Wzięli ślub, ale życie się nie układało. Od pierwszych dni mąż zaczął być chorobliwie zazdrosny, nie pozwalał jej wychodzić samej. Zaczęły się kłótnie

Kiedy po szkole średniej dostałam się na studia, na naszym roku była niesamowicie piękna dziewczyna. Tak pięknej osoby nie spotkałam już nigdy w życiu. Wszystko w niej było naturalne, prawie się nie malowała, co w dzisiejszych czasach jest rzadkością, ale kiedy szła ulicą, każdy mężczyzna, bez względu na wiek, się za nią oglądał. Nazywała się Kowal. Twardo deklarowała, że wyjdzie za mąż tylko za mężczyznę z ładnym nazwiskiem.

Zalotników miała wielu, ale jej zasada dotycząca pięknego nazwiska nie sprzyjała długim związkom. Czas mijał, my, już byli studenci, rozjechaliśmy się po świecie, straciliśmy kontakt z przyjaciółką. Po kilku latach przypadkiem spotkałam tę dziewczynę. Na widok siebie rzuciłyśmy się w ramiona, śmiałyśmy się, zrozumiałyśmy, jak bardzo za sobą tęskniłyśmy.

Stała się jeszcze piękniejsza, mężczyźni wciąż za nią oglądali się na ulicy. Weszłyśmy do kawiarni, by spokojnie porozmawiać, zamówiłyśmy po filiżance kawy. Byłam ciekawa, czy znalazła swoje szczęście z wymarzonym nazwiskiem.

Oto, co mi opowiedziała. Poznała chłopaka, miał piękne nazwisko, ale jako człowiek nie zrobił na niej najlepszego wrażenia. Lata mijały, wszyscy wokół już byli w związkach, a ona wciąż czekała. Kiedy ten chłopak oświadczył się, zgodziła się. Wzięli ślub, ale życie się nie układało. Od pierwszych dni mąż zaczął być chorobliwie zazdrosny, nie pozwalał jej wychodzić samej. Zaczęły się kłótnie. Po trzech miesiącach rozwiedli się.

Jakiś czas później zadzwonił do niej nasz kolega ze studiów. Dowiedział się, że dziewczyna jest rozwiedziona, i nie chciał jej już więcej stracić. Pobrali się, żyją bardzo szczęśliwie, i nie ma znaczenia, jakie nazwisko, ważne, by człowiek był dobry. A nazwisko ma teraz Kowalska.