Wracam któregoś dnia z pracy do domu, wchodzę do pokoju córki, a ona właśnie się pakuje: ubrania, szczotki, lokówki, kubki, żelazko, głośniki…

18-letnia Dominika postanowiła zagrać w dorosłość. Z niedowierzaniem otworzyłam szeroko oczy, a córka z radością oznajmia:

— Mamo, przeprowadzam się do Kuby!

— Jak to przeprowadzasz? Co to za Kuba? Może najpierw mnie z nim poznasz? — odpowiedziałam zszokowana. — Gdzie i za jakie pieniądze zamierzacie razem mieszkać? Ma rodziców? Nie sądzisz, że się pospieszyłaś, kochanie?

— Nie, mamo, wszystko jest w porządku. Przecież mamy XXI wiek! Poza tym jestem już dorosła, mam swoje życie, to moja osobista sprawa! — odpowiedziała ostro.

Patrzyłam na nią w milczeniu, czując się nieco zraniona, ale wiedziałam, że w tej chwili nic nie mogę zrobić. Pożegnałam się z rzeczami, które córka zabierała (i tak nie używałam blendera) i patrzyłam, jak wychodzi. Dominika sama wyniosła wszystkie torby, a na klatce schodowej młody chłopak pomógł jej znieść je do samochodu. Pożegnałam córkę, a w duchu myślałam: „No dobrze, skoro chcesz być dorosła, to bądź”. Następnego dnia zmieniłam zamki w drzwiach – Domi ufam, ale temu chłopakowi to już nie.

Minął tydzień, a od córki ani słowa. Nie spodziewałam się, że tak szybko zdecyduje się na dorosłe życie. Aż tu nagle telefon od niej:

— Mamo, będziesz płacić za moje studia?

Naprawdę zadzwoniła, żeby zapytać o opłatę za naukę? A o mamie nie tęskni? Jak to możliwe…

— Nie, Domi, nie będę płacić. Przecież jesteś dorosła. Nie chcę się wtrącać w twoje życie.

— No super! Dzięki, mamo! — odpowiedziała rozczarowana i rzuciła słuchawkę.

Niech zrozumie, że dorosłość oznacza samodzielność…

Minęło kilka dni, a w mojej głowie zaczęły pojawiać się pomysły na zagospodarowanie jej pokoju. Skoro córka wyprowadziła się do chłopaka, mogę zrobić tam biuro. Nawet zaczęłam oglądać meble w sklepach, opróżniałam szafę, ale łóżka córki nie ruszałam – może jednak wróci.

Dwa tygodnie po wyprowadzce, wracam do domu, a na schodach na trzecim piętrze siedzi Dominika z torbami, łkając.

— Dlaczego nie zadzwoniłaś, kochanie? — pytam ją.

— Wstyd mi było. A ty się cieszysz, że wróciłam? — odpowiada, wycierając nos.

— Oczywiście, że się cieszę, córeczko. Chodź, wejdziemy do domu.

Weszłyśmy do mieszkania. Dominika zaczęła rozkładać swoje rzeczy na miejsce, ale nie wszystkie. Telewizor został u mamy Kuby jako „zapłata” za dwa tygodnie mieszkania. Kuba miał 29 lat. Kiedy Dominika zorientowała się, że nie ma kto zapłacić za jej studia, zapytała o to Kubę. Chłopak bardzo chciał z nią mieszkać, ale nie zamierzał ponosić za nią odpowiedzialności ani finansować jej potrzeb.

I o czym on w ogóle myślał, sprowadzając do siebie bezrobotną studentkę, by mieszkała u jego mamy?