Mam 53 lata i postanowiłem po raz pierwszy się ożenić. Zacząłem umawiać się na randki z kobietami. Oj, ludzie, jakie wymagające są współczesne panie!

Jestem Roman, mam 53 lata. Nigdy nie byłem żonaty. Kobiety w moim życiu były, ale nie miałem szczęścia znaleźć tej jedynej. Wiem, że wielu mężczyzn postępuje dokładnie tak samo jak ja.

Na swój wiek wyglądam całkiem nieźle, podobam się kobietom. Rok temu zarejestrowałem się na portalu randkowym, aby w końcu znaleźć kobietę na życie. Jeśli jakaś kobieta mi się spodoba, z pewnością zaproszę ją do restauracji i kupię jej kwiaty. Potrafię być dżentelmenem.

Zacząłem aktywnie umawiać się na randki z kobietami w różnym wieku. Oj, ludzie, jakie wymagania mają współczesne panie!

Oto, jak przebiegły moje ostatnie randki:

Pierwsza randka była z 45-letnią Iloną, właścicielką salonu fryzjerskiego. Była ubrana elegancko, modnie i stylowo. Kobieta była swobodna w rozmowie i pewna siebie. Bardzo mi się to podobało. Randka szła jak z płatka, dopóki nie poruszyliśmy tematu, gdzie lepiej mieszkać: w mieszkaniu czy w domu na przedmieściach. Jak się okazało, moja nowa znajoma była stanowczo przeciwna życiu w domu, a na wzmiankę o małym ogródku złapała się za głowę. Kiedy nie zgodziłem się z jej opinią, po prostu wstała i wyszła. Na tym nasze spotkanie się zakończyło.

Druga randka była z 35-letnią Marzeną. Miała dwoje dzieci i kredyt na mieszkanie. Choć na portalu randkowym napisała, że zawsze marzyła o znalezieniu starszego, dojrzałego mężczyzny, który będzie jej wsparciem, kochankiem i przyjacielem na życie, w rzeczywistości szukała męża, który pomoże jej poprawić sytuację finansową. Spotkaliśmy się trzy razy, z kontynuacją intymną. Młodość jest oczywiście wspaniała, ale ona chciała ode mnie tylko pieniędzy. Na to nie byłem gotów. Nie po to doczekałem się 53 lat, żeby utrzymywać wyrachowaną kobietę i dwoje cudzych dzieci! Na tym się pożegnaliśmy.

Na trzecią randkę poszedłem z kobietą starszą ode mnie o 2 lata. Olga, 55 lat. Olya przyjechała do mnie do restauracji swoim własnym samochodem. Bardzo mi się spodobała. Widać było, że jest to bardzo wykształcona i dobrze wychowana kobieta. Zaprosiła mnie na kawę na swojej działce, zostałem na noc. Wyjechałem od niej o 9 rano. Już o 11 zadzwoniła Olga i zaprosiła mnie, żebym pomógł jej na działce. Trzeba było przekopać kawałek ziemi pod rabatkę, naprawić kran i poukładać drewno na opał do sauny. Odpowiedziałem, że wymaga ode mnie zbyt wiele i że zbyt szybko pogania nasze relacje.

Po mojej odmowie usłyszałem pod swoim adresem kilka niezbyt miłych słów. Powiedziała, że po prostu ją wykorzystałem i nic nie chcę dać w zamian. I że jestem „leniwy, stary kawaler”!

Nie spotkaliśmy się więcej. Ale nie tracę nadziei, że znajdę sobie kobietę na życie, ona gdzieś tam na mnie czeka. Wierzę, że TY jesteś gdzieś blisko!