– Odejdź – powiedziała spokojnie
– I odejdę! – zagroził Darek.
– Tak, proszę bardzo! Przynajmniej raz zrób to, co mówisz! Bo tylko gadasz, taki z ciebie krzykacz nieszczęsny.
Natalia nie blefowała: naprawdę miała już wszystkiego dosyć.
– Kiedy w końcu się przeprowadzisz, Darek? – pytała swojego chłopaka, już nie pierwszy raz zapraszając go, by zamieszkał z nią w jej mieszkaniu. Ale to okazało się nie być sprawą na jeden dzień.
Ileż to jest powiedzeń o pośpiechu! Oczywiście, „śpiesz się powoli”.
„Z uczuciem, z sensem, z namysłem” – cytat z Gribojedowa. I jeszcze nasze ulubione – „co nagle, to po diable”.
Ale Darek nie spieszył się, by rozśmieszać ludzi. I znów, na zaproszenie ukochanej, poprosił o czas do namysłu. Nie parę dni, jak można by oczekiwać, a parę miesięcy!
– Co tu jest do przemyślenia? – pytała z zaskoczeniem Natalia. – Przecież mnie kochasz? Kochasz! Dobrze nam razem? Dobrze! Co jest nie tak?
– Ale ja tak od razu nie mogę – odpowiadał Darek z poczuciem winy.
– Od razu? – dziwiła się Natalia. – Przecież spotykamy się już rok!
Inni by się już dawno pobrali, mieliby dziecko, a potem się rozwiedli. A ty wciąż nie możesz się zdecydować, by do mnie zamieszkać!
To była absolutna prawda: Darek zwlekał z przeprowadzką. I co było tego powodem, Natalia nie mogła zrozumieć.
Znali się rok i byli w bliskiej relacji. Oboje czuli się w tym związku dobrze. Było im razem komfortowo: mieli wspólne zainteresowania, podobne gusta i cele.
Lubili te same filmy, podobną muzykę i czerpali radość z aktywnego wypoczynku. Uwielbiali czytać Drajzera i nie rozumieli, co ludzie widzą w nocnych klubach.
I w ogóle, Natalia nie miałaby nic przeciwko takiemu mężowi: spokojnemu, pewnemu i kochającemu, który ceniłby jej urodę.
Dlatego Darek często bywał w jej domu, czasem zostawał na noc. A ona nie miała nic przeciwko temu, by zamieszkał z nią na stałe.
Marzyła, że pewnego dnia uklęknie przed nią z pierścionkiem i zaproponuje wspólną przyszłość.
Darek również był za ślubem, przynajmniej w teorii. Ale na praktykę kazał czekać.
– Ale dlaczego? – próbowała dojść do sedna sprawy Natalia. – Rodzice cię nie puszczają?
– Puszczają!
– Szkoda ci ich zostawić?
– Nie szkoda!
– Nie możesz się zebrać z rzeczami?
– Przecież wiesz, że mogę!
– Wstydzisz się, że zarabiasz mniej ode mnie i że będziemy mieszkać w moim mieszkaniu?
– Nie wstydzę się, przecież wiesz, że nie mam z tym problemu.
Rozmowy kończyły się niczym. A przecież wszystko zaczęło się tak dobrze!
Poznali się w letniej kawiarni. Słońce świeciło łagodnie, powietrze było pełne nadziei i miłości, jak to bywa tylko wiosną.
Natalia przyszła z przyjaciółką, Darek z kolegą: pary od razu się dopasowały. Przyjaciółka już zdążyła wyjść za mąż za tego kolegę i mieli synka.
– A wy kiedy? – pytał z uśmiechem kolega, dobrze znający swojego przyjaciela, podczas wspólnych spotkań.
– Wkrótce! – odpowiadał wymijająco Darek.
– Jak tylko, to zaraz? – żartowała przyjaciółka Lena, której już dawno wszystko było jasne. – Zaprosicie nas na ślub?
Natalia milczała, spuszczając wzrok. Nie miała nic do powiedzenia.
Nie, no, Darek w końcu się przeprowadził: Natalia w końcu dopięła swego. Ale to zajęło trzy miesiące.
I na wymarzoną propozycję małżeństwa znowu nie doczekała się.
„No dlaczego? – rozmyślała Natalia. – Może on jest żonaty i ma siedmioro dzieci, a ja o tym nie wiem?”
Ale w sprawdzonym już sto razy paszporcie nie było żadnej pieczątki.
Inny wariant – że ma w rodzinie powolnych i dokładnych przodków – też nie pasował.
Została ostatnia możliwość: jej wybranek okazał się być zwykłym, niezdecydowanym typem! A do tego, miał lęk przed zmianami. Tak, są tacy ludzie!
Darek przez miesiąc nie dzwonił. Wyglądało na to, że proces myślowy u niego szedł opornie. Minął miesiąc i po przemyśleniu wszystkiego, Darek ponownie pojawił się u Natalii, jakby nic się nie stało.
Ale Natalia przywitała go już bez entuzjazmu i złudnych nadziei: w jej sercu była już tylko pustka i frustracja.
Kolejny rok minął, a Darek nadal nie oświadczył się. Żyli razem, w zgodzie, ale Natalia nie mogła już dłużej czekać.
– Wiesz, Darku, przemyślałam to i uważam, że nie musisz się już martwić o oświadczyny – powiedziała pewnego wieczoru przy kolacji.
– Dlaczego? – zdziwił się Darek.
– Bo wszystko trwa u ciebie zbyt długo! A mnie już się to znudziło.
– Po prostu powiedz, że przestałaś mnie kochać i nie chcesz za mnie wyjść! – uniósł się Darek.
– Jeśli to ma ci pomóc w przemyśleniach, to tak: nie chcę już za ciebie wychodzić!
I to była najczystsza prawda. Miłość przeminęła, ustępując miejsca frustracji i poczuciu zmarnowanego czasu.
Ale Natalia nie czuła straty. I to było dobrym znakiem.
– Ach tak? W takim razie odchodzę! – i Darek spojrzał na nią z nadzieją, że go powstrzyma. Bo z Natalią było mu naprawdę dobrze.
– Odejdź – powiedziała spokojnie.
– I odejdę! – zagroził Darek.
– Tak, proszę bardzo! Przynajmniej raz zrób to, co mówisz! Bo tylko gadasz, taki z ciebie krzykacz nieszczęsny.
Natalia nie blefowała: naprawdę miała już wszystkiego dosyć.
Darek, zszokowany nagłą decyzją i ostrymi słowami ukochanej, nie wiedział, co odpowiedzieć. Zaczął powoli zbierać swoje rzeczy, oczekując, że Natalia go powstrzyma.
Ale nic takiego się nie stało. Mężczyzna, z niewielką torbą osobistych rzeczy, wyszedł w noc, wracając do rodziców, którzy zawsze byli gotowi przyjąć swojego „synka” z otwartymi ramionami.
Minęło pięć lat.
Zniknięty w ciemności Darek nie dawał znaku życia. Ale Natalia już tego nie potrzebowała. Spotkała odpowiedniego człowieka, wyszła za mąż i urodziła uroczą córeczkę, która niedawno skończyła trzy lata.
W jej myślach nie było już miejsca na nieudane wspomnienia o niezdecydowanym mężczyźnie, który nigdy nie zdobył się na oświadczyny.
W pewną niedzielę, mąż z córką wyszli na spacer, a Natalia zabrała się za sprzątanie – wszyscy wiedzą, że najlepiej robić to, kiedy nikt nie przeszkadza.
Zbliżała się pora obiadu, jej ukochani mieli niedługo wrócić. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Na progu stał Darek – nieco zmieniony, ale wciąż rozpoznawalny, z jedną różą w ręku.
„Tylko tego mi brakowało…” – pomyślała Natalia z rezygnacją.
A na gł
os powiedziała:
– Co, w końcu zdecydowałeś się na oświadczyny? – nic innego nie przyszło jej do głowy.
– Tak! – zdziwił się Darek. – Skąd wiedziałaś?
– No cóż, po pięciu latach można się było spodziewać, że się w końcu zdecydujesz! I co cię do tego skłoniło?
– Przestań, wróciłem, bo zrozumiałem, że cię kocham!
– I kiedy to nastąpiło? Może po jakiejś chorobie? Uderzyłeś się ostatnio w głowę? I nie uważasz, że trochę za późno?
– Nie ironizuj, kocha się w każdym wieku. Więc, wyjdź za mnie! – powiedział z dumą i wyjął z kieszeni pierścionek.
„To na pewno powikłania po grypie!” – przemknęło przez myśl Natalii.
Na głos powiedziała:
– Nie mogę, kochany. Wyszłam już za mąż!
– Jak to, wyszłaś? Gdzie? – zdziwił się mężczyzna, nie spodziewając się takiej odpowiedzi. – Więc nie czekałaś na mnie?
– Nie uwierzysz, ale wyszłam za mąż! Gdybym czekała na ciebie, to do dziś siedziałabym na jakiejś stacji, w poczekalni.
Darek zamilkł, próbując przetrawić sytuację, a wtedy z windy wyszli mąż Natalii i ich córka.
– Panie, przyszliście do nas w gości? – zapytała z radością dziewczynka.
– Pan się pomylił, skarbie, i już wychodzi. Prawda, panie? – zapytała Natalia, widząc pełen rozczarowania i złości wzrok Dareka.
Wieczorem, kiedy leżeli już w łóżku, mąż zapytał:
– To był ten twój Obłomow? Pewnie w końcu się zdecydował na małżeństwo, co?
Natalia kiedyś opowiedziała mu o swoich nieudanych zaręczynach. Od tamtej pory, kiedy czasem wracali do tej historii, żartobliwie nazywali go Obłomowem – bo tak jak literacki bohater, nie mógł się zdecydować i oświadczyć Olszynce Ilinyckiej.
– Wyobraź sobie, tak! I bardzo się oburzył, że go nie doczekałam!
– Cóż – zadumał się mąż. – Ciekawy przypadek! No, a teraz śpijmy, jutro ciężki dzień, poniedziałek.
Tymczasem Darek, teraz już pan Dariusz, leżał bezsennie, ogarnięty złością. Kto by pomyślał, że jego Natalka okaże się tak podła i od razu znajdzie sobie kogoś innego?
A przecież odszedł tylko na chwilę! A ona już wyskoczyła za mąż. No cóż, następnym razem będzie bardziej ostrożny w wyborze partnerki i nie będzie podejmował pochopnych decyzji, jak z Natalią. Trzeba się bardziej przygotować, bardziej!
Uśmiechając się z satysfakcją, że znalazł w końcu właściwe rozwiązanie, Darek zamknął oczy i zasnął.
