Mężowie moich przyjaciółek ciągle do mnie dzwonią i podlizują się, proponując spotkania

Mam dwadzieścia dziewięć lat i wciąż jestem niezamężna. Wszystkie moje przyjaciółki od dawna są mężatkami i nawet urodziły dzieci. Ale ja się z tym nie śpieszę. Po prostu cieszę się życiem i buduję swoją karierę. Jestem atrakcyjną kobietą. Ubieram się stylowo i elegancko, zawsze jestem zadbana.

Ostatnio zauważyłam, że moje przyjaciółki zaczęły rzadziej się ze mną kontaktować. Nie zapraszają mnie do siebie, a kiedy się spotykamy, starają się, aby ich mężowie nie byli w pobliżu. Myślę, że to wszystko przez to, że ich partnerzy często zwracają na mnie uwagę.

Niedawno moja przyjaciółka Lidka zaprosiła mnie do kawiarni. Domyśliłam się, że chce mnie zapoznać z jakimś facetem. I rzeczywiście, miałam rację. Przyszedł ten Rysiek, z którym Lida i jej mąż chcieli mnie zeswatać. W ogóle mnie nie zachwycił. Taki chuderlawy, zaniedbany, a na dodatek powinien schudnąć.

Była z nami jeszcze jedna para — moja znajoma przez Lidę i jej mąż. Wyszłam na zewnątrz, żeby zapalić i nie słuchać tego całego bredzenia o życiu rodzinnym. Patrzę — a mąż tej znajomej już przy mnie: „Jestem Maks. Oto mój numer telefonu. Jeśli będziesz czegoś potrzebować — jestem zawsze dostępny”.

Po pięciu minutach przybiegła jego zirytowana żona Leśka i zabrała go do domu. Co ciekawe, nie podałam mu swojego numeru, ale on zadzwonił do mnie w nocy i zaproponował spotkanie.

Był też taki przypadek. Pojechałam na wypoczynek nad rzekę z dwiema małżeńskimi parami. Lepiej by było, gdybym nie pojechała! Leżę w kostiumie kąpielowym, wygrzewam się na słońcu. A mąż mojej przyjaciółki Ani cały czas kręcił się koło mnie i flirtował. To opowiadał mi dowcipy, to przynosił wodę. Ale nie spuszczał ze mnie wzroku. Ania najpierw znosiła ten flirt, a potem urządziła mężowi awanturę. Od tamtej pory przestała się ze mną kontaktować.

Bardzo smutno, że mężowie moich przyjaciółek wiszą mi na szyi! A jeszcze bardziej przykro z powodu zazdrości i reakcji przyjaciółek.