Żona przestała podawać mężowi łyżkę, kiedy ten siadał do stołu jeść. Następnego dnia wszyscy na pracy mu współczuli

Przeżyli razem mąż i żona około 30 lat. I to całkiem nieźle – wychowali dwójkę dzieci, wykształcili je. Synowie wyjechali do większego miasta.

Głową rodziny zawsze była żona. Tak się jakoś stało, że to ona o wszystkim decydowała – jakie tapety położyć w domu, jakie meble kupić. Budżet rodzinny też był pod jej kontrolą – nawet na pаpierosy mąż pytał ją o pieniądze. Ale całą pensję oddawał jej, co do grosza. I to żona wybierała mu ubrania – on nie znał swoich rozmiarów, z wyjątkiem butów. I to pewnie tylko dlatego, że słyszał, jak żona pytała w sklepie.

Ciekawostka, wielu mężczyzn nie zna swoich rozmiarów skarpetek – zapytajcie, niewielu będzie znać odpowiedź. Ale żony znają na pamięć – koszule, swetry, skarpetki, swoje, męża i dzieci. Obudź je w nocy, a wszystko wyrecytują.

Mąż mógł siedzieć w milczeniu przy stole i nie jeść. Łyżki przy talerzu nie było. Żona zawsze podawała łyżkę, on pewnie nawet nie wiedział, gdzie co leży.

Jakiś nieprzystosowany, powiecie? Ale to dotyczyło tylko jego zachowania w domu – w pracy był ceniony jako sprawny mistrz.

Żona była lekarzem, więc przeszła na emeryturę wcześniej. Pojawił się pierwszy wnuk. I pojechała babcia pomóc z dzieckiem. Mąż został sam w domu.

Jak go na pracy żałowali! Pod koniec pierwszego tygodnia nieobecności żony zdołał się zatruć. Okazało się, że gotował pierogi – szkoda było bulionu, wyszedł smaczny. Postanowił na nim następnego dnia ugotować makaron. Ugotował. Tylko nie wiedział, że na noc trzeba przechowywać produkty, w tym bulion, w lodówce.

Żony nie było trzy tygodnie. Do jej powrotu schudł jakieś 4-5 kilogramów.

Pierwsza zauważona zmiana – nie trzeba było więcej podawać łyżki. Z tym sobie sam poradził. Wyobraźcie sobie – przez 30 lat nie mógł, a w 3 tygodnie się nauczył! Żona teraz żartuje, że gotowa jest wyjechać na parę miesięcy – żeby nauczył się gotować zupę.

I pewnie znowu wyjedzie – zająć się wnukiem. Ciekawe, jak znowu mąż zniesie nieobecność żony?

Tak właśnie rozpieszczamy sami naszych mężów, nie zauważając tego.