Spotykam się z Michałem od około roku, i postanowił przedstawić mnie swojej mamie. Strasznie się denerwowałam, ale zdecydowałam, że przygotuję się na tę okazję perfekcyjnie

Upiekłam własnoręcznie tort, ubrałam się elegancko, a makijaż zrobiłam stonowany, żeby miała pewność, że jestem kobietą, która nie zdradzi jej syna i potrafi dobrze gotować. Stoję więc taka piękna i pełna nadziei przed drzwiami, a ona ledwo na mnie spojrzała, odwróciła głowę i na cały głos krzyknęła:

– Michał, znowu jakaś kobieta do ciebie przyszła – odwróciła się i poszła.

Byłam w takim szoku po tym powitaniu, że straciłam mowę. Nie wiedziałam, czy Michał ją uprzedzał, czy nie. Na ten krzyk przybiegł Michał i uśmiechnął się radośnie, jakby nic się nie stało:

– Mama zawsze taka jest – powiedział do mnie, biorąc tort do rąk.

Potem weszłam do salonu, a mama Michała odwróciła się do mnie plecami i oglądała coś w telewizji, otwarcie mnie ignorując.

Michał przyniósł talerzyki, pomogłam mu zrobić herbatę, pokroiliśmy tort, a on powiedział do mamy:

– Mamo, oderwij się wreszcie od telewizora. To jest Anna, opowiadałem ci o niej.

– Co ja w tej Annie widziałam, a tej serii nie mogę przegapić.

Siedzieliśmy i czekaliśmy, aż włączy się reklama. Mama podeszła, ugryzła kawałek tortu i powiedziała, że biszkopt jest za suchy, a krem za słodki:

– Nie lubię czegoś takiego – stwierdziła i głośno siorbnęła herbatę, po czym znów zaczęła oglądać telewizję.

Tak właśnie skończyło się nasze spotkanie. Michał odprowadził mnie do domu, po drodze mówiąc, że jego mama zawsze jest taka surowa.

No cóż, można powiedzieć “dziękuję”, ale nie ja! Michał, swoją drogą, ma 38 lat! Ja też nie mam 16, tylko 35 i mieszkam z mamą, ale jest jedno duże „ale”. Istnieje coś takiego jak podstawowe wychowanie, a moja mama nie zachowuje się tak, jakby Michał był dla niej nikim.

Moja mama zauważyła, że wróciłam do domu bardzo przygnębiona i opowiedziałam jej o tym spotkaniu. Powiedziała, że nic dziwnego, że Michał nie ma żony w takim wieku.

I co z tego wynika? Dwoje dorosłych ludzi nie może się związać, bo matki oczekują dla nich lepszych kandydatów – czy to nie jest śmieszne?

Byłam tak zasmucona, że nie potrafię tego wyrazić słowami, więc podzieliłam się z przyjaciółką tym, jak szare i nudne jest życie, kiedy wreszcie spotykasz mężczyznę, z którym jest ci dobrze, a potem znów musisz siedzieć z kotami, bo nie masz gdzie mieszkać, a na nasze pensje nie stać nas na wynajem mieszkania, i to mimo tego, że jestem pedagogiem!

A potem wydarzył się cud – Michał zadzwonił do mnie i powiedział, że jego mama bardzo pochwaliła jego wybór i że mój tort jest smaczny! Nie mogłam uwierzyć własnym uszom!

Znowu poszłam do nich w odwiedziny, a ona kręciła się wokół mnie i cieszyła się, że wreszcie znalazła taką synową, i że powinniśmy jak najszybciej zalegalizować nasz związek, bo jesteśmy dorośli i odpowiedzialni!

Nie wiem, co się stało, ale moja przyjaciółka tylko się śmieje:

– Tylko się nie gniewaj, ale spotkałam ją przed klatką z twoim Michałem i podbiegłam do niego – cała taka rozpromieniona i rozczochrana, objęłam go i dosłownie zawisłam mu na rękach i powiedziałam: „Kochanie, tak się cieszę, że mogę poznać twoją mamę!”. A do niej mówię: „Mamo, wkrótce będziecie mieli wnuki i wszyscy będziemy razem mieszkać!”. A ona jak nie odwróci się, jak nie wrzaśnie: „Odejdź, Michał już ma narzeczoną!”. Więc Anno, twoja przyszła teściowa dokonała właściwego wyboru.