Z mężem od wielu lat żyjemy bardzo dobrze, on dobrze zarabia, kupił mi samochód, a ja wciąż jestem na urlopie macierzyńskim, odkąd wyszłam za mąż, nigdzie nie pracuję. A niedawno usłyszałam plotki, że mój Michał ma kochankę. Myślę, że ludzie się z tego cieszyli, uważali, że od razu złożę pozew o rozwód, ale postąpiłam inaczej
Mamy, jeśli można tak powiedzieć, dość zamożną rodzinę. Mieszkamy w stolicy, mój mąż ma własny biznes. Michał bardzo dobrze zarabia, każde z nas ma własny samochód. Nasze dzieci uczęszczają do dobrej prywatnej szkoły.
Chciałabym zaznaczyć, że obecnie pracuje tylko mój mąż. Wiele osób z naszej rodziny i znajomych, zwłaszcza kobiety, często mi to wypomina, sugerując, dlaczego wciąż, po urodzeniu dzieci, nie wróciłam do pracy, tylko siedziałam w domu przez ten cały czas. Moje dzieci są już dość dorosłe, a ja wciąż jestem w domu i poświęcam za dużo czasu sobie.
Ale nie widzę sensu chodzenia codziennie do biura, chociaż nie chcę nikomu niczego udowadniać, ponieważ Michał zarabia sporo pieniędzy, wystarcza nam na życie. My z mężem i dziećmi na niczym sobie nie odmawiamy, kilka razy w roku wyjeżdżamy na wakacje za granicę, a ostatnio często jeździliśmy w Alpy.
Niedawno dowiedziałam się, że Michał ma inną kobietę. Chodzi z nią do restauracji, kina. Widziano ich razem nie raz.
Dla mnie ta wiadomość była bardzo nieprzyjemna i smutna. Wciąż nie mam odwagi porozmawiać o tym z mężem, nie mogę sama rozpocząć tej rozmowy. A on milczy, nawet nie daje po sobie poznać, że coś u nas jest nie tak.
Michał zachowuje się tak, jakby nic się nie zmieniło. Zawsze jest w dobrym humorze, żartuje ze mną, jak dawniej poświęca mi i dzieciom sporo czasu. Sama już nie mogę tego zrozumieć.
Przyznam szczerze, że martwię się, że jeśli będę wtrącać się w jego życie poza rodziną, może mnie zostawić, a moje życie wtedy zmieni się na gorsze.
Dlatego podjęłam decyzję, że na razie nie chcę się wtrącać w jego życie poza domem. Jestem piękną kobietą, dbam o siebie, dzieci, dom, pomagam moim rodzicom, dzięki mężowi.
Z moimi teściami, rodzicami Michała, zawsze miałam bardzo dobre relacje, zawsze mogłam na nich liczyć. Dobrze dogadywaliśmy się przez te wszystkie lata.
Oczywiście nie wszyscy mnie rozumieją. Moje koleżanki dziwią się, jak mogę tak żyć, milczeć przed mężem i nie składać pozwu o rozwód. One już dawno złożyłyby pozew o rozwód, bo takiej zdrady nie można wybaczyć. Ale po co mam niszczyć swoją szczęśliwą rodzinę? Co mi pozostanie w zamian?
A jeśli rozpocznę tę rozmowę o zdradzie, Michał przyzna się do wszystkiego i po prostu odejdzie do innej, a ja będę musiała szukać sobie mieszkania i zostać sama z dziećmi, bez pracy w tak trudnych czasach i bez niezawodnej osoby obok, która przez te wszystkie lata dobrze zapewniała mi i dzieciom utrzymanie. Czy warto ryzykować?
