Odkąd moja córka wyszła za mąż, świadomie przestałam jej wysyłać pieniądze. Chciałam, żeby jej mąż w końcu zaczął utrzymywać rodzinę, chociaż widziałam, jak im trudno. Jarosław nie chciał pracować, więc zrezygnował z pracy, a potem zaczął szukać innej. Krótko mówiąc, nawet ja straciłam nadzieję, że zięć zacznie utrzymywać rodzinę. Ale nie mogłam dopuścić do tego, żeby moje wnuki głodowały, więc zaczęłam wysyłać im najpierw ubrania i produkty spożywcze, a potem także pieniądze, chociaż nawet nie przypuszczałam, jakie myśli ma mój zięć.

– Dlaczego jeszcze nie wracasz do domu? – zapytał kolega mojego zięcia. – Nie mam ochoty tam iść i słuchać tego wszystkiego, jestem zmęczony. Jeszcze ta teściowa, która nie chce nam oddać mieszkania. Lepiej by szybko przepisała je na nas i wyjechała do swojego Londynu.

Tamtego dnia nie planowałam jechać do miasta, ale postanowiłam jednak pojechać, bo miałam do załatwienia kilka pilnych spraw. Załatwiwszy wszystko, poszłam do kawiarni na kawę i przypadkiem zobaczyłam tam mojego zięcia.

Jarosław zamiast wracać z pracy do domu, nie spieszył się – siedział spokojnie w kawiarni z kolegą i opowiadał, jak mu źle w domu.

Moja córka, Anna, wyszła za mąż pięć lat temu. Zięć nie przypadł mi do gustu, ale nie zniechęcałam córki, bo Anna miała już 30 lat, a jej życie osobiste jakoś się nie układało.

Jarosław od razu oświadczył się, a Anna go kochała, więc się zgodziła, a ja musiałam się z tym pogodzić.

Ponieważ od wielu lat pracowałam za granicą w Wielkiej Brytanii, wpuściłam młodą parę do mojego mieszkania, mając nadzieję, że zięć szybko znajdzie pracę i zarobi na coś więcej.

Ale Jarosław zawsze miał tylko wymówki, że nie może znaleźć normalnej pracy, a za marne grosze nie będzie pracował, więc siedział w domu, czekając, aż ktoś zaproponuje mu taką pracę, gdzie nie będzie musiał nic robić, ale pensja będzie wynosiła co najmniej tysiąc dolarów.

Odkąd córka wyszła za mąż, świadomie przestałam wysyłać jej pieniądze, chciałam, żeby jej mąż w końcu zaczął działać.

W międzyczasie Anna urodziła pierwsze dziecko, a potem od razu drugie i siedziała w domu z dziećmi. Ja trzymałam się swojego postanowienia – nie dawałam im pieniędzy, choć widziałam, jak im ciężko.

W końcu dopięłam swego – zięć poszedł do pracy. Odetchnęłam z ulgą, ale jak się okazało, za wcześnie. Jarosław nie chciał pracować, więc zrezygnował z pracy, a potem zaczął szukać innej.

Krótko mówiąc, nawet ja straciłam nadzieję, że zięć zacznie utrzymywać rodzinę. Ale nie mogłam dopuścić do tego, żeby moje wnuki głodowały, więc zaczęłam wysyłać im najpierw ubrania i produkty spożywcze, a potem także pieniądze.

Rok temu kupiłam trzypokojowe mieszkanie i przez cały ten czas robiłam w nim remont, a teraz przyjechałam do domu, żeby zobaczyć, co z tego wyszło, bo to efekt mojej wieloletniej pracy.

Z mieszkaniem wszystko w porządku, jest już prawie gotowe do przeprowadzki. Ale mój zięć jakoś uznał, że to mieszkanie urządziłam dla nich, a nie dla siebie. Kiedy mu powiedziałam, że to moje mieszkanie, zaczął się oburzać, jakby był mi coś winien w tym życiu.

I teraz przypadkiem usłyszałam jego rozmowę z kolegą, w której przyznał się, że ma już dość hałasu, który panuje w domu, i jeśli nic się nie zmieni, to odejdzie od żony.

– A teściowa okazała się twardą sztuką, byłem pewien, że od razu odda nam mieszkanie, a ona trzyma się swojego – skarżył się Jarosław. – Jeszcze trochę poczekam, a jeśli nic się nie zmieni, rozwiodę się.

Jego słowa zmroziły mi serce. Nie mogę dopuścić do tego, żeby moja córka została sama z dwójką małych dzieci, ale też nie zamierzam oddać mojego mieszkania leniwemu zięciowi.

Nie wiem, co mam zrobić. Powiedzieć czy nie powiedzieć córce o tej sytuacji? I co powinnam teraz zrobić?м