Nie umiem gotować! Mój mąż o tym wiedział!

Nie umiem gotować i nie ma w tym nic złego! Przed małżeństwem nie umiałam gotować i mąż o tym doskonale wiedział! Oczywiście, umiem przygotować jajecznicę czy ugotować kaszę, ale kurczaka z pomarańczami w miodowo-musztardowym sosie można zamówić w restauracji.

Poznałam męża jeszcze podczas studiów. Zawsze dobrze się razem bawiliśmy. Mój mąż jest romantykiem i zawsze doceniałam jego stosunek do mnie. Jego zdaniem, kobieta stworzona jest do miłości. Po naszym ślubie jego pogląd się nie zmienił. Skupia się na zapewnieniu rodzinie wszystkiego, czego potrzebujemy, podczas gdy ja pracuję dla przyjemności i w ogóle nie potrafię usiedzieć w miejscu. Moje hobby przynosi mi dobry zarobek. Pracuję jako menedżer wydarzeń i uwielbiam organizować różnego rodzaju imprezy. Organizacyjne zdolności miałam zawsze.

Mieszkamy z mężem osobno od rodziców, w własnym mieszkaniu. Jednak teściowa ciągle nas odwiedza, troszczy się o swojego syna. Ciągle oskarża mnie, że jestem złoną żoną, ponieważ nie umiem gotować. Przyjeżdża do nas i zaczyna wprowadzać swoje porządki. To mnie denerwuje i wytrąca z równowagi. Mój mąż mówi, żebym na to nie zwracała uwagi, bo mnie kocha.

Jednak teściowa doprowadza mnie do szału, gdy tylko znajdzie się w naszej kuchni. Zaczyna mnie drażnić, wskazując, co i jak powinnam robić. Jej zdaniem, kobieta powinna umieć gotować i w ogóle jej miejsce jest w kuchni. Według niej, kobieta powinna zapewniać w domu komfort, a nie zajmować się karierą. Powinna poświęcić się rodzinie, w tym mężowi i dzieciom, rozpieszczając bliskich pysznymi daniami.

Osobiście nie zamierzam całe życie spędzać w kuchni i być gospodynią domową. Nie potrafię siedzieć w domu, ponieważ nawet moja mama nie była kucharką. Moja mama prowadziła własną działalność, była udaną i niezależną kobietą. Chciałam i nadal chcę być taka jak ona.

Mąż, kiedy się ożenił, doskonale wiedział o moich umiejętnościach kulinarnych. Uważał, że to nie wpływa na nasze relacje rodzinne, ponieważ jest gotów pracować i zapewniać nam wszystko, czego potrzebujemy, abyśmy mogli sobie pozwolić na wyjścia do restauracji czy kawiarni.

Teściowa wyraża swoje niezadowolenie zarówno mnie, jak i mężowi. Mąż stanowczo kończy takie rozmowy, bo jest mi przychylny i nie uważa, że powinnam stać przy kuchence przez cały czas, gotując dla niego. Nie rozumiem, czego oczekuje ode mnie teściowa? Dlaczego przeszkadza jej kwestia gotowania? Jeśli tak jej zależy, niech sama karmi swojego syna, przynosząc mu różne smakołyki, jak robią to inni…