Spieszyłam się do domu, żeby przygotować mężowi kolację. Otworzyłam drzwi, weszłam do korytarza, rozbieram się. Nagle słyszę, jak z sypialni Denis mówi do kogoś: „Pola, nie łaskocz mnie tutaj… Boję się łaskotek!”

Wyszłam za Denisa osiem lat temu. Na razie nie mamy dzieci, ale już o tym myślimy. Pobraliśmy się, gdy mieliśmy po dziewiętnaście lat, więc się nie spieszyliśmy. Trzeba było jakoś ułożyć sobie życie, stanąć na nogi, jak to mówią.

Dobrze nam się z Denisem żyje. Świetnie się dogadujemy, rozumiemy i wspieramy nawzajem. Jednak czasami nasze relacje niszczy jedna moja wada – nadmierna zazdrość. Często jestem o Denisa zazdrosna. Nakręcam się, myślę, że znajdzie sobie inną i mnie zostawi. To wszystko przez to, że bardzo kocham swojego męża. Chociaż nigdy mnie nie zdradził, nawet powodu do tego nie dawał!

Pewnego razu naprawdę przesadziłam ze swoją zazdrością. A było to niedawno.

Przed Pokrowem kierownictwo poinformowało nas o skróconym dniu pracy. „Jak dobrze!” – pomyślałam. – „Teraz szybciej wrócę do domu. Przygotuję coś pysznego dla Denisa i urządzę romantyczną kolację! Już dawno nie mieliśmy czasu, żeby odpocząć razem!”.

Przybiegłam do domu, otworzyłam drzwi swoimi kluczami, bo wiedziałam, że mąż jest jeszcze w pracy. Weszłam cicho do korytarza, zdejmuję płaszcz. Nagle słyszę, jak z sypialni dochodzi głos mojego Denisa. „Dziwne, dlaczego on jest w domu? Pewnie też wrócił wcześniej!” – pomyślałam.

A potem usłyszałam, jak skrzypi łóżko. Było jasne, że ktoś się na nim porusza. Denis głośno się śmiał. Podkradłam się do drzwi naszej sypialni i nasłuchuję. Mój mąż z podnieceniem wołał:

– Pola, nie dotykaj mnie tam! Boję się łaskotek! Chodź lepiej do mnie!

Zrozumiałam: mój mąż jest teraz w naszym łóżku ze swoją kochanką, którą nazywa Pola! Aż mi dech zaparło! Poczułam, jak moje myśli zamazują się pod wpływem kolejnego ataku zazdrości. Myślałam, że nie wiem, co z nimi obydwoma zrobię w tym momencie!

Wpadłam do sypialni… I co zobaczyłam? Denis leży w łóżku, a obok niego skacze mały szczeniak.

– Kim jest ta Pola? Gdzie ona jest? – ledwo wykrztusiłam te słowa.

– Lidko, wszystko w porządku? Jesteś zupełnie blada! Pola – to ona! – pokazał na szczeniaka, który żałośnie zaszczekał. – Tylko się nie złość, że jesteśmy na łóżku! Umyłem ją. Prawie wpadła mi pod koła. Nie znalazłem właścicieli. Dlatego zabrałem ją do domu. Nazwałem Polą. Nie masz nic przeciwko?

Zrobiło mi się wstyd. Oczywiście, że nie miałam nic przeciwko. Szczeniak – to lepsze niż kochanka. Ale wtedy zrozumiałam, że muszę ufać swojemu mężowi i jakoś walczyć ze swoją zazdrością. A jeszcze raz przekonałam się, że Denis jest najwspanialszym i najlepszym mężem na świecie!