Moja synowa to córka mojej przyjaciółki. Pobieraliśmy nasze dzieci z nadzieją na szczęśliwą starość, a w rezultacie nie mam ani syna, ani przyjaciółki
Zawsze wydawało mi się, że rodzina powinna wspierać się nawzajem i właśnie takie wartości starałam się zaszczepić mojemu synowi. Byłam absolutnie pewna, że nigdy mnie nie zdradzi i nie zamieni na nikogo innego. Jednak wszyscy czasami się mylą. Tak i ja pomyliłam się w moim własnym dziecku.
Wczoraj po raz kolejny przekonałam się, że mój syn całkowicie przestał mnie słuchać. Odkąd się ożenił, nie poznaję go. Coraz rzadziej przychodzi, trudno go zaprosić w gości.
Przygotuję coś smacznego, mówię, synu, przyjdź, a on mi odpowiada: – Maria też przygotowała kolację.
Po tych słowach poczułam się źle. Jeszcze raz zadzwoniłam do syna, poprosiłam, żeby przyjechał, na co on poradził mi wezwać pogotowie. A jeszcze usłyszałam w słuchawce, jak moja synowa go uspokajała: – Nie martw się, nic jej się nie stanie.
I co ja mam teraz zrobić? Sama go wychowałam, włożyłam w niego całą duszę, a on tak się ze mną obchodzi.
Dopiero teraz rozumiem, że mogłam łatwo zapobiec obecnej sytuacji. Wystarczyło jedynie w odpowiednim czasie przerwać jego znajomość z przyszłą synową. Bo to właśnie ona jest źródłem wszystkich problemów w rodzinie, które mam teraz. Szczerze wierzę, że ona nastawia mojego syna przeciwko mnie.
Najstraszniejsze jest to, że ona jest córką mojej przyjaciółki. To my z przyjaciółką można powiedzieć, ich “zeswatałyśmy”. Myślałyśmy, że tak będzie lepiej.
To, że Maria jest córką mojej przyjaciółki, od samego początku nie daje mi możliwości działać swobodnie, ograniczając się jedynie do “delikatnych” metod walki z nią.
Jeśli bardziej szczegółowo mówić o jej negatywnym wpływie, można łatwo zauważyć, że mój syn przestał mnie całkowicie szanować, zaczął pyskować, a nawet mnie ignorować. Takiego zachowania nigdy wcześniej nie było.
Zawsze zachowywał się grzecznie i nie pozwalał sobie na takie bezczelne zachowanie, jednak wszystko się zmienia. I właśnie teraz rozumiem, że faktycznie tracę go bez żadnej szansy na odzyskanie.
I co najśmieszniejsze, patrząc na nią, nawet by się nie powiedziało, że jest zdolna do czegoś takiego. Zawsze wydawała się być porządną dziewczyną. Dobrze się uczyła, nie była zamieszana w żadne podejrzane towarzystwo i nigdy nie krążyły o niej brudne plotki. Wilk w owczej skórze, który postanowił, że może tak po prostu zabrać mi moje dziecko. Oczywiście, nie pozwolę jej na to i będę walczyć do końca.
Pierwsze, co próbowałam zrobić, to porozmawiać z jej matką. Czy trzeba mówić, że to nie miało sukcesu? Co więcej, jej matka jest przekonana o czymś zupełnie przeciwnym. Uważa, że to mój syn nastawia jej córkę przeciwko niej. Oczywiście, nie mogłam tolerować takiego oszczerstwa wobec mojego dziecka. Z tego powodu nasze relacje natychmiast się urwały.
Wszyscy wokół żyją szczęśliwie, a tylko ja czuję wieczne cierpienie i problemy.
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli mi się nie uda i ostatecznie stracę syna, to wyjście z tej sytuacji jest jedno – na zawsze zerwać z nim kontakt. Niech zrozumie, że stracił matkę. Może chociaż wtedy obudzi się w nim sumienie.
Bardzo przykro, że jedyny syn tak się ze mną obchodzi, nawet nie wiem, jak z tym dalej żyć.
