W moim starszym wieku postanowiłam znaleźć sobie „kawalera” na portalu randkowym, ale to, czym zakończyły się moje dwa spotkania, to po prostu coś niesamowitego

Osiem lat temu mój mąż przedwcześnie opuścił ten świat. Przez kolejne trzy lata po jego odejściu jakoś jeszcze się trzymałam, bo pracowałam. Jednak po przejściu na emeryturę, zrobiło mi się bardzo smutno i pusto w mieszkaniu.

I wtedy, pewnego wieczoru, postanowiłam znaleźć sobie jakiegoś „kawalera”. Weszłam na portal randkowy, z pewnymi wątpliwościami i oporami wypełniłam profil i, gdy tylko go opublikowałam, zaczęły napływać różne propozycje i wiadomości.

Z tego całego strumienia wybrałam dwóch kandydatów i z jednym z nich umówiłam się na spotkanie. Ze zdjęć – normalny mężczyzna, wygląda całkiem przyzwoicie, w korespondencji wydawał się być rozsądny.

A teraz wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, kiedy na spotkanie przyszło „coś” z zapachem piwa, pachniało od niego papierosami, w ręce trzymał róże, które wyraźnie były zerwane z miejskich rabat, a ubrany był w poplamiony dres.

Zaczął mi opowiadać jakieś bzdury o tym, że “jak cię widzą, tak cię piszą”, ale w obu przypadkach kompletnie się nie sprawdził. Poleciłam mu pozbyć się róż, zanim zauważy go policja. A kiedy powiedział, że zaprasza mnie do pobliskiej knajpy, po prostu odwróciłam się w milczeniu i odeszłam. Na portalu randkowym zablokowałam go.

Cztery dni później odbyłam spotkanie z kolejnym kandydatem. Poszliśmy do niedrogiej, ale przyzwoitej restauracji, złożyliśmy zamówienie, na które czekaliśmy przez 40 minut. Jednak mój „kawaler” poszedł w pewnym momencie do toalety, a telefon zostawił na stole. I akurat wtedy, kiedy odszedł, ktoś do niego zadzwonił. Na ekranie wyświetliło się „Ukochana nr 7”.

Wstałam i wyszłam, a mój „kawaler” dogonił mnie przy wyjściu, pytając, co jest nie tak. Odpowiedziałam, że dzwoniła do niego „Ukochana nr 7”, a ja nie chcę tworzyć kolejki.

Po takich spotkaniach zaczynam mieć wątpliwości, czy znajdę odpowiedniego mężczyznę za pomocą portali randkowych. Lepiej będzie, jeśli będę szukać w muzeach, teatrach i parkach.