Opowiem historię o tym, jak nauczyłam wnuczkę ważnej życiowej lekcji: żyć z brudnym sumieniem jest ciężko
Niedawno córka przywiozła swoje dzieci, czyli moje wnuki, do wioski. Poprosiła mnie, żebym zabrała dzieci do lasu i powoli przyzwyczajała je do pracy. W naszej wiosce mamy piękne i rozległe lasy, w których rośnie mnóstwo grzybów, dlatego mamy punkt grzybowy. To miejsce, gdzie przyjmują, gotują, solą i suszą grzyby. Mamy z Piotrem tradycję organizowania zawodów, kto więcej grzybów zbierze.
Zabierałam wnuki do lasu na grzyby, każdy zbierał do własnego wiadra. Dziś przyszliśmy oddać grzyby i staliśmy na końcu kolejki. Opóźniliśmy się, ponieważ zgubiłam okulary, a ich szukanie zajęło mi sporo czasu. Okulary są mi bardzo potrzebne, ponieważ bez nich nie widzę grzybów, a zbieranie ich na wyczucie nie jest zbyt przyjemne. Przyznaję, że miałam złe humor. Mimo to poszłam do punktu, a tam Piotr już na mnie czekał. Widząc mnie, powiedział:
— Jak tam, ile grzybów uzbierałaś? Na pewno więcej niż ja, masz przecież małych pomocników. To chyba nie fair.
Jak można trzech przeciwko jednemu?
— Co ty mówisz? Znamy się już od dawna, powinieneś wiedzieć, że mam czyste sumienie. Zawsze trzymam się zasad i honoru. Uzgodniliśmy z wnukami, że każdy zbiera grzyby do swojego wiadra. Dlatego w moim wiadrze są tylko te grzyby, które sama znalazłam i zebrałam. Faktycznie, dzisiaj gdzieś zgubiłam okulary i długo ich szukałam. Musiałam zbierać grzyby bez okularów, a bez nich źle widzę, dlatego w moim wiadrze jest mało grzybów.
Piotr odpowiedział:
— Stefani, może pójdziesz do sąsiadów, może ktoś ma okulary, które możesz pożyczyć.
— Tak, chyba pójdę, co innego robić. Może ktoś pomoże.
— Zobacz, Lena, moja wnuczka, uzbierała dużo grzybów. Całe wiadro. Jaka sprytna. A Wania też dużo zebrał. Jesteście dzielni. Dzieci zmęczone, ale nic, idziemy teraz do domu, zjemy kolację i pójdziemy spać.
Oddaliśmy grzyby i wróciliśmy do domu. Widzę, że Lena jest bardzo smutna.
— Córeczko, co się stało? Dlaczego jesteś taka smutna? Zmęczona? W takim razie jutro z Ivanem pójdziemy do lasu, a ty zostaniesz w domu i odpoczniesz. Zgadza się?
— Nie! Jutro na pewno pójdę z wami. Ale nie chodź i nie pytaj o okulary, nie trzeba.
— Dlaczego? Może ktoś ma dodatkowe okulary, które możesz pożyczyć. Nie będę wkrótce jechała do miasta, żeby kupić nowe.
— Nie chodź! Nie pytaj nikogo o okulary!
Nie rozumiałam, dlaczego Alenka tak mówiła. Wszyscy wróciliśmy do domu, ja szybko przygotowałam kolację. Po jedzeniu wyszliśmy na zewnątrz z Ivanem, a Lena została w domu, usiadła na łóżku i nagle zaczęła płakać.
Szczerze mówiąc, przestraszyłam się. Pytam:
— Co się stało? Co cię boli, co cię niepokoi?
Milczała i nie odpowiadała, a płakała coraz bardziej.
Po chwili wnuczka się uspokoiła i przyznała, że schowała moje okulary. Było jej bardzo przykro i zazdrosna, że zbieram więcej grzybów niż ona. Dlatego podjęła taki podstępny krok. Nie gniewałam się na wnuczkę, tylko wytłumaczyłam, że tak nie można robić, że to nie jest w porządku i podłe. Trzeba wychowywać i wszystko wyjaśniać. Zawsze trzeba słuchać swojego sumienia. Wtedy życie jest łatwiejsze i przyjemniejsze.
Następnego ranka znowu poszliśmy do lasu. I nagle Lena mówi:
— Babciu, zróbmy tak: my z bratem będziemy zbierać grzyby i wkładać je do twojego wiadra, wtedy wygrasz zawody z Piotrem!
— Spójrz na nią. Przecież wczoraj tylko o tym rozmawiałyśmy. Czy naprawdę nie wyniosłaś żadnej lekcji? Po takim postępku będzie mi wstyd patrzeć Piotrowi w oczy. Sumienie nie da mi spokoju. Przypomnij sobie, co mówiłam wczoraj: żyć z czystym sumieniem jest dużo łatwiej. Minął dzień, a ty już zapomniałaś, dlaczego wczoraj płakałaś? To sumienie cię dręczyło, bo schowałaś moje okulary. Bez względu na to, czy jesteś dzieckiem czy dorosłym, sumienie jest dla wszystkich. Musi być zawsze czyste! Tak to wygląda, wnuczko!
