– Przepraszam, proszę panią. Nie mam pieniędzy na jedzenie. Czy mogłaby pani kupić mi ziemniaki i makaron? – powiedział dobrze ubrany mężczyzna
Dziewczyna najpierw otworzyła usta ze zdziwienia. Mężczyzna wyglądał przyzwoicie, był trzeźwy, sympatyczny.
– Po prostu nie wiedziałam, co powiedzieć. On zaczął wyjaśniać, że zapłacił za wynajmowane mieszkanie, że jest chwilowo bez pracy. I obiecał, że odda pieniądze, jak tylko je będzie miał.
Dziewczyna kupiła mu jedzenie, oczywiście. I nie tylko ziemniaki i makaron. Kupiła też kurczaka, dwa opakowania herbatników owsianych, chleb i mleko. Oddała mu wszystko. On bardzo dziękował, z łzami w oczach. Wziął jej numer telefonu i paragon. I odszedł, wciąż ocierając łzy.
Po powrocie do domu dziewczyna długo nie mogła się otrząsnąć. Wieczorem opowiedziała o wszystkim mężowi. Ten spojrzał na nią z żalem:
— Oszukali cię, moja droga. To był naciągacz!
Minął miesiąc, dziewczyna już dawno zapomniała o swoim znajomym, aż tu nagle telefon:
— Przepraszam, nawet nie zapytałem, jak ma pani na imię. Uratowała mnie pani w zeszłym miesiącu. Czy mogę oddać dług? Proszę powiedzieć, gdzie pani teraz jest, podjadę.
Michał, bo tak miał na imię mężczyzna, opowiedział, że od początku lata wszystko mu się posypało. Klient zrezygnował z dość drogiego towaru, który został kupiony specjalnie dla niego. Oszczędności wystarczyły na miesiąc, a potem nie wiedział już, co robić.
— Wtedy ze wstydu prawie zapadłem się pod ziemię. Powiedz mi rok temu, że będę prosił obcą osobę o jedzenie – nigdy bym nie uwierzył. Dziękuję pani.
Do domu dziewczyna wróciła z ogromnym bukietem kwiatów. Więcej od Michała nic nie wzięła. Jednak teraz wierzy w ludzi i ma chęć czynić dobro.
