Pewnego razu Anna siedziała na ławce w skwerze koło domu. Chłopcy bawili się przy fontannie. Podeszła sąsiadka, starsza kobieta. Usiadła obok i powiedziała: – Teraz jesteś potrzebna. Nie licz na wiele! Dzieci dorosną, przestaniesz być potrzebna. Odeślą cię z powrotem do twojej dziury. Teraz cię kochają, bo jesteś im potrzebna. Potem już nie będziesz. Wszystko to jest chwilowe
Anna została babcią. Stało się to jakoś szybko; jeszcze była młoda, tak jej się wydawało. Jeszcze marzyła o miłości, snuła plany, chciała zdobyć nowy zawód. A u syna urodziły się bliźnięta. I poprosił matkę, żeby przyjechała pomóc. Kobieta akurat osiągnęła wiek emerytalny, jak to mówią.
I przyjechała ze swojego małego miasteczka do syna do stolicy. Zamknęła swoje mieszkanko.
Syn i synowa dużo pracowali, dobrze zarabiali. I bali się stracić pracę. Annie przydzielili pokój i zaczęła opiekować się maluchami.
I bardzo pokochała chłopców. Cały zapas niewykorzystanych uczuć im oddawała. Kąpała, karmiła, uczyła, spacerowała, opowiadała bajki, śpiewała piosenki… Potem zaczęła ich prowadzić na zajęcia: taniec, język, gimnastykę.
Dzieci rosły. Babcię bardzo kochały. Syn i synowa pracowali dużo. Budowali duży dom na przedmieściach, marzyli o przeprowadzce: przejściu na pracę zdalną.
I pewnego razu Anna siedziała na ławce w skwerze koło domu. Chłopcy bawili się przy fontannie. Podeszła sąsiadka, starsza kobieta. Usiadła obok i powiedziała:
– Teraz jesteś potrzebna. Nie licz na wiele! Dzieci dorosną, przestaniesz być potrzebna. Odeślą cię z powrotem do twojej dziury. Teraz cię kochają, bo jesteś im potrzebna. Potem już nie będziesz. Wszystko to jest chwilowe!
Anna posmutniała, serce się ścisnęło.
A spokojnie odpowiedziała:
– Nie myślę o tym. Po prostu kocham moje wnuki, a co będzie potem, nie myślę. Lepiej nie myśleć o przyszłości, po prostu kochać i dawać, co się może. Kto wie, co będzie!
Ale myślała o tym. Bo przypadkiem usłyszała, jak synowa mówiła do syna: „Jak tylko skończymy budować dom, zakończymy wykończenia – można będzie twoją mamę odesłać do domu. Przecież pracujemy zdalnie, damy sobie radę. Zatrudnimy nianię. Twoja mama będzie mogła wrócić do siebie. Nie wygodnie jej u nas mieszkać!”.
A syn się zgadzał. O swojej niewygodzie mówił pewnie. Ludzie często mówią o sobie, kiedy niby dbają o dobro innych… Anna wszystko zrozumiała. I zamilkła. Przyjęła to. Takie jest życie. A w życiu wszystko się zmienia. I nic nie jest na zawsze.
…Podbiegli maluchy, zaczęli przytulać babcię, wesoło szczebiotać; bielutkie, kochane, jak syn kiedyś. Urosły, już mocno stoją na nogach. Szybko biegają.
I czas szybko biegnie.
Lepiej nie myśleć o tym, że wszystko ma swój koniec. Tylko kochać i dawać, co można. A kiedy nadejdzie czas, trzeba będzie wrócić do swojego domu.
Sąsiadka to nieszczęśliwa kobieta. Z dziećmi pokłócona od lat, nikogo nie kocha, wszystkim mówi coś złośliwego i przykrego. Stara się trafić w najczulszy punkt, żeby wszystkich zabolało. A najczulszy punkt to to, co kochamy. I czego najbardziej boimy się stracić…
Anna poszła z wnukami do domu. Do domu syna i synowej.
A w domu synowa gotuje niedzielną kolację, przytulnie, czysto… Anna pomogła wnukom się przebrać. A synowa podeszła i nagle ją przytuliła. I powiedziała:
– Niech pani nas nie opuszcza. Przeprowadźmy się razem do nowego domu; dzieci panią tak kochają. My również. Niezręcznie mi was o to prosić, rozumiem, że zabieramy wasz czas. Ale niedługo będzie kolejne dziecko. Proszę wybaczyć, jeśli coś było nie tak. Jestem zdenerwowana. Czasem mówię coś nieodpowiedniego. Wszystko jest takie niepewne na świecie, tak niepokojące. Jest pani moją opoką i wsparciem! – powiedziała szczerze i trochę się rozpłakała. A Anna głaskała ją po głowie, jak dziecko. Wszyscy oni są jej dziećmi, tak to wygląda.
A tymczasowo – wszystko pod słońcem jest tymczasowe. I trzeba kochać i dawać, dopóki się może. Kto wie, co będzie. Tylko miłość zostaje na końcu. Nią żyje się na tym świecie, gdzie wszystko jest tymczasowe i zmienne. I ludzie znikają. Starzeją się i odchodzą. I liście opadają z drzew. A miłość zostaje. W niej jest wsparcie. Trzeba tylko kochać, to wszystko. To jest najważniejsze.
