Teściowa wyrzuciła rzeczy, które przygotowaliśmy na narodziny syna
Byłam niesamowicie szczęśliwa, wychodząc za mojego męża. Nie tylko dlatego, że jest wspaniałym partnerem i mężem, ale także dlatego, że miałam teściową, która była dla mnie jak druga mama. Zawsze miałyśmy ciepłe, przyjacielskie i bliskie relacje, zarówno przed ślubem, jak i po nim.
Jednak wszystko zmieniło się, gdy zaszłam w ciążę. Teściowa natychmiast zaczęła mnie pouczać, dawać rady, a nawet nakazywać, co i jak mam robić. Opowiadała różne historie i wygłaszała kazania, jeśli przypadkiem nie przestrzegałam jakiejś przesądu.
Po urodzeniu dziecka jej rady i nakazy zaczęły mnie mocno irytować. Odbierałam je bardzo wrogo, dlatego przestałam ich słuchać i stosować się do nich, choć nie okazywałam otwarcie swojej złości i niechęci.
A potem wydarzyło się coś, co całkowicie zrujnowało nasze relacje. Moja siostra, która miała już dzieci, oddała mi prawie nowe ubranka po swoich maluchach, które były noszone zaledwie raz lub dwa, albo wcale. Były w doskonałym stanie, a do tego bardzo mi się podobały – idealne dla naszego synka.
Teściowa jednak postanowiła je wyrzucić. Po prostu, bo tak stwierdziła. Kiedy wróciłam ze szpitala i zaczęłam szukać ubranek, zrozumiałam, że nigdzie nie ma tych toreb. Zaczęłam pytać męża i teściową. Wtedy ona, bez żadnych wątpliwości i skrupułów, powiedziała, że je wyrzuciła. Wyjaśniła to tym, że na dziecko absolutnie nie wolno zakładać używanych rzeczy, nawet jeśli są w doskonałym stanie i wyprane, by były na pewno czyste.
Nawet nie spojrzała na te ubranka. Po prostu wzięła torby i wyniosła je na śmietnik, gdy byłam jeszcze w szpitalu. I wiecie co? Nigdy nie byłam osobą, która łatwo się denerwuje i robi awantury. Ale wtedy, po trudnym okresie po porodzie, dodatkowo zmagałam się z tym, że teściowa wyrzuciła te rzeczy.
Tak, zrobiłam wtedy wielką awanturę. Prawdopodobnie nigdy w życiu tak nie krzyczałam. Jak mogła decydować o cudzych rzeczach i postanowić, co zostawić, a co wyrzucić? Zrozumiałam wtedy, że nie ma do mnie żadnego szacunku. Bo osoba, która szanuje innych, nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.
Od tego czasu ograniczam kontakt z teściową do minimum i nie pozwalam jej spędzać zbyt dużo czasu z wnukiem. Nie chcę, żeby mój syn przejął jej sposób patrzenia na świat. Nie mogę jej tego wybaczyć i nie chcę w ogóle próbować.
