć częściej, a Marek nagle zaczął dbać o siebie jak jakiś zadowolony z siebie kot.
Kasia postanowiła dowiedzieć się, o co chodzi. Szybko sięgnęła po komputer i zaczęła szukać porad w Internecie. Może na forach ktoś podzieli się przydatnymi wskazówkami. W końcu ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami, często anonimowo.
I natrafiła na ciekawą radę od pewnej kobiety. Według niej, to metoda na 100% skuteczna.
– Ciekawe. Muszę spróbować – pomyślała Kasia.
Nie zastanawiając się długo, postanowiła wcielić plan w życie. Wystarczyło poczekać, aż mąż wróci wieczorem z pracy, i przystąpić do działania.
Marek wrócił później niż zwykle, co już od dłuższego czasu zaczęło niepokoić Kasię.
– Znowu tak późno… – powiedziała z wyrzutem.
– Dużo pracy – odpowiedział Marek, unikając dłuższych wyjaśnień.
– Będziesz jadł? – zapytała.
– Nie, nie jestem głodny. Przepraszam, jestem bardzo zmęczony. Idę pod prysznic i spać.
Marek ruszył w stronę łazienki, gdy Kasia postanowiła mu coś powiedzieć.
– Poczekaj, musimy porozmawiać.
– Kasiu, proszę, bez pretensji. Mówiłem, że jestem zmęczony.
– To nie o to chodzi. Jutro wyjeżdżam.
– Dokąd? – zdziwił się Marek, kładąc ręcznik na ramieniu.
– Do Rygi, służbowo.
– Na długo?
– Na trzy dni.
– Hmm, rozumiem. Dlaczego wcześniej nie powiedziałaś?
Kasia prawie się pogubiła, ale szybko znalazła odpowiedź.
– Czy takie rzeczy omawia się przez telefon?
– Nie.
– Świetnie. Poradzisz sobie beze mnie?
– Oczywiście! – odpowiedział pewnie Marek i pocałował ją w policzek, zadowolony idąc do łazienki.
Dlaczego nagle taki czuły? Od dawna jej nie całował. I jaki zadowolony! Jakby właśnie zjadł ulubioną śmietanę. Coś tu zdecydowanie nie gra, a Kasia to czuła. Była przekonana, że postępuje właściwie.
Następnego dnia Kasia udawała, że pakuje torbę podróżną i wyszła z domu wcześnie rano, zanim Marek się obudził. W rzeczywistości wstała o piątej rano i wyszła, by nie wzbudzać podejrzeń. Wszystko było przemyślane.
W pracy musiała tłumaczyć kolegom, dlaczego ma torbę podróżną. Skłamała, że zaczyna chodzić na siłownię. Potem spędziła wieczór u mamy, która mieszkała na drugim końcu miasta, więc prawdopodobieństwo spotkania męża było niewielkie.
Dla konspiracji wzięła taksówkę i zostawiła samochód pod domem. W końcu czego nie zrobi się, by poznać prawdę?
Wróciła do domu późno w nocy. Ku jej zaskoczeniu, Marka nie było w domu.
– Ciekawe, gdzie on jest? – powiedziała cicho do siebie.
Chciała zadzwonić, ale wiedziała, że to zniszczyłoby jej plan. Schowała się w szafie i czekała na rozwój sytuacji. Może naprawdę się myliła i Marek znowu został w pracy.
Po jakimś czasie usłyszała kroki w korytarzu. I co najciekawsze – kobiecy głos. Nieznajomy głos.
Kasi bardzo chciało się wyjść i przyłapać męża na gorącym uczynku. Ale z drugiej strony, co by to dało? Powie, że to tylko znajoma, która wpadła na chwilę. Bzdura, ale nie można się do tego przyczepić.
Nie, trzeba poczekać. Weszli do pokoju. Kasia nie znała tej kobiety, ale postanowiła poczekać i zobaczyć, co się stanie dalej.
– Jesteś pewien, że twoja żona nie wróci? Może powinniśmy zatrzymać się w hotelu, jak wcześniej?
Co? To dopiero zwrot akcji!
– Nie wróci, wyjechała na trzy dni. Po co przepłacać za hotel, skoro możemy zostać tutaj.
Wiadomo było, do czego to zmierza, a Kasia nie chciała tego oglądać. Zrobiła sprytny ruch. Wysłała mężowi SMS-a, że z nieokreślonych powodów odwołali jej wyjazd i wraca do domu.
Oczywiście, Marek powiedział o tym swojej „damie”.
– Mówiłam ci, że wróci.
– Skąd mogłem wiedzieć? Dobrze, że uprzedziła.
– Tak, inaczej mogłaby nas zaskoczyć i zrobić awanturę.
– Tak, tego nam nie trzeba. Dobrze, że tak wyszło.
Kasia wszystko słyszała i nie mogła uwierzyć, że jej mąż okazał się takim podłym człowiekiem, który stracił resztki przyzwoitości.
Nawet wtedy nie wyszła. Miała już plan, jak ukarać męża na dobre, by zapamiętał to na całe życie.
Gdy odeszli, Kasia wyszła z szafy. Dała upust łzom, bo nie mogła już dłużej się powstrzymywać. Po pięciu minutach histerii zmusiła się do opanowania.
Bo tylko z zimnym sercem mogła zrealizować swój plan. Po pół godzinie zadzwoniła do męża.
– Jestem w domu. Gdzie jesteś?
– Zostałem dłużej w pracy. Omawialiśmy kontrakt z kolegami. Niedługo będę.
– Dobrze.
Kiedy Marek podszedł do domu, nikt nie otwierał drzwi. Ale przed drzwiami stała jego walizka. Oczywiście, nie rozumiał nic i zaczął dzwonić. Nikt nie otwierał. Kasia go ignorowała, a sąsiedzi już zaczęli się irytować. W końcu zadzwonił na telefon, i dopiero za piątym razem odebrała.
– Czego chcesz?
– Kasiu, co to ma znaczyć? Dlaczego nie otwierasz, a moje rzeczy są na progu?
– Nie domyślasz się?
Po głosie Marka było widać, że Kasia sprawiła, że zaczął się denerwować.
– Jeśli to żart, to wcale nie jest śmieszny. Otwieraj natychmiast!
– Nie myślę o tym. Idź do swojej kochanki. Pamiętaj, że nie masz prawa do tego mieszkania. Zostało kupione przed naszym
małżeństwem.
Wtedy do Marka dotarło, o co chodzi. Najpierw próbował się tłumaczyć, a potem, kiedy zrozumiał, że to na nic, zaczął błagać, żeby otworzyła drzwi.
– Kasiu, proszę, tam jest zimno!
– Mnie to nie obchodzi! Idź do swojej kochanki!
– Nie mogę, ona mieszka w akademiku.
– Ach, to tak! Teraz rozumiem, dlaczego nie odszedłeś wcześniej. Idź na ulicę albo do hotelu, w którym się spotykaliście.
– Kasiu, nie możesz tak ze mną postąpić.
– Mogę i zrobię to! Postąpiłeś ze mną jeszcze gorzej. Nie będziesz mnie uczył życia. Jutro składam pozew o rozwód. Znikaj, zanim wezwę policję!
Marek odszedł, choć długo jeszcze błagał, żeby go przyjęła z powrotem. Widocznie zdał sobie sprawę, jaką podłość popełnił wobec żony. Ale Kasia już mu nie wierzyła. Podobnie jak innym mężczyznom, którzy twierdzili, że nie mają nic wspólnego z podłością.
