Siostra ciągle dawała mi pieniądze, wszystko zapisywałam sobie w zeszycie i obiecywałam, że nadejdzie czas, kiedy wszystko jej oddam. Jednak nie bardzo miałam z czego zwrócić te pieniądze. Tymczasem Irena przez cały ten czas nie przestawała nas wspierać finansowo, a ja dalej wszystko zapisywałam. Niedawno wróciłam z pracy za granicą i poszłam do siostry, ale Irena bardzo mnie zaskoczyła

Kiedy czytam historie o tym, jak w rodzinie ludzie nie mogą podzielić się spadkiem, rozumiem, jakie mam szczęście, że mam taką siostrę.

Irena nie tylko zrzekła się spadku na moją korzyść, ale też tak mi pomogła, że wciąż nie mogę uwierzyć, że coś takiego w ogóle jest możliwe.

Irena jest starsza ode mnie o 3 lata, pierwsza wyjechała z domu. Dobrze się uczyła w szkole i sama dostała się na studia. Tam również była najlepszą studentką, dlatego od razu po ukończeniu studiów znalazła pracę.

Siostra dużo pracowała i wszystko osiągnęła sama. Kupiła sobie mieszkanie, samochód, a teraz jest osobą dość zamożną.

Jedyna sfera, która niestety pozostała niezrealizowana, to życie osobiste. Irena nie wyszła za mąż i nie ma dzieci, choć jest bardzo piękną kobietą. Po prostu jakoś tak nie miała szczęścia, i tyle.

Ja nie uczyłam się tak dobrze jak siostra, dlatego nie poszłam na studia. Wyszłam za mąż i zostałam mieszkać z mamą.

Mój mąż od razu powiedział, że nie będzie inwestował w cudzy majątek, więc nalegał, żeby mama zrobiła dokumenty na dom na mnie.

W tym celu musiałam przekonać siostrę, żeby zrzekła się spadku. A ona wtedy nie miała jeszcze własnego mieszkania, wynajmowała je.

Wstydziłam się o to prosić siostrę, bo to nie było wobec niej do końca uczciwe. Ale Irena sama się domyśliła, przyjechała kiedyś na wieś i powiedziała, że zrzeka się swojej części na moją korzyść.

Co więcej, siostra powiedziała, że w miarę możliwości będzie nam pomagać. Najważniejsze, żeby mamie dobrze się z nami żyło.

Irena dotrzymała słowa i podczas gdy my budowaliśmy się i robiliśmy remonty, ona dawała nam pieniądze. Wszystko zapisywałam sobie w zeszycie i obiecywałam, że kiedyś wszystko jej oddam.

Ale nie bardzo miałam z czego zwrócić, bo pracował tylko mąż, a ja siedziałam na urlopach macierzyńskich. Mam teraz troje dzieci.

Tymczasem Irena przez cały ten czas nie przestawała nas wspierać finansowo, a ja dalej wszystko zapisywałam w zeszycie, mając nadzieję, że kiedyś uda mi się spłacić dług siostrze.

Lata mijały, moje dzieci dorastały, a moje długi tylko rosły, już cały zeszyt zapisałam.

W zeszłym roku odważyłam się wyjechać do Niemiec do pracy. Kiedy wróciłam, przywiozłam ze sobą sporą sumę pieniędzy i od razu postanowiłam, że oddam część długu siostrze.

Pojechałam do Ireny z pieniędzmi, a ona powiedziała, że niczego ode mnie nie weźmie, i że te pieniądze dawała mi nie jako pożyczkę, ale po prostu dlatego, że miała taką możliwość i chciała mi pomóc.

Powiedzieć, że byłam zaskoczona, to nic nie powiedzieć. Jaką mam wspaniałą siostrę! Przecież wiele osób ma pieniądze, ale czy wszyscy są gotowi się nimi dzielić?