Pewnego dnia przyjechał z ogromnym bukietem stokrotek i prezentem. Zaproponował, żeby uciec od wszystkich i zamieszkać razem. Kobieta się zgodziła. Zabrali dzieci i przeprowadzili się do miasta, gdzie nikt ich nie znał
To historia o kobiecie, która diametralnie zmieniła swoje życie po piętnastu latach małżeństwa. Prawdziwe szczęście poczuła dopiero po czterdziestce.
Tamara wyszła za mąż, gdy miała zaledwie osiemnaście lat. Swojego pierwszego męża poznała podczas praktyk w gospodarstwie na wsi. Oboje byli studentami technikum rolniczego, więc nic dziwnego, że się tam spotkali. Miłość zawróciła im w głowach, i po pół roku urządzili huczne wesele. W tamtym czasie Kamil już pracował w wiejskiej spółdzielni, więc młode małżeństwo zamieszkało u niego na wsi. Tamara wciąż się uczyła, ale co tydzień przyjeżdżała do męża na weekendy. Rok po ślubie urodziła się córka Wiktoria. Wszyscy cieszyli się z narodzin dziewczynki, otaczali ją miłością i troską. Często do młodego małżeństwa przychodziła mama Kamila, aby pomóc synowej, choć Tamara nie zawsze była z tego zadowolona.
Wiktoria rosła, a matka w międzyczasie zdobyła wykształcenie. Zaczęła pracować jako księgowa w spółdzielni, ponieważ miała solidne umiejętności i ogromną chęć do pracy. Jednak los długo jej nie rozpieszczał. Zanim zdążyła poczuć smak pracy, znów zaszła w ciążę. Tym razem spodziewali się chłopca. Chłopiec urodził się zdrowy i rósł pełen energii, żywy i bystry. Tamara nie chciała spędzać całego urlopu macierzyńskiego w domu, więc wróciła do pracy.
Życie z mężem stawało się coraz bardziej napięte. Z powodu braku środków, bo przecież musieli wychowywać dwoje dzieci, a pensje nie były wysokie, Kamil popadł w depresję. Coraz częściej sięgał po alkohol, a po pijanemu jego charakter stawał się trudny do zniesienia. Potrafił obrazić Tamarę, choć ta wcale na to nie zasługiwała. Często przepijał pensję z kolegami, zamiast przynieść ją do domu. Tamara musiała wziąć na siebie rolę zarówno męża, jak i żony. Takie piekielne życie trwało dziesięć lat. Tamara nie miała nawet czasu zadbać o siebie, bo całą swoją energię poświęcała na wychowanie i utrzymanie dzieci.
Pewnego dnia do pracy przyjechał ciekawy mężczyzna. Był dostawcą paliwa dla ich spółdzielni. Od razu zwrócił uwagę na Tamarę i zapytał: „Dlaczego jesteś taka smutna?”. Tamara była zaskoczona, bo jej mąż od lat nie zwracał uwagi na jej nastrój, a obcy człowiek to zauważył. Zaczęli rozmawiać. Zaprosił ją na kawę, a Tamara, zdesperowana, zgodziła się. Już w tym momencie, po pierwszym pytaniu, zakochali się w sobie.
Często odwiedzał miejsce, gdzie pracowała Tamara, a ona z niecierpliwością czekała na jego kolejne wizyty. Pewnego dnia przyjechał z ogromnym bukietem stokrotek i prezentem. Zaproponował, żeby uciec od wszystkich i zamieszkać razem. Kobieta, długo się nie zastanawiając, zgodziła się. Zabrali dzieci i przeprowadzili się do miasta, gdzie nikt ich nie znał.
Od tego czasu wszyscy zaczęli nowe życie. Mąż nosił Tamarę na rękach, dzieci chodziły do szkoły i prawie nie pamiętały o ojcu, bo wcześniej żyli w ciągłym stresie i niedostatku.
Okazuje się, że prawdziwe szczęście można znaleźć w późniejszym wieku, a niekoniecznie w młodości, prawda?
