Powiedziałem teściowej wszystko, co o niej myślę, i to w dość nieprzyjemny sposób, a ona mi to złośliwie przypomniała po całych dziesięciu latach
Pobraliśmy się, gdy miałem dwadzieścia lat, a ona siedemnaście. Poznaliśmy się z żoną na studiach. Wynajmowaliśmy mieszkanie, bo oboje przyjechaliśmy z małych miasteczek.
Wszystko, co osiągnęliśmy, zawdzięczamy sobie samym, ciężko pracowaliśmy bez wytchnienia i teraz, gdy mam trzydzieści lat, a moja żona dwadzieścia siedem, mamy mieszkanie w prestiżowej dzielnicy miasta, samochód prosto z salonu, żyjemy spokojnie, szczęśliwie i dostatnio.
Jednak nie zawsze było u nas tak słonecznie i idealnie.
Moja żona zawsze przejmowała się tym, co pomyślą jej rodzice, czy zaakceptują nasze decyzje, i tak dalej. Kiedy przyszedł czas na poznanie rodziców, teść od razu przyjął mnie z otwartym sercem. Ale teściowa nie. Nie wiem dlaczego, ale bardzo jej się nie spodobałem. Zawsze rzucała jakieś kąśliwe komentarze i uwagi, i ogólnie „syczała” na mnie. W końcu nie wytrzymałem, wybuchłem i powiedziałem jej wszystko, co o niej myślę, w dość nieprzyjemny sposób. Może rzeczywiście przesadziłem, ale wiecie, po tym nasze relacje nagle się poprawiły i zawsze byliśmy serdecznie witani w gościach. Teściowa zaczęła traktować mnie jak własnego syna, którego nigdy nie miała.
A potem jak burza w słoneczny letni dzień do naszej rodziny zapukała zdrada ze strony żony. Stało się to jakieś dwa-dwa i pół roku temu. U nas wszystko było dobrze, ale ona znalazła sobie kochanka. I to nie byle jakiego, ale młodzieńca cztery lata młodszego od siebie. Owszem, chłopak ładny z wyglądu, ale zupełnie bez ambicji i planów na życie. Ciężki do zmotywowania, co bardzo różniło go od mojej żony, a tym bardziej od mnie. Nie mogłem zrozumieć, co w nim znalazła.
Zrobiłem wszystko, żeby uratować nasze małżeństwo, rozmawiałem z żoną, z kochankiem, ale nic nie przyniosło rezultatu. Wtedy pomyślałem, że skoro mam tak dobre relacje z teściową, to może warto poprosić ją o pomoc. I tutaj teściowa oznajmia, że nie będzie rozmawiać z córką, nie będzie pomagać. Nie mogłem zrozumieć dlaczego, ale ona od razu wyjaśniła, że to wszystko z powodu tamtego incydentu sprzed dziesięciu lat, kiedy nagadałem jej różnych rzeczy. Zemściła się, cholera, po dziesięciu latach. Tego się nie spodziewałem, ale zrozumiałem, że powinienem przeprosić, że powiedziałem wszystko tak ostro.
Żonę udało mi się jednak odzyskać i teraz, po dwóch i pół roku, udało nam się wrócić do poprzedniego poziomu życia. A nawet poprawić ten poziom. Teściową przeprosiłem, ale jej złośliwość zapamiętałem na całe życie.
