Słowa dziecka zmieniły życie kobiety na lepsze
Była godzina szczytu. Wszyscy gdzieś się spieszyli – do pracy, do szkoły, do przedszkola. Autobus był prawie całkowicie wypełniony. Ale przed nimi była jeszcze jedna przystanek, na której czekało jeszcze więcej pasażerów.
Wszyscy w autobusie mieli nadzieję, że kierowca ominie ten przystanek i pojedzie dalej. Ale nie! Kierowca jednak nacisnął hamulec. Do środka przez przednie drzwi weszło jeszcze kilkoro pasażerów.
Pierwsza weszła kobieta, jeszcze nie stara, ale zupełnie zaniedbana. Miała około 50 lat. Ale nie starość ją postarzała, tylko własne zaniedbanie. Włosy miała rozczochrane, sprawiały wrażenie, jakby od dawna nie widziały ani grzebienia, ani wody. Ręce były brudne, niechlujne, z nieobciętymi paznokciami. Od jej ubrania unosił się nieprzyjemny zapach. Kobieta była pochłonięta własnymi myślami, znanymi tylko jej samej. Nie zwracała uwagi na pasażerów.
Ta pasażerka zatrzymała się niedaleko chłopca, siedzącego na kolanach swojej mamy. Dziecko uważnie przyjrzało się kobiecie i powiedziało:
– Mamo, a czy ta pani ma jakieś zmartwienie? Chyba niedługo umrze.
Te słowa sprawiły, że wszyscy w autobusie odwrócili się w jej stronę. Mama zaczęła tłumaczyć chłopcu, że nie wolno tak mówić. Ale chłopiec nie dawał za wygraną:
– Pamiętasz naszą kotkę, od której tak brzydko pachniało? Ona umarła. A małe kocięta zostały same.
– Kocięta! – nagle wykrzyknęła kobieta – Mam wnuczkę.
Jej oczy wypełniły się łzami. Pasażerowie patrzyli na nią teraz z litością, każdy zastanawiał się, co mogło się jej przytrafić.
Autobus zatrzymał się. Kobieta szybko ruszyła do wyjścia. Pasażerowie śledzili ją wzrokiem.
Minęło trochę czasu. Miałam okazję jeszcze raz spotkać tę samą kobietę. To była piękna babcia, która prowadziła za rękę swoją wnuczkę. Obie były szczęśliwe. Dziewczynka mocno trzymała się ręki babci i podskakiwała.
– Nie bój się, mój koteczku, nie puszczę cię. I nikomu cię nie oddam – powiedziała kobieta i uśmiechnęła się.
To była zupełnie inna kobieta – zadbana, piękna. Jej oczy emanowały ciepłem.
Pomyślałam sobie, jak jeden przypadek może zmienić życie człowieka. I jak zdrowy człowiek może się zaniedbać, zbliżyć do starości czy nawet śmierci przez własną niedbałość.
