Chciałbym na starość być sam, jednak mój syn uważa, że potrzebuję jego wsparcia i opieki

Z niecierpliwością czekałem na emeryturę, bo nie musiałem już zrywać się rano do pracy, ciągle gdzieś pędzić. Lata są już takie, że człowiek pragnie spokoju i ciszy. Teraz moje życie nie zależy od czasu ani od innych ludzi, mogę iść, gdzie chcę, żyć w swoim rytmie i, co najważniejsze, w pełnym samotności.

Moja żona odeszła trzy lata temu. Mieszkam sam. I szczerze mówiąc, bardzo mi to odpowiada. Nikt nie wtrąca się w moje sprawy, nikt nie krzyczy nad uchem, cieszę się ciszą we własnym domu. Jeśli rozumiecie, co mam na myśli, to mój syn zupełnie tego nie pojmuje.

On jakoś uważa, że potrzebuję jego uwagi. A ja po prostu chcę być w ciszy. Czasami wydaje mi się, jakby celowo zakłócał mój spokój. Często muszę odmawiać mu wizyt. W odpowiedzi zarzuca mi, że jestem nieludzki.

Syn myśli, że samotność wpędza mnie w depresję. Mimo moich tłumaczeń, niemal codziennie wpada do mojego domu. Zawsze nerwowy, zły, wiecznie gdzieś się spieszy, nęka mnie swoimi niepotrzebnymi pytaniami. Nie rozumiem, po co przychodzi i traci swój czas. Próbowałem mu wyjaśnić, że nie potrzebuję jego codziennych, nachalnych wizyt, wystarczy, że przyjdzie raz w tygodniu, ale syn nie chce tego zrozumieć i odbiera moje słowa jako zniewagę.

Skarży się na moje zachowanie swojej żonie. Jak to możliwe, że nie mogą zrozumieć, że niczego od nich nie potrzebuję? Przysyłają do mnie wnuki, chwilę się z nimi pobawię na podwórku, ale potem się męczę i wracam do domu, żeby poczytać gazetę, podczas gdy wnuki bawią się na telefonach. Wnuk czasami proponuje obejrzeć razem bajki, więc muszę się zgodzić, bo co innego mi pozostaje?

Czasami zgadzam się na wszystko, byleby tylko uniknąć dodatkowych pytań ze strony dzieci. Często muszę znosić wielogodzinne rozmowy z synem i sprzątanie mojego domu przez synową. Chociaż po jej sprzątaniu niczego nie mogę znaleźć. Muszę wysłuchiwać różnych bzdur od nich. Co ciekawe, wszystkim to odpowiada, oprócz mnie.

Proszę o radę, jak wytłumaczyć synowi i synowej, że nie potrzebuję ich ciągłej uwagi i opieki, bo jeszcze całkiem dobrze sobie radzę sam?