Mąż był pewien, że żona z dwójką dzieci nigdzie nie odejdzie. A to był błąd
Wiadomo, że mężczyźni z natury lubią młode kobiety z dobrym charakterem. Cenią sobie posłuszne i troskliwe żony. A małe dzieci? Te z kolei często ich irytują, dlatego świeżo upieczona matka powinna jeszcze bardziej starać się dogadzać mężowi. Bo inaczej, komu będzie potrzebna?
Tak myślał Paweł, bohater smutnej historii, której świadkiem była moja przyjaciółka Anna Kowalska. Oto, co napisała:
„Maria i Paweł poznali się jeszcze na studiach, ale zauważyli się dopiero później, na jednym ze spotkań absolwentów. Wiecie, te spotkania, na których można podreperować swoje ego. A mieli czym się chwalić. Maria po studiach znalazła pracę w dużym przedsiębiorstwie i awansowała na stanowisko głównego prawnika. Nadal mieszkała w mieszkaniu rodziców, ale mogła swobodnie dysponować swoim zarobkiem. Paweł natomiast budował swoją karierę jako adwokat w sprawach cywilnych.
Stał się na tyle popularny w mieście, że bez obaw wziął na kredyt nowiutkie dwupokojowe mieszkanie w centrum. To właśnie tam ‘porwał’ Marię na koniec wieczoru. A potem wszystko potoczyło się szybko…
Tydzień później Maria przeprowadziła się do Pawła, a po miesiącu złożyli wniosek o ślub. Po co zwlekać, skoro znali się już tyle lat? Następnie zaczęli spokojne, pełne planów i marzeń życie. Rok po ślubie urodziło się ich pierwsze dziecko. Chłopiec był tak spokojny i uroczy, że para szybko zdecydowała się na drugie dziecko. Po półtora roku do jednego małego chłopca dołączył… drugi chłopiec.
Zadowolona Maria zajmowała się dziećmi i domem. Wieczorami Paweł zawsze mógł liczyć na gorący obiad i radosne dzieciaki w domu. Idealny obrazek, prawda? Ale były też problemy. Rodzice Marii i Pawła byli jeszcze młodzi, pracowali na pełnych obrotach, więc mogli pomagać z dziećmi tylko w weekendy. Paweł planował na te dni wspólne wyjścia, ale Maria coraz częściej wolała po prostu się wyspać. Ci, którzy mieli małe dzieci, doskonale to zrozumieją.
Z czasem Paweł coraz bardziej się oddalał. Przestał zapraszać Marię na spotkania z przyjaciółmi, a i sam coraz rzadziej wracał do domu na czas. Narzekał przyjaciołom, że Maria myśli tylko o dzieciach, a on jej nie obchodzi. Koledzy wspierali go jak mogli — jedni wieczornymi spacerami po mieście, inni zaproszeniami na męskie spotkania. Wszyscy jednak zgodnie twierdzili, że kiedy dzieci podrosną, będzie łatwiej. Dzieci do przedszkola, żona do pracy, i wreszcie, Paweł, w twojej rodzinie zapanuje wielkie szczęście. I w końcu nadszedł ten dzień. Dzieci poszły do przedszkola, a Maria wróciła do pracy. Zamiast jednak poczuć ulgę, Paweł poczuł niepokój.
Żona wracała z pracy zbyt radosna i podekscytowana. Spędzała wieczory na długich rozmowach przez telefon i zaczęła nosić zbyt odważne stroje na firmowe imprezy. Pół roku później prawda wyszła na jaw. Maria uczciwie przyznała Pawłowi, że od trzech miesięcy ma romans. Sprawa była poważna. Nowy partner, młodszy o pięć lat od nich obojga, był gotów założyć z nią nową rodzinę, razem z jej dwójką dzieci. Paweł poczuł, jak grunt usuwa mu się spod nóg. Czegoś takiego od swojej żony się nie spodziewał. W jego oczach pojawił się niemy wyrzut: za co???
Maria smutno zaczęła wyliczać:
— A pamiętasz, jak prosiłam cię, żebyś wieczorem poszedł z dziećmi na spacer, żebym mogła choćby wziąć prysznic? Zbywałeś mnie: ‘Przecież jesteś cały dzień w domu, umyjesz się jutro’. A kiedy chciałam chodzić na fitness, powiedziałeś, że mam za mało obowiązków w domu i kto w tym czasie zajmie się dziećmi? Albo kiedy na święta mężowie i chłopcy moich koleżanek dawali im biżuterię i wycieczki nad morze, ty mi dawałeś sprzęt AGD. Przydatna rzecz, oczywiście, ale to dla rodziny, a co dla mnie? W weekendy, gdzie ty byłeś, kiedy ja robiłam zakupy na cały tydzień i sprzątałam dom? Ciebie już dawno nie ma w moim życiu. Żyjemy jak sąsiedzi. A ja tak nie chcę!
Pod koniec tygodnia Maria wraz z dziećmi przeprowadziła się do swojego nowego partnera. Paweł został w swoim mieszkaniu, kupionym przed ślubem, i z alimentami na jedną trzecią wynagrodzenia. Sprzęt AGD Maria też mu zostawiła. Mam nadzieję, że Maria będzie miała szczęśliwe życie z nowym partnerem. Osobiście uważam, że Paweł nie był dobrym mężem dla Marii. Zbyt mało uwagi poświęcał jej, nie troszczył się, nie rozpieszczał. Nic dziwnego, że odeszła do innego. I to jest normalne. Nowy partner jest lepszy, młodszy, mądrzejszy i silniejszy. A przecież mówi się, że samice zawsze wybierają bardziej perspektywicznych samców.
W pewnym sensie szkoda mi tej rodziny, ale zgadzam się z tym, że mężczyźni nie powinni zbytnio polegać na ‘naturze’, zaniedbując swoje obowiązki. Bo inaczej kobieta może zacząć postępować zgodnie z ‘naturą’. Czy naprawdę myśleli, że ta ‘natura’ zawsze działa tylko przeciw kobietom…?”
