Z dawnych przyjaciół nie został już nikt. Co więcej, kiedy mijamy się na ulicy, udają, że nas nie znają
Z mężem mieliśmy wielu przyjaciół. Wierzyłam wszystkim, którzy mówili, jaka z nas zgrana rodzina i jak bardzo cenią nasze towarzystwo. Mąż zajmował wysokie stanowisko w miejskiej administracji. Dlatego, gdy ktoś z przyjaciół prosił o pomoc, nigdy nie odmawiał. Nawet gdy ktoś potrzebował jakiejś rzeczy, a my już ją kupiliśmy, mąż bez wahania oddawał ją, uważając, że przyjacielowi bardziej się przyda.
Tak było, dopóki na horyzoncie nie pojawiła się nowa władza, a mąż stracił pracę. Wtedy przekonaliśmy się, ile warta była ta „przyjaźń”. Z dawnych przyjaciół nie został nikt blisko nas. Co więcej, gdy mijamy się na ulicy, udają, że nas nie znają. Mąż długo nie mógł uwierzyć, że przyjaźnili się z nim tylko ze względu na jego stanowisko. Był taki czas, kiedy bardzo potrzebowaliśmy wsparcia, pomocy, ale…
Pomoc przyszła od zwykłych ludzi, którzy nie mogą się pochwalić majątkiem, ale dzielą się tym, co mają, po prostu z dobrego serca, by nas wesprzeć.
Od tego czasu minęło sporo czasu, mąż znalazł swoje miejsce w innej dziedzinie. Żyjemy dobrze, ale z przyjaciółmi jesteśmy teraz bardzo ostrożni. Pozostali z nami tylko ci, którzy pomogli nam w trudnym okresie. A ci, którzy się od nas odwrócili, a później próbowali odbudować relacje, bo nasze życie się ułożyło – z nimi już nie idziemy tą samą drogą.
