– Mam dosyć bycia waszą służącą – powiedziałam mężowi i dzieciom
— Mamo, zrobiłaś mi coś do jedzenia? — zapytał starszy syn, Tomek, wchodząc do kuchni i rozglądając się po niej.
— Tak, wszystko jest na stole, — odpowiedziała Nina, kończąc parzyć herbatę.
— Uhm, — mruknął syn, zabierając talerz i znikając w swoim pokoju.
„Nawet nie powiedział dziękuję,” — pomyślała Nina. Spojrzała na zegar i zdała sobie sprawę, że niedługo wróci Marek z pracy, a kolacja nie była jeszcze gotowa.
Czuła się zmęczona już od rana. Wczoraj poszła spać późno, ciało bolało od wyczerpania, a głowa kręciła się z braku snu. Każdy jej dzień był długi i wyczerpujący. Bez przerwy zajmowała się sprzątaniem, gotowaniem i rozwiązywaniem domowych problemów, a wieczorem jeszcze pomagała Soni w odrabianiu lekcji.
W sąsiednim pokoju Sonia zaczęła narzekać, że nie może znaleźć swoich zeszytów do szkoły.
— Mamo, gdzie są moje zeszyty? — krzyknęła.
— Poszukaj na swoim biurku, — odpowiedziała Nina, starając się zachować spokój.
Wieczorem, gdy Marek wrócił do domu, znów wyglądał na niezadowolonego. Po przywitaniu się z rodziną od razu usiadł przed komputerem.
— Marek, kolacja jest gotowa, — powiedziała Nina, czując narastające zmęczenie.
Wszyscy usiedli do stołu w milczeniu. Marek i Tomek wyciągnęli telefony i zatopili się w nich, podczas gdy Nina starała się uspokoić rozbrykaną Sonię. Dziesięć lat, a nadal jak mała dziewczynka.
– Może jutro pójdziemy do kina? – zaproponowała Nina.
— Jutro muszę zostać dłużej w pracy, mamy ważny projekt, — rzucił Marek.
— A ja mam wieczorem trening, — dodał Tomek.
Nina westchnęła. Nikt nie pytał o jej plany. Przed snem poczuła dreszcze.
— Marek, musimy porozmawiać, — powiedziała.
— O czym? — zapytał, nie odrywając wzroku od ekranu.
— Źle się czuję, pomóż mi z Sonią, proszę. Trzeba dopilnować, żeby się umyła i położyła spać.
Marek zamarł, a potem westchnął i wstał od stołu.
— Przecież mówiłem, że mam pracę. Muszę to przemyśleć, — powiedział i wyszedł, zostawiając Ninę samą z jej myślami.
Nina była w szoku. Przemyśleć?
Z trudem zmusiła się, by wstać. Po wzięciu leku na gorączkę dokończyła prace domowe.
Nina siedziała w kuchni, opierając głowę na rękach. Łzy spływały po jej policzkach, mieszając się z kroplami wody na stole. Nie mogła już tego dłużej trzymać w sobie.
— Nino, co się stało? — zapytał Marek, przyszedłszy napić się wody.
Podniosła głowę, a w jej oczach widać było mieszankę bólu i determinacji.
— Chcesz wiedzieć, co się stało? — jej głos drżał, ale mówiła dalej. — Jestem zmęczona, Marek. Zmęczona wszystkim. Tym, że nikt mnie nie dostrzega, że nikt nie docenia moich starań. Zmęczona byciem duchem we własnym domu.
Marek zamarł, nie wiedząc, co powiedzieć. Nigdy wcześniej nie widział jej takiej.
— Ale ja… myślałem, że wszystko jest w porządku, — powiedział, czując się głupio.
— W porządku? — Nina gorzko się uśmiechnęła. — Nawet nie zauważasz, kiedy jestem chora. Muszę sobie sama robić herbatę, gdy mam gorączkę prawie czterdzieści stopni. Nigdy nie zapytałeś, jak minął mój dzień. Dla ciebie jestem tylko służącą, która zawsze musi być gotowa.
— Nino, po prostu nie wiedziałem, — próbował się usprawiedliwić, ale jego słowa brzmiały pusto.
— Oczywiście, że nie wiedziałeś, — wytarła łzy rękawem. — Bo nigdy nie pytałeś. Jesteś zbyt zajęty swoją pracą, swoimi sprawami. A ja? Ja też jestem człowiekiem, Marek. Też mam uczucia, pragnienia, marzenia.
– Coś wymyślimy, – powiedział mąż i poszedł spać.
„Nie, tak dalej być nie może, – powiedziała sobie. – Tych bezdusznych leni nauczy jedynie kij i marchewka.”
Na początek postanowiła przestać wykonywać wszystkie domowe obowiązki, z wyjątkiem dbania o siebie i najmłodszą córkę.
— Mamo, gdzie jest moje śniadanie? — zapytał Tomek następnego dnia.
— Jesteś już dorosły, teraz sam będziesz sobie przygotowywał śniadanie, — spokojnie odpowiedziała Nina.
— Dlaczego? — oburzył się.
— Po pierwsze, jestem chora, jeśli tego nie zauważyłeś. Po drugie, nie będę już robić wszystkiego sama. Każdy musi wnieść swój wkład w domowe obowiązki.
Tomek pobiegł poskarżyć się ojcu, a potem obaj razem zaczęli narzekać na zachowanie Niny. Jednak szybko zrozumieli, że będą musieli sami gotować i sprzątać po sobie. Dzięki temu Nina w końcu mogła odpocząć i odzyskać siły.
Potem zaczęła szukać pracy i wkrótce znalazła posadę w małej kawiarni. Pracowała tam rano, gdy Sonia była w szkole. Nina cieszyła się wolnością, zapachem kawy i pracą w ogóle. Zarobione pieniądze planowała wydać na wypoczynek w sanatorium…
Pewnego wieczoru Marek próbował przywrócić Ninę do jej dawnej roli.
— Nie możesz nas po prostu zostawić, — powiedział.
— A skąd wziąłeś, że was zostawiam? — odpowiedziała Nina, malując oko. — Po prostu nie zamierzam już być gospodynią domową, która robi wszystko sama.
– Więc dokąd się wybierasz w takim stroju?
– Och, to? Z koleżankami do kawiarni. Nie widziałyśmy się wieki.
Marek stał w drzwiach sypialni, nie wiedząc, co powiedzieć. Nie był przyzwyczajony do widoku Niny w takim nastroju – pewnej siebie i zdecydowanej. Jego irytacja ustąpiła miejsca niepokojowi, a potem zrozumiał, że od dawna nie poświęcał jej odpowiedniej uwagi.
— Nino, może jednak zostaniesz? Porozmawiamy, — powiedział, łagodząc ton.
— Marku, — odpowiedziała spokojnie, — to nie jest rozmowa na jeden wieczór. Jestem zmęczona tym, że traktujesz mnie jak coś oczywistego. Potrzebujemy czasu, żeby wszystko przemyśleć i coś zmienić.
Wzięła torebkę i wyszła, zostawiając go samego. Marek długo stał w ciszy, czując, jak jego świat zaczyna się walić.
Kiedy Nina wróciła do domu, zobaczyła, że Marek i dzieci jedzą razem kolację.
— Cześć, mamo, — powiedziała Sonia, — tata pomógł nam przygotować kolację. Kroiłam cebulę i się nie skaleczyłam. Zjesz naszą zupę?
Nina uśmiechnęła się.
— Oczywiście, — odpowiedziała. – A jest śmietana?
– Jest, – dobiegło z przedpokoju.
Tomek wniósł do kuchni duży worek z zakupami.
